30 marca 2026 roku na trasie S11 w rejonie Dziećmierowa koło Kórnika doszło do groźnego wypadku. Około godziny 3 nad ranem kierowca samochodu osobowego wjechał pod prąd na drogę ekspresową i doprowadził do czołowego zderzenia z prawidłowo jadącym pojazdem dostawczym. W wyniku zdarzenia dwie osoby zostały ranne i trafiły do szpitala.
Jak ustaliła policja, sprawcą zdarzenia był pijany Hindus, który miał ponad promil alkoholu w organizmie. „Jak ustalili policjanci pracujący na miejscu zdarzenia, kierujący saamochodem marki Seat Toledo ob. Indii wjechał pod prąd na drogę ekspresową i doprowadził do czołowego zderzenia z prawidłowo jadącym pojazdem marki VW Crafterem” – przekazał mediom podkom. Łukasz Paterski z poznańskiej policji.
To zdarzenie wpisuje się w szerszy problem bezpieczeństwa na polskich drogach, który od lat pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań infrastrukturalnych i społecznych. Jazda pod wpływem alkoholu oraz skrajnie niebezpieczne zachowania – takie jak wjazd pod prąd – należą do najczęstszych przyczyn tragicznych wypadków.
Choć w tym konkretnym przypadku sprawcą był cudzoziemiec, eksperci podkreślają, iż kluczowym problemem nie jest narodowość, ale brak odpowiedzialności za kierownicą i słaba egzekucja przepisów. Polska od lat walczy z wysoką liczbą wypadków drogowych w porównaniu do innych państw Europy Zachodniej.
Jednocześnie nie da się pominąć faktu, iż wraz ze wzrostem liczby obcokrajowców pracujących i zamieszkałych w Polsce rośnie też ich udział w zdarzeniach drogowych. To rodzi nowe wyzwania: różnice w systemach szkolenia kierowców, znajomości przepisów czy doświadczeniu w prowadzeniu pojazdów w europejskich warunkach drogowych.
Zdarzenie na S11 pokazuje, iż konieczne są działania systemowe, w tym skuteczniejsza kontrola trzeźwości kierowców, lepsza weryfikacja uprawnień osób prowadzących pojazdy oraz surowe egzekwowanie kar za skrajnie niebezpieczne zachowania. Nie bez znaczenia jest także infrastruktura – oznakowanie, zabezpieczenia oraz systemy zapobiegające wjazdom pod prąd, które w wielu krajach są już standardem.
Wypadek pod Kórnikiem to kolejny sygnał ostrzegawczy. Pokazuje, iż bezpieczeństwo na drogach wymaga nie tylko kontroli i przepisów, ale także konsekwentnego egzekwowania odpowiedzialności. jeżeli imigranci z „trzeciego świata” nie potrafią dostosować się do naszych przepisów, powinni być błyskawicznie deportowani. Jeszcze lepiej, gdyby ich tu w ogóle nie sprowadzano, bo zyski z ich pracy zasilają obce firmy i nielicznych „januszy biznesu”, natomiast koszty ich funkcjonowania poza pracą, są już uspołeczniane – przerzucane na cały Naród Polski.
Polecamy również: Świat potępił żydowską eskalację wokół Bazyliki Grobu Pańskiego










