Rząd miał uporządkować najem krótkoterminowy, ochronić mieszkańców i dać samorządom narzędzia do działania. Na ostatniej prostej z projektu usunięto jednak najważniejsze rozwiązania. Został rejestr i obietnica reakcji, gdy uciążliwości będą się powtarzać. Tylko ile nieprzespanych nocy musi zaliczyć obywatel, zanim państwo uzna, iż jego problem jest wystarczająco poważny?