W ubiegłym roku polskie apteki wystawiły niemal 53 tysiące recept na pigułkę „dzień po”, a według szacunków liczba wszystkich recept, łącznie z lekarskimi, mogła sięgnąć 300 tysięcy. Popularność preparatu rośnie, szczególnie wśród kobiet w wieku 19–40 lat i wzbudza poważne pytania o wartość życia, zdrowie reprodukcyjne i przyszłość demograficzną Polski.
Dane Centrum e‑Zdrowia pokazują wyraźny trend wzrostu zainteresowania antykoncepcją awaryjną. Kobiety w wieku 19–40 lat odpowiadają za 69 proc. wszystkich recept, co pokazuje, iż preparat najczęściej trafia do osób w okresie największej aktywności rozrodczej.
Pilotażowy program, wprowadzony w maju 2024 roku, pozwala farmaceutom wydawać recepty bez wizyty u lekarza – choćby 15-latkom, bez zgody rodziców. Co miało być ułatwieniem, w praktyce stało się masowym dostępem do preparatu, który w wielu przypadkach kończy życie już poczętego człowieka.
Skutki zdrowotne i etyczne
Tabletka „dzień po”, zawierająca lewonorgestrel lub octan uliprystalu, działa różnie w zależności od dnia cyklu miesiączkowego, w którym zostanie zażyta. Może opóźniać lub hamować owulację, działając antykoncepcyjnie. Jednak jeżeli zapłodnienie już nastąpiło, preparat uniemożliwia zagnieżdżenie się zarodka w macicy. W praktyce oznacza to przerwanie życia, które dopiero się zaczęło – działanie wczesnoporonne.
Preparat może również powodować szereg skutków ubocznych. choćby niewielkie dawki syntetycznych hormonów lub substancji je hamujących mogą wpływać na funkcjonowanie całego organizmu. Najczęstsze dolegliwości to nudności, wymioty, ból brzucha, zawroty głowy, bóle mięśni i kości, bolesne miesiączki, bóle miednicy, zmęczenie i wahania nastroju. Rzadziej występują biegunka, nieprawidłowe krwawienia, zapalenie pochwy, gorączka, zaburzenia widzenia, trądzik czy zaburzenia emocjonalne.
Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska, wskazuje na dramatyczne konsekwencje:
„Jeżeli założymy, iż połowa z tych recept działała poronnie, to mamy 150 tysięcy dzieci. A ile nam brakuje do reprodukcji prostej? Dokładnie tyle samo.”
Jej słowa nie są przesadą, bo współczynnik dzietności w Polsce w 2024 roku wyniósł 1,099 dziecka na kobietę, a przyrost naturalny w ostatnich miesiącach 2025 roku spadł do około ‑4,7 na 1000 mieszkańców. Każde pokolenie staje się coraz mniejsze od poprzedniego. To nie chwilowy kryzys, to powolne wymieranie narodu.
Demograficzne implikacje
Polska należy do państw o najniższym wskaźniku dzietności w Europie. Aby utrzymać naturalny przyrost ludności, każda kobieta powinna mieć średnio co najmniej 2,1 dziecka. W takich warunkach każde poczęte życie, które nie ma szansy się rozwijać, realnie wpływa na przyszłość kraju. Każdy przypadek stosowania pigułki „dzień po” w okresie największej płodności oznacza mniej nowych pokoleń Polaków.
Dostępność i konsekwencje stosowania pigułki „dzień po”
Pilotażowy program recept farmaceutycznych pozwala na uzyskanie pigułki w aptece bez wizyty u lekarza. Choć preparat przedstawiany jest jako antykoncepcja awaryjna, w wielu przypadkach kończy życie, które już się zaczęło. Każde poczęte życie, które nigdy nie ma szansy się rozwinąć, to utracona przyszłość dla naszego narodu.
Tabletka „dzień po” nie jest „bezpiecznym planem B”. Często oznacza koniec życia, które właśnie się zaczęło. Każde poczęte dziecko ma prawo żyć, choćby jeżeli poczęło się w trudnej, nieplanowanej sytuacji.
Jeżeli trend masowego stosowania środka nie zostanie zatrzymany, za kilkanaście lat Polska zmierzy się z brakiem młodych pokoleń, niedoborem pracowników, podatników i opiekunów dla seniorów. Chroniąc życie od poczęcia, dbamy nie tylko o dzieci, ale o przyszłość całego narodu.
jb
Źródło: www.radiomaryja.pl










