Orzeł i ważka / callahan

publixo.com 10 часы назад


Mojego lotu Światło trącone
Piórem jak strzała ostrym
Złotem wietrzanym przyozdobione
Promieniem tkane prostym

Ja lecę głosem i jego śmiechem
Nim dźwięk zagłuszy burza
Która zatraci głuchym oddechem
Doliny, modre wzgórza

Jam król przestworzy niepomny lęku
Gdy wzrok opuszczę nisko
Ostatnią ziemi piędź pełną wdzięku
W mych szponach mam – tuż blisko

Ja taka płocha – prawem natury
Ulotna nimfa wodna
Witraże nieba odbite z góry;
Istota ma swobodna

Wtem spłynął orzeł lotem śmiertelnym
By zadać nagły koniec
Lecz w oczach ważki euforią pełnych
Błękitne zatok tonie

Sitowia zapach co koi zmysły
I trzcina kładzie pokłon
Rydwanom słońca na lustrach czystych
Tańczących ponad łąką

Życie jak otchłań, łatane chwilą…
Gdy Niebo spotka ziemie
Wpół drogi, co bywała tak miłą…
Łopotu skrzydeł mgnienie





Читать всю статью