Turysta pokazał w sieci rachunek na 170 złotych ze smażalni "Okoń" w Pasłęku, licząc prawdopodobnie na falę współczucia. Zamiast niej dostał falę krytyki. Internauci masowo stanęli po stronie nadmorskiego lokalu, a jego menedżerka tłumaczy, dlaczego dobra ryba nie może kosztować tyle, co ta z marketowej lady.
Paragon, który miał oburzać
Sezon na "paragony grozy" trwa w najlepsze, ale najnowszy przypadek odwrócił dobrze znany schemat. Tym razem pod ostrzałem znalazł się nie właściciel lokalu, ale klient. Turysta pochwalił się w sieci rachunkiem na 170 złotych ze smażalni "Okoń" w Pasłęku, najwyraźniej spodziewając się poparcia.
Reakcja poszła w przeciwną stronę. Zamiast oburzenia na ceny wylała się krytyka pod adresem samego autora wpisu.
Sieć po stronie smażalni
Komentujący w większości stanęli po stronie restauracji. Ich argument był prosty i praktyczny. "Proponuję najpierw patrzeć na cennik, potem kupować" napisał jeden z internautów. Inny dodał, iż ceny w takich miejscach nie są przecież żadną tajemnicą.
Nie zabrakło porównań, które miały ostudzić emocje. "Jaka to groza, jak kilogram wędzonej makreli w sklepie kosztuje 52 zł" zauważył kolejny komentujący. W tle dyskusji przewijała się stawka około 190 złotych za kilogram ryby.
Menedżerka: to naprawdę inna ryba
Głos w sprawie zabrała menedżerka lokalu Ewa Borowska. Wskazała na twarde realia rynku. Dostępność ryb spada, zdarzają się przerwy w dostawach, a część gatunków obejmują okresowe zakazy połowów.
Do tego dochodzą ceny hurtowe. "Kupujemy wędzone krewetki w hurcie po 170 zł za kilogram" wyliczała. Różnicę w jakości podsumowała bez owijania. "Gość dostaje produkt zupełnie innej jakości niż ten z marketu. To naprawdę inna ryba. Smak jest nieporównywalny."
Cena jakości
Ta historia mówi więcej o nas niż o jednym rachunku. Odruch, żeby wrzucić paragon do sieci i czekać na oburzenie, tym razem zderzył się ze zdrowym rozsądkiem tłumu. Coraz więcej klientów rozumie, iż świeża ryba z sezonowej smażalni to inny towar niż mrożonka spod marketowej lady.
Zostaje pytanie, które wróci przy każdym kolejnym "paragonie grozy". Czy naprawdę płacimy za dużo, czy po prostu chcielibyśmy jakości w cenie taniości?
Źródło: WP Wiadomości















