Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała, iż w poniedziałek 7 września przez 3,5 godziny była przesłuchiwana w Prokuraturze Regionalnej w sprawie zwrotu 770 zł VAT sprzed ponad dekady, gdy kierowała polską ambasadą w Moskwie. Liderka Polski 2050 sugeruje polityczne tło; prokuratura nie przedstawiła dotąd publicznie własnego wyjaśnienia.
Przesłuchanie po ponad dziesięciu latach
Liderka Polski 2050 przekazała informację o przesłuchaniu we własnym wpisie w mediach społecznościowych. Jak relacjonują WP Wiadomości, polityk spędziła w Prokuraturze Regionalnej 3,5 godziny. Postępowanie ma dotyczyć zwrotu 770 zł podatku VAT z okresu, w którym pełniła funkcję ambasadora Polski w Rosji.
Pełczyńska-Nałęcz określiła zwrot jako rzekomy i zwróciła uwagę, iż sprawa sięga ponad dziesięciu lat wstecz. W ironicznym komentarzu zapewniła, iż nikt nie próbuje jej zastraszyć i iż sprawa na pewno nie ma politycznego charakteru. To jej ocena, nie ustalenie procesowe. Na obecnym etapie brak opublikowanego stanowiska prokuratury, które wyjaśniałoby status polityk, podstawę przesłuchania oraz przyczynę powrotu do zdarzenia po tak długim czasie.
Polityczna sugestia wymaga odpowiedzi prokuratury
Kwota 770 zł zestawiona z 3,5-godzinnym przesłuchaniem musi budzić pytania o proporcje. Sama wysokość kwoty nie rozstrzyga jednak o zasadności czynności. Prokuratura ma prawo i obowiązek badać możliwe naruszenia prawa bez względu na partyjną legitymację osoby, której dotyczą. Polityk również nie może być zwolniony z wyjaśnień dlatego, iż pełni wysoką funkcję.
Problem zaczyna się wtedy, gdy instytucja państwa nie komunikuje jasno, co bada i dlaczego wraca do sprawy po latach. Sugestia nacisku politycznego, wypowiedziana przez szefową partii, uderza w zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Powinna więc spotkać się z rzeczową odpowiedzią, a nie z milczeniem. W państwie prawa prokuratura nie może służyć do dyscyplinowania przeciwników, ale nie może też wycofywać się z czynności pod presją politycznych oskarżeń.
Sprawa pojawia się w trudnym momencie dla ugrupowania. Kilka dni wcześniej Pełczyńska-Nałęcz komentowała napięcia wokół Szymona Hołowni, a dyskusja o przyszłości Polski 2050 trwa od miesięcy. Sam kalendarz polityczny nie jest jednak dowodem na instrumentalne działanie śledczych.
Jawne reguły chronią obywatela i państwo
Stawka wykracza poza 770 zł i jedną liderkę partyjną. Polacy mają prawo wiedzieć, iż aparat ścigania działa według jasnych reguł, niezależnie od nazwiska oraz układu sił w rządzie. Bez takiej pewności każda czynność wobec polityka będzie przedstawiana jako represja, a każde odstąpienie od niej jako przywilej władzy.
Teraz potrzebne są konkrety: charakter postępowania, procesowa rola Pełczyńskiej-Nałęcz i powód podjęcia sprawy po ponad dekadzie. Do czasu ich przedstawienia nie wolno przesądzać ani winy, ani politycznej zemsty. Państwo, które chce być traktowane poważnie, musi umieć wyjaśnić własne działania.
Źródło: WP Wiadomości
Źródło: WP Wiadomości











