Pełczyńska-Nałęcz ucina spekulacje o Hołowni. „Mam po kokardę”

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz 3 września zdementowała doniesienia, iż Szymon Hołownia dostał propozycję wejścia do rządu, i zażądała końca „stołkowych” przecieków. Jednocześnie nie przesądzono, czy były lider Polski 2050 zastąpi Pawła Śliza na czele klubu. Dla wyborców oznacza to dalszy chaos personalny w ugrupowaniu współtworzącym rząd.

Dementi w sprawie miejsca w rządzie

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, przewodnicząca Polski 2050 i minister funduszy i polityki regionalnej, odniosła się w czwartek do kolejnej fali informacji o politycznej przyszłości Szymona Hołowni. Oświadczyła, iż były marszałek Sejmu nie otrzymał propozycji wejścia do rządu. Doniesienia o stanowisku ministra lub wicepremiera nazwała plotkami.

Szefowa partii mówiła krótko i ostro. Stwierdziła, iż ma „po kokardę” polityki budowanej wokół przecieków oraz stanowisk. Jej złość nie pojawiła się jednak w próżni. Możliwość wejścia Hołowni do rządu Tuska była opisywana już w sierpniu, a kolejne publikacje podtrzymywały napięcie wewnątrz ugrupowania.

Klub przez cały czas bez ostatecznej decyzji

Dementi dotyczące rządu nie zamknęło osobnego sporu o kierownictwo klubu parlamentarnego. Media informowały, iż Hołownia mógłby zastąpić Pawła Śliza. Obecny przewodniczący klubu przyznał, iż decyzji jeszcze nie ma. Dodał zarazem, iż posłowie mogą dokonać zmiany, jeżeli uznają ją za potrzebną przed wyborami w 2027 roku.

To ważne rozróżnienie. Pełczyńska-Nałęcz stanowczo zaprzecza ofercie rządowej, ale kwestia funkcji klubowej pozostaje otwarta. Właśnie dlatego kolejna rządowa układanka wokół Hołowni i Pełczyńskiej-Nałęcz nie daje się zamknąć jednym emocjonalnym wystąpieniem. Polska 2050 wciąż próbuje ustalić, kto ma prowadzić jej parlamentarne zaplecze.

Partia ma w tej chwili 15 posłów. To połowa stanu sprzed lutowego rozłamu, po którym część parlamentarzystów utworzyła klub Centrum. Spór o przywództwo nie jest więc abstrakcyjną rozmową o ambicjach. Toczy się w ugrupowaniu wyraźnie osłabionym i walczącym o dalsze znaczenie w koalicji.

KPO w tle politycznej awantury

Podczas konferencji Pełczyńska-Nałęcz chciała mówić o wykorzystaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy. Przekonywała, iż debata publiczna powinna dotyczyć efektów pracy rządu, a nie personalnych przecieków. Zapowiedziała też polityczną konsekwencję takiego chaosu: radykalna prawica może „nakryć czapkami” obecną koalicję.

Ta uwaga jest celna, choć dla obozu rządzącego niewygodna. Obywatele mają prawo rozliczać ministrów z pieniędzy publicznych, jakości ustaw oraz odpowiedzialności za decyzje. Sam komunikat o wykorzystaniu funduszy nie kończy dyskusji, zwłaszcza po sporach wokół programu HoReCa finansowanego z KPO.

Polacy płacą za politykę stanowisk

Pełczyńska-Nałęcz ma rację w jednym: polityka skupiona na stanowiskach odpycha wyborców. Problem w tym, iż jej słowa są zarazem świadectwem kondycji własnego obozu. Skoro przewodnicząca partii publicznie walczy z przeciekami o losie jej założyciela, koalicja nie panuje nad podstawowym komunikatem ani nad własnym zapleczem.

Stawką nie jest sam fotel Hołowni, Śliza czy któregokolwiek ministra. Rząd dysponuje budżetem państwa, rozdziela środki europejskie i podejmuje decyzje wpływające na bezpieczeństwo ekonomiczne polskich rodzin. Każda godzina zużyta na personalną przepychankę to godzina bez pracy nad sprawami, za które politycy pobierają wynagrodzenie od podatników. Prawica nie musi tej koalicji „nakrywać czapkami”. Wystarczy, iż pokaże wyborcom rachunek za chaos.

Źródło: WP Wiadomości

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью