Operacja “Forrest Gump” na Ukrainie. Trop prowadzi do Biura Prezydenta

dzienniknarodowy.pl 9 часы назад
Zdjęcie: Operacja “Forrest Gump” na Ukrainie. Trop prowadzi do Biura Prezydenta


NABU i SAP 19 sierpnia ogłosiły na Ukrainie specjalną operację "Forrest Gump" przeciw domniemanej organizacji przestępczej, którą według śledczych mieli kierować obecny i były deputowany. Służby mówią też o udziale wysokich urzędników Biura Prezydenta Ukrainy. Dla Polski to sygnał: wsparcie Kijowa wymaga twardej kontroli.

Służby mówią o wysokich urzędnikach

NABU i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna poinformowały 19 sierpnia, iż prowadzą specjalną operację wymierzoną w domniemaną organizację przestępczą. Według śledczych grupa miała działać pod kierownictwem obecnego i byłego deputowanego Rady Najwyższej Ukrainy. W oficjalnym komunikacie NABU i SAP wskazano także na udział wysokich urzędników Biura Prezydenta Ukrainy oraz innych osób. Nazwisk w komunikacie nie podano.

To ważne zastrzeżenie. Na tym etapie mówimy o czynnościach śledczych i osobach sprawdzanych przez organy antykorupcyjne, nie o wyrokach. Ale skala polityczna sprawy jest oczywista. o ile śledztwo sięga biura przy prezydencie Wołodymyrze Zełenskim, nie jest to lokalny epizod ani rutynowa kontrola dokumentów. To uderza w wiarygodność państwa walczącego o zachodnie pieniądze, broń i polityczne zaufanie.

Wojna nie zawiesza rachunku z uczciwości

Na Ukrainie wojna trwa, a Rosja pozostaje głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa regionu. To fakt, którego polska polityka nie może ignorować. Drugim faktem jest jednak korupcja, która przez lata niszczyła ukraińskie państwo od środka i osłabiała jego instytucje. jeżeli Kijów chce pieniędzy, uzbrojenia i uprzywilejowanego traktowania na Zachodzie, musi przyjąć także twardą kontrolę. Nie ma suwerenności bez odpowiedzialności.

Polska ma tu własny interes, a nie obowiązek bezwarunkowego entuzjazmu. Gdy Warszawa rozmawia o pomocy wojskowej, tranzycie, świadczeniach czy kosztach polityki wobec Kijowa, musi żądać przejrzystości. W ostatnich tygodniach pisaliśmy, iż zima sprawdzi Zachód w sprawie pocisków do Patriotów dla Ukrainy. Tym bardziej każdy sygnał o korupcji na szczytach władzy powinien być traktowany jak alarm, a nie jak niewygodny szczegół zamiatany pod dywan.

Kijów pod presją własnych instytucji

Ukraińskie media podały, iż operacja ma nazwę "Forrest Gump". Według relacji Ukraińskiej Prawdy oraz innych redakcji śledczy mieli prowadzić czynności między innymi w kręgach związanych z Biurem Prezydenta. Służby zapowiedziały publikację dalszych informacji po zakończeniu odpowiednich działań procesowych.

To pokazuje napięcie, które Kijów będzie musiał rozstrzygnąć publicznie. Albo instytucje antykorupcyjne działają realnie i mogą wejść także w okolice politycznego centrum, albo są dekoracją dobrą na spotkania z Brukselą i Waszyngtonem. Dla Polski ta różnica ma znaczenie bardzo praktyczne. Każda złotówka i każdy zasób przekazywany za granicę powinny mieć polityczny warunek: najpierw interes państwa polskiego, potem gesty.

Polska musi patrzeć chłodno

Nie ma powodu, by sprawę wykorzystywać do rosyjskiej narracji. Kreml chciałby, aby każdy kryzys na Ukrainie kończył się rozbiciem solidarności państw naszego regionu. Polska prawica nie powinna dawać Moskwie prezentów. Powinna za to mówić jasno: pomoc państwu napadniętemu przez Rosję nie oznacza ślepoty wobec patologii jego elit.

Ten realizm jest dziś potrzebny bardziej niż kiedykolwiek. Polska pamięta Wołyń, dźwiga koszty wojny przy swojej granicy, mierzy się z presją migracyjną i finansową, a jednocześnie pilnuje bezpieczeństwa wschodniej flanki. W takim położeniu nie wolno prowadzić polityki na emocjach. Potrzebne są warunki, kontrola i chłodny rachunek. Tak samo jak wtedy, gdy Wołodymyr Zełenski kieruje symboliczne gesty do Polski, odpowiedzią Warszawy musi być nie zachwyt, ale twarda lista polskich interesów.

Jeśli ukraińskie służby rzeczywiście oczyszczają państwo z układów, to dobrze. jeżeli sprawa okaże się tylko kolejną odsłoną walki frakcji przy władzy, Zachód też powinien to zobaczyć. Dla Polski wniosek jest prosty: sojusze zawiera się z państwami, ale rachunki płacą obywatele. Polacy mają prawo wiedzieć, komu pomagają i na jakich zasadach.

Źródło: WP Wiadomości, NABU/SAP, Ukraińska Prawda, DW, UA.NEWS.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью