Orbán nie przegrał tylko wyborów. Przegrał kontrolę nad systemem, który przez lata działał jak państwo mafijne, oparty na zależnościach, lojalności i przepływie pieniędzy. W takim układzie utrata władzy oznacza początek rozpadu całej struktury. I realną groźbę rozliczeń jego rodziny, klientów i całego zaplecza.





