162 lata temu, 5 sierpnia 1864 roku, na stokach Cytadeli Warszawskiej władze rosyjskie straciły Romualda Traugutta oraz czterech członków Rządu Narodowego. Ta rocznica jest nie tylko wezwaniem do pamięci. Stawia również trudniejsze pytanie: dlaczego sama odwaga nie wystarcza, by osiągnąć cel polityczny?
Na początku sierpnia trudno nie pomyśleć także o walczącej Warszawie 1944 roku. Nie chodzi o mechaniczne porównywanie obu powstań. Dzieliły je przeciwnik, skala działań, realia polityczne i sytuacja międzynarodowa. W obu powracało jednak fundamentalne napięcie: między celem politycznym a dostępnymi środkami, wolą walki a przewagą przeciwnika oraz oczekiwanym wsparciem sojuszników a realną możliwością jego uzyskania.
Ciekawą perspektywę na wydarzenia 1863 roku dają relacje dwóch zagranicznych oficerów.
Julius von Verdy du Vernois, pruski oficer sztabowy oddelegowany do sztabu rosyjskiego naczelnego dowódcy w Polsce, obserwował powstanie „z góry”, przez pryzmat dowodzenia, administracji, logistyki, informacji i współdziałania instytucji państwa.
Franz Ludwig von Erlach, szwajcarski podpułkownik, również oficer sztabu, przyjechał z misją poznania polskiej partyzantki. Z bliska analizował organizację oddziałów, ich mobilność, uzbrojenie, morale, zaopatrzenie oraz relacje z ludnością.
Czytane razem ich relacje pokazują, iż powstanie nie było wyłącznie ciągiem bitew i potyczek. Było konfrontacją dwóch systemów: aparatu państwa zdolnego lokalizować, izolować i zwalczać opór oraz rozproszonego ruchu, którego siła zależała od mobilności, informacji, zaplecza i poparcia społecznego. Relacje te są komplementarne, ale nie neutralne. Verdy pokazuje mechanizm państwa tłumiącego opór. Natomiast Erlach pokazuje wysiłek tych, którzy próbują go organizować.
Dla mnie lekcja lat 1863 i 1944 nie brzmi: nie walczyć. Brzmi: woli walki nie wolno mylić ze zdolnością do osiągnięcia celu. Bo odwaga i inicjatywa nie zastąpią spójnego dowodzenia, rozpoznania, logistyki, zdolności odtwarzania zasobów ani realistycznej oceny otoczenia międzynarodowego. Zarazem siły narodu nie można mierzyć wyłącznie liczbą żołnierzy i posiadanego uzbrojenia.
Dlatego ruchu oporu nie tworzy się od podstaw dopiero po rozpoczęciu wojny lub okupacji. Strukturę dowodzenia, najważniejszy personel, łączność, logistykę, zasady współdziałania i relacje z sojusznikami trzeba przygotować i przećwiczyć już w czasie pokoju. Bo pamięć ma sens wtedy, gdy staje się przygotowaniem do nowych wyzwań.
Tekst pochodzi z profilu LinkedIn gen. broni Macieja Klisza



![Массовый пожар перед MSPO. Экспортное наступление польской военной промышленности [НОВОСТИ DEFENCE24]](https://cdn.defence24.pl/2026/03/08/1200xpx/5q3wFCPgr899P5pENKIQi94QWzf1KqB028K7pdFn.i5jh.jpg)








