Czerwona papryka podrożała między 12 a 18 sierpnia o 12,1 proc., do średnio 11,09 zł za kilogram. Koszyk 14 podstawowych produktów kosztował 93,89 zł, o 31 groszy więcej niż tydzień wcześniej, ale o 2,41 zł mniej niż rok temu. Dla rodzin to chwilowe ostrzeżenie, a nie powrót szerokiej drożyzny.
Papryka wyraźnie w górę
Największą zmianę w tygodniowym zestawieniu przygotowanym na podstawie danych aplikacji PanParagon zanotowała czerwona papryka. Jej średnia cena wzrosła o 1,20 zł za kilogram, czyli o 12,1 proc., i osiągnęła 11,09 zł. Brokuł podrożał o 2,5 proc., do 6,65 zł za sztukę. Za jabłka płacono średnio 4,68 zł za kilogram, o 8 groszy więcej, a za marchew 3,83 zł, o 3 grosze więcej.
Taki skok jednego produktu jest odczuwalny, szczególnie gdy pod koniec wakacji domowy budżet musi udźwignąć także wyprawkę szkolną i inne sezonowe wydatki. Nie wolno jednak przedstawiać wzrostu ceny papryki jako obrazu całego rynku. Łączna wartość badanego koszyka zwiększyła się zaledwie o 0,3 proc.
Cały koszyk kosztował 93,89 zł
Badanie obejmowało 14 podstawowych artykułów spożywczych. W okresie od 12 do 18 sierpnia ich łączna cena wyniosła 93,89 zł, podczas gdy tydzień wcześniej była niższa o 31 groszy. Na początku lipca za ten sam zestaw trzeba było zapłacić ponad 101 zł. W porównywalnym okresie 2025 roku kosztował on 96,30 zł.
To ważne rozróżnienie. Portfel nie reaguje na statystyczny komunikat, tylko na kwotę przy kasie. Dane pokazują jednak, iż pojedyncza gwałtowna podwyżka może iść w parze ze spadkami innych produktów. Obecny wynik jest niższy zarówno od początku wakacji, jak i od poziomu sprzed roku.
Ziemniaki i mąka potaniały
Największy spadek dotyczył ziemniaków. Kilogram kosztował średnio 2,23 zł, o 29 groszy mniej niż tydzień wcześniej. Mąka pszenna tortowa potaniała również o 29 groszy, do 3,02 zł za kilogram. Cukier kosztował średnio 2,52 zł, masło 5,68 zł, a mleko 3,92 zł.
Mniej płacono także za pierś z kurczaka, olej rzepakowy i pomidory malinowe. Cena kajzerki pozostała bez zmian na poziomie 35 groszy. Taki układ potwierdza, iż o rzeczywistym obciążeniu rodziny decyduje cały koszyk, nie jeden efektowny procent wyrwany z zestawienia.
Żywność to sprawa bezpieczeństwa
Krótkoterminowe wahania cen świeżych warzyw są naturalne, ale państwo nie może być wobec rynku żywności biernym obserwatorem. Znaczenie ma krajowa produkcja, dostęp do nawozów i energii oraz siła polskiego handlu. Dlatego samowystarczalność żywnościowa pozostaje strategicznym celem państwa, a nie ozdobnym hasłem na rolniczą konferencję.
Dzisiejsze dane są znacznie spokojniejsze od okresu, gdy dwucyfrowe wzrosty cen obejmowały całe grupy produktów. To dobra wiadomość, ale nie powód do samozadowolenia. Dla Polaków stawką jest przewidywalny rachunek za podstawowe zakupy i taka polityka gospodarcza, która chroni zdolność kraju do produkowania własnej żywności.
Źródło: Interia Biznes, Poradnik Handlowca, analiza Business Insider Polska i aplikacji PanParagon.













