Olimpijska pływaczka trenowała jak wojskowy pilot

polska-zbrojna.pl 4 часы назад

Karolina Szczepaniak do pokonania Bałtyku wpław przygotowywała się m.in. w Lotniczej Akademii Wojskowej. Pływaczka olimpijska korzystała z urządzeń, na których na co dzień szkolą się przyszli piloci wojskowi. Musiała bowiem przyzwyczaić swój układ nerwowy do przeciążeń i obrotów. Choć ostatecznie przerwała morską próbę, wymagające szkolenie zaprocentuje w przyszłości.

Karolina Szczepaniak wyruszyła 31 sierpnia ze szwedzkiej Kåsebergi. Do pokonania miała 160 km, a jej metą miało być Pobierowo. Płynęła przez morze non stop przez 58 godzin, mierząc się z zimnem, prądami morskimi, osłabieniem i otarciami. Do celu pozostało jej około 45 km, gdy rekordzistka Guinnessa i rekordzistka świata w 72-godzinnym nieprzerwanym pływaniu podjęła decyzję o przerwaniu próby.

Bałtyk próbowała pokonać drugi rok z rzędu. Poprzednie wyzwanie musiała zakończyć po 142,4 km z powodu pogarszającej się pogody. Teraz podjęła próbę, by pomóc w zbieraniu środków na rehabilitację 14-letniego Piotra. W wyniku niefortunnego skoku do basenu chłopiec doznał ciężkiego urazu kręgosłupa szyjnego z uszkodzeniem rdzenia kręgowego.

REKLAMA

Cztery miesiące intensywnej pracy

Zanim jednak Karolina Szczepaniak wyruszyła w morze, przez ostatnie cztery miesiące przechodziła intensywny, specjalistyczny trening w Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie. Nie była to jej pierwsza kooperacja ze Szkołą Orląt. Wojskowi instruktorzy wspierali zawodniczkę olimpijską z Pekinu i Londynu również przed ubiegłoroczną próbą pokonania morza wpław.

Program przygotowany przez specjalistów z LAW-u nie przypominał klasycznych zajęć sportowych. Jego głównymi celami były stymulacja i adaptacja układu przedsionkowego, czyli błędnika, do ciągłych zmian położenia głowy i ciała. Podczas wielogodzinnego pływania na otwartym morzu zawodnik nieustannie walczy z kołysaniem wywoływanym przez fale. U nieprzystosowanego organizmu może to prowadzić do zawrotów głowy, nudności, utraty orientacji przestrzennej i choroby morskiej. Dlatego w Dęblinie wykorzystano specjalistyczne lotnicze przyrządy gimnastyczne (LPG) oraz ćwiczenia wolnoobrotowe. – Trening na urządzeniach lotniczych przyzwyczaja układ nerwowy do tych bodźców. Pozwala to zawodnikowi znacząco ograniczyć ryzyko objawów choroby morskiej, utrzymać adekwatną technikę pływania i skupić się na wysiłku bez marnowania energii na walkę z reakcjami obronnymi organizmu – wyjaśnia Mateusz Stasiak, wykładowca Akademickiego Centrum Sportu LAW.

Treningi odbywały się raz lub dwa razy w tygodniu, a każda sesja trwała do 60 minut. Najważniejszą rolę w trakcie cyklu szkoleniowego odegrały dwa urządzenia – looping i żyroskop. Pozwalają one kontrolować oraz wymuszać obroty w różnych płaszczyznach, wiernie odtwarzając dynamiczne warunki, z jakimi pływak mierzy się podczas wielogodzinnego przebywania na wzburzonym morzu. – Podczas ćwiczeń obserwowaliśmy reakcje układu równowagi oraz adaptację organizmu do przeciążeń i obrotów. Głównymi celami były: zwiększenie tolerancji na bodźce prowokujące nudności i wymioty, skrócenie czasu powrotu do pełnej stabilizacji oraz ocena tolerancji organizmu na skrajne bodźce przedsionkowe – mówi Stasiak.

Dęblin otwarty na sportowców

Kolejne treningi przynosiły wyraźne efekty. Organizm pływaczki stopniowo się przyzwyczajał do bardzo silnych bodźców przedsionkowych, a ośrodkowe mechanizmy integracji sygnałów z błędnika coraz skuteczniej radziły sobie z powtarzającymi się przeciążeniami. Specjaliści z Lotniczej Akademii Wojskowej nie mają wątpliwości, iż trening dotyczący błędnika może przesądzić o powodzeniu ekstremalnego wyzwania. Co istotne, dokładnie te same metody stosuje się w trakcie codziennego szkolenia przyszłych pilotów wojskowych. Różnica polega przede wszystkim na liczbie godzin oraz szerszym zakresie metod wykorzystywanych w przygotowaniu podchorążych.

Choć w murach Lotniczej Akademii Wojskowej wcześniej gościli już olimpijczycy, instruktorzy przyznają, iż Karolina Szczepaniak była jedyną zawodniczką, której pomagali w tak ukierunkowany sposób. – Karolina wykazała się ogromnym rygorem i godnym podziwu zaangażowaniem. Jej podejście to wzór sportowej postawy. Zaczynała krok po kroku, dokładnie tak jak każdy młody adept, wykonała ogromny progres w zakresie równowagi i tolerancji bodźców. Z ostatnich, bardzo wymagających jednostek treningowych wychodziła zmęczona, ale z uśmiechem na twarzy i pełną gotowością do wyzwania – podkreśla Mateusz Stasiak.

Współpraca z pływaczką pokazuje, iż wojskowe zaplecze szkoleniowe może skutecznie wspierać sportowców przygotowujących się do najbardziej wymagających wyzwań. – Jako profesjonalna kadra z doskonałym zapleczem jesteśmy otwarci na wsparcie kolejnych sportowców potrzebujących specjalistycznej adaptacji – podkreśla wykładowca Akademickiego Centrum Sportu LAW w Dęblinie.

Tuż przed Karoliną Szczepaniak w morze wypłynął Bartłomiej Kubkowski. Pływak długodystansowy pokonał ponad 160 km w około 55 godzin i jako pierwszy Polak w historii przepłynął Bałtyk wpław.

Paulina Ciesielska
Читать всю статью