Otoczenie koordynatora służb specjalnych odpowiada, iż pismo było datowane na 25 lutego i przez 23 dni nie wywoływało żadnych pytań. Sam Czarzasty utrzymuje, iż raport ABW go oczyścił, a dodatkowa ankieta nie ma dziś podstaw prawnych, bo marszałek Sejmu jest z takiej procedury wyłączony ustawowo.
Co wiadomo o piśmie ABW?
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, iż do Kancelarii Prezydenta wpłynęło pismo szefa ABW w sprawie marszałka Sejmu i jego relacji z obywatelami Federacji Rosyjskiej. Według Leśkiewicza dokument "nie przynosi wyjaśnień", a raczej "stawia kolejne pytania". W tym samym wpisie rzecznik wezwał Włodzimierza Czarzastego do wypełnienia ankiety bezpieczeństwa osobowego, argumentując, iż tylko formalna procedura sprawdzająca daje podstawę do "rzetelnej weryfikacji" przez służby.
Kilka godzin później odpowiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Podał, iż pismo ABW do KPRP było datowane na 25 lutego 2026 r. i zarzucił Pałacowi, iż przez 23 dni nie zgłaszał żadnych pytań ani zastrzeżeń.
Czarzasty twierdzi, iż raport go oczyścił
Marszałek Sejmu w czwartek rano w TOK FM potwierdził, iż około miesiąc temu ABW dostarczyła raport m.in. do Pałacu Prezydenckiego. Według niego materiał pokazuje, iż jest "superczysty", a prezydent powinien go przeprosić za wcześniejsze sugestie dotyczące "wschodnich kontaktów". Czarzasty podkreślał, iż to on sam wystąpił o sporządzenie takiego raportu, gdy tego domagało się otoczenie prezydenta.
– Zostałem poinformowany przez służby: "nie ma pan kontaktu z nikim, kto zagraża Polsce, nikt nie jest wokół pana źle jakoś nastawiony, nikt nie jest szpiegiem". Bo jakby był, ponieważ jestem pod permanentną ochroną kontrwywiadowczą, to by mi powiedziano: "proszę się z tą osobą nie zadawać" – powiedział Czarzasty.
O co tak naprawdę toczy się gra?
Sednem konfliktu nie jest jednak samo istnienie pisma ABW, ale pytanie, czy marszałek Sejmu powinien przechodzić klasyczne postępowanie sprawdzające zakończone ankietą bezpieczeństwa. Pałac i Sejm przedstawiają dziś całkowicie odmienne stanowiska na ten temat. Leśkiewicz argumentuje, iż prezydent Karol Nawrocki przechodził taką procedurę trzy razy, więc analogiczny standard powinien dotyczyć także drugiej osoby w państwie.
Kancelaria Sejmu od kilku tygodni odpowiada, iż oczekiwanie takiej ankiety od marszałka wynika albo z niezrozumienia przepisów, albo z wprowadzania opinii publicznej w błąd. Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych z mocy prawa, jest objęty stałą ochroną kontrwywiadowczą i sam poprosił o dodatkową weryfikację swoich kontaktów, po której nie zgłoszono wobec niego żadnych zastrzeżeń.
Kancelaria Sejmu dodała też, iż gdyby marszałek próbował wystąpić do ABW o weryfikację w trybie zwykłej ankiety, agencja musiałaby odmówić, powołując się na art. 34 ustawy o ochronie informacji niejawnych.
Co mówi ustawa o ochronie informacji niejawnych?
Z aktualnego tekstu ustawy o ochronie informacji niejawnych wynika wprost, iż postępowania sprawdzającego nie przeprowadza się wobec prezydenta RP, marszałka Sejmu, marszałka Senatu, prezesa Rady Ministrów i członków Rady Ministrów. Ten katalog znajduje się w art. 34 ust. 10 ustawy. Oznacza to, iż osoby aktualnie pełniące te funkcje są wyłączone z klasycznego trybu sprawdzającego, o którym mówi Pałac.
Ta sama ustawa pokazuje jednak, skąd bierze się to całe zamieszanie. W art. 34 ust. 12-15 przewidziano postępowanie sprawdzające wobec osób kandydujących na szereg stanowisk państwowych, a także szczególne zasady wobec posłów i senatorów, gdy wymagany jest dostęp do informacji niejawnych związany z określoną funkcją.








