ONZ: zimny prysznic dla sodomitów

magnapolonia.org 6 часы назад

Środowiska dewiacyjne nie mają ostatnio passy. Poniosły kolejne polityczne niepowodzenie na forum ONZ. Francja wycofała bowiem projekt rezolucji Rady Praw Człowieka dotyczący dekryminalizacji dobrowolnych stosunków sodomickich między dorosłymi. Zamiast doprowadzić do głosowania, Paryż przedstawił wspólne stanowisko popierające dekryminalizację, podpisane przez 52 państwa. Dla aktywistów, którzy chcieli przeforsować dalej idące rozwiązanie, był to powód do niezadowolenia.

Na sprawę postulatu w ONZ nałożyły się napięcia między francuską dyplomacją a tęczowymi organizacjami. Te ostatnie zarzuciły władzom Francji, iż nie konsultowały z nimi odpowiednio swoich działań. Pod listem krytykującym postępowanie kliki Macrona podpisało się ponad 140 organizacji.

Cała sytuacja pokazuje, jak wielkie ambicje mają środowiska dewiacyjne, które coraz częściej próbują wykorzystywać instytucje międzynarodowe do forsowania swojego programu ideologicznego. Nie wystarczy im już publiczna debata ani przekonywanie poszczególnych społeczeństw. Oczekują, iż rządy i organizacje międzynarodowe będą realizować ich postulaty, a każda próba odejścia od wyznaczonego przez nie kursu spotka się z krytyką.

Prawo międzynarodowe nie powinno stawać się narzędziem, dzięki którego wpływowe grupy nacisku uzyskują przywilej rozstrzygania sporów kulturowych bez rzeczywistej debaty. Niestety aktywiści chętnie odwołują się do praw człowieka, przedstawiając własne postulaty jako oczywiste i bezdyskusyjne. Tymczasem spory o granice kompetencji ONZ, suwerenność państw i zakres międzynarodowych zobowiązań są jak najbardziej uprawnione. Nie każda krytyka postulatów aktywistów oznacza chęć mordowania dewiantów, podobnie jak nie każda decyzja niezgodna z ich oczekiwaniami jest przejawem dyskryminacji.

Znamienne jest również to, iż organizacje zboczeńców krytykowały Francję za „ryzyko politycznej konfrontacji” i „brak konsultacji”. Ich zdaniem sposób prowadzenia inicjatywy mógł przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. W praktyce oznacza to, iż choćby rząd deklarujący poparcie dla ich celów może spotkać się z zarzutami, jeżeli nie będzie realizował ich w oczekiwany sposób.

Nie sposób też bezkrytycznie przyjmować argumentu, iż sprzeciw wobec postulatów sodomitów i genderystów wynika wyłącznie z „kolonialnego dziedzictwa” i „zacofania”. Według dewiantów „nowoczesność” i „postęp” to wyłącznie przyznawanie im coraz większych przywilejów. To kompletna bzdura. Jest wręcz przeciwnie – hołdowanie wszelkim zboczeniom ściąga nas do poziomu zwierząt, które kierują się wyłącznie swoją chucią, nie wyższymi potrzebami, rozumem i moralnością.

Wycofanie projektu nie oznacza końca międzynarodowej kampanii na rzecz dekryminalizacji sodomii. Poparcie 52 państw dla wspólnego stanowiska dowodzi, iż zwolennicy tej polityki wciąż dysponują znacznymi wpływami. Nie udało się jednak doprowadzić do przyjęcia rezolucji w pierwotnie planowanej, radykalnej formie.

To ważne przypomnienie, iż ONZ nie jest własnością aktywistów żadnego ruchu, a instytucje międzynarodowe nie powinny działać jak wykonawcy poleceń organizacji ideologicznych. Dla środowisk dewiacyjnych, przyzwyczajonych do przedstawiania swoich postulatów jako nieuchronnego kierunku rozwoju świata, jest to niewygodna lekcja. choćby na forum ONZ ich oczekiwania nie zawsze spotykają się z powszechną akceptacją. I bardzo dobrze!

Polecamy również: Przemyśl zawiesił partnerstwo z Lwowem

Читать всю статью