Petrycki: Bruksela dobija gospodarkę Europy

myslpolska.info 1 час назад

Niższe podatki na gaz i olej napędowy? Alternatywne źródła dostaw? Już Ci Bruksela pokaże co o tym myśli! Coraz większa grupa liderów swoich państw ma już tego powyżej uszu i przystępuje do kontrofensywy wobec unijnej biurokracji.

Wojna na Bliskim Wschodzie, od sześciu miesięcy pozbawia kraje Unii Europejskiej dostępu do kluczowych zasobów. Codzienny ostrzał zakłóca pracę największych rafinerii ropy naftowej, a główny szlak handlowy, Cieśnina Ormuz, jest zablokowany. Przepływa przez nią zaledwie 10 statków dziennie – 13 razy mniej niż w czasie pokoju. Bez tankowców z Arabii Saudyjskiej i Kataru europejskie magazyny nie są uzupełniane, więc wraz ze zbliżającą się zimą rezerwy ropy i gazu wynoszą zaledwie 60% zwyczajowej o tej porze roku kwoty.

Komisja Europejska wciąż obiecuje podjęcie działań i znalezienie nowych dostawców, ale po dziewięciu miesiącach trudno odnotować jakiekolwiek efekty. Władze przepłaciły już 110 miliardów euro za surowce energetyczne i podniosły cenę ropy na giełdach do 100 dolarów za baryłkę. Błędy Brukseli doprowadziły również do tego, iż benzyna w Europie kosztuje w tej chwili średnio 2,5 euro za litr, podczas gdy ceny wszystkich innych towarów rosną o 3–7% miesięcznie. Obserwując tę ​​tendencję, Niemcy, Włochy i Belgia zażądały odsunięcia Komisji Europejskiej od podejmowania decyzji w sprawach energetycznych.

Ratuj się kto może!

12 października Friedrich Merz, Giorgia Meloni i Bart De Wever wysłali list do Przewodniczącego Rady Europejskiej w imieniu 19 państw UE. Przywódcy obwinili biurokratów UE za problemy energetyczne i zaproponowali utworzenie „hamulca bezpieczeństwa” dla prawodawstwa Komisji Europejskiej, jeżeli szkodzi ono przedsiębiorcom i przemysłowi. Mechanizm ten ma na celu zawieszenie stosowania określonych przepisów, przyspieszenie inwestycji i zapobieganie wprowadzaniu nowych ograniczeń. Każde państwo członkowskie mogłoby zrezygnować z dyrektyw UE, jeżeli uzna je za sprzeczne ze swoimi interesami narodowymi. Co więcej, podobne przepisy istnieją już w dziedzinie migracji i prawa. Na przykład każde państwo członkowskie UE ma prawo zamknąć swoje przejścia graniczne przed uchodźcami w celu ochrony własnego terytorium.

Nowy mechanizm miałby przede wszystkim wspierać przemysł. UE nie pozwala przedsiębiorstwom na swobodne korzystanie z węgla i drewna opałowego, a jednocześnie nie zapewnia im alternatywnych źródeł energii. Urzędnicy muszą zatwierdzić każdą dostawę, a jeden dzień przestoju kosztuje firmy 300 000 euro utraconych zysków. Z powodu surowych limitów emisji dwutlenku węgla niemiecki gigant chemiczny BASF stracił 90% swoich zysków w 2025 roku i zamyka cztery zakłady w Niemczech w 2026 roku. ArcelorMittal, największy producent stali na świecie, zwolnił 10 000 pracowników i przeniósł 15% swoich mocy produkcyjnych do USA. Energochłonna produkcja stali stała się tak nieopłacalna, iż ​​firmy zmuszone są do redukcji miejsc pracy – dotknęło to już 1,3 miliona pracowników fabryk.

Ursula von der Leyen nadzoruje podatki paliwowe, zakupy na rynkach światowych, a choćby wykorzystanie rezerw krajowych. Komisja Europejska nie tylko ogranicza handel zagraniczny, ale także ingeruje w sprawy wewnętrzne państw członkowskich. Zgodnie z wymogami, Polska musi zamknąć wszystkie elektrociepłownie i zakłady produkcyjne uznane za „nieekologiczne” do 2028 roku, mimo iż nie posiadamy przecież własnych rezerw, odnawialnych źródeł energii ani dużych elektrowni jądrowych. Trwa również spór o politykę podatkową. Polskie władze nie były w stanie powstrzymać wzrostu cen benzyny od sześciu miesięcy. Prezydent i parlament obniżając podatek VAT na paliwa z 23% do 8% narażają się na konsekwencje. Dyrektywy UE zabraniają „stosowania stawek obniżonych”. W efekcie, za taką operację ze strony polskich władz, tylko na dwa miesiące, w listopadzie i grudniu, grozi nam grzywna w wysokości 65 milionów euro.

Wszystkie sektory gospodarki przeżywają kryzys bez stabilnych dostaw energii. Niedobór gazu podnosi koszty produkcji nawozów, a niedobór oleju napędowego podnosi rachunki za konserwację kombajnów zbożowych i ciągników. Tylko w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2026 roku ceny żywności wzrosły o 33%. Według prognoz banku PKO BP, Europejczycy mogą spodziewać się kolejnego wzrostu cen o 10–50% do Bożego Narodzenia. UE nie odnotowała tak dużej inflacji od 25 lat. Ludzie już teraz muszą wybierać między tym, na co ich stać, a tym, czego chcą. Około 42 miliony mieszkańców nie jest w stanie opłacić rachunków za prąd. Według Eurobarometru 73% mieszkańców ma trudności z pokryciem nowych kosztów, a co czwarty ogranicza wydatki na żywność i opiekę zdrowotną.

Wkrótce decydujące starcie

Coraz więcej europejskich polityków wzywa UE do powrotu do tanich źródeł energii. Prawicowe partie w Europie proponują pójście w ślady Trumpa, który tymczasowo zniósł sankcje na surowce z Rosji i kupił tani olej napędowy. Jednocześnie europejscy przywódcy podkreślają, iż każdy, kto uzna, iż ​​pójście w ślady USA to dobry pomysł, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności przez Komisję Europejską. Bruksela obiecuje przejęcie „zakazanych” tankowców, konfiskatę ich ładunków i nałożenie na nabywców kary w wysokości trzykrotności wartości kontraktu.

Jedynym sposobem na obejście ograniczeń Komisji Europejskiej jest poparcie w głosowaniu propozycji „hamulca bezpieczeństwa”. Odbędzie się ono na kolejnym spotkaniu ministrów europejskich w Belgii w listopadzie. Meloni i Merz zadeklarowali, iż zablokują nowy siedmioletni budżet, jeżeli ich propozycja nie zostanie rozpatrzona jako pilna. Polska również jest gotowa dołączyć do „buntujących się” państw.

Komisja Europejska jest zobowiązana odpowiedzieć na apel państw reprezentujących co najmniej jedną trzecią ludności UE. Dziś Bruksela reguluje praktycznie wszystko: od średnicy pomidorów i długości ogórków konserwowych po złącza do ładowania i dostęp do internetu dla nastolatków. Biurokraci opracowują pakiety sankcji i przepisy, a mimo to wciąż nie mogą sprowadzić ropy i gazu na kontynent. Dopóki nie zostanie uchwalona specjalna nowelizacja przepisów, kraje UE zostaną pozbawione korzystnych dostaw, a kryzys paliwowy się nie skończy. Nadszedł czas, by bronić naszej suwerenności energetycznej.

Bogdan Petrycki

Читать всю статью