Odeprzeć siły przeciwnika od rzeki

polska-zbrojna.pl 7 часы назад

Najpierw do działań ruszył 6 Batalion Powietrznodesantowy. Po walce z wykorzystaniem m.in. granatników zajął mosty na Bobrze i uformował obronę okrężną, pozostającą w gotowości do czasu, aż do rzeki dotrą Leopardy Czarnej Dywizji, które ogniem swych armat dodatkowo odeprą przeciwnika. Tak wyglądał ostatni epizod taktyczny ćwiczeń „Czarny obrońca ’26” na poligonie w Świętoszowie.

Żołnierze 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej przez blisko dwa tygodnie, wspólnie z 6 Batalionem Powietrznodesantowym z Gliwic (6 Brygada Powietrznodesantowa), realizowali na świętoszowskim poligonie ćwiczenia z działań obronnych, oparte na współdziałaniu obu formacji. Scenariusz dwóch ostatnich epizodów musiał jednak zostać nieco zmodyfikowany – początkowo powietrznodesantowcy zamierzali przeprowadzić nocny desant z pokładów samolotów CASA i Hercules na teren poligonu, ale ostatecznie musieli z niego zrezygnować ze względu na niekorzystne warunki na zrzutowisku. Mimo to ćwiczenia udało się zrealizować bez zrzutu spadochroniarzy.

REKLAMA

– Do działań przystąpiliśmy od razu na terenie przeciwnika, którego rolę odegrali żołnierze 10 Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa. Naszym zadaniem jako desantowców było, w dużym skrócie, wprowadzenie zamętu na tyłach wroga, żeby związać część jego sił i uniemożliwić mu realizację planów. W tym przypadku chodziło o odrzucenie nieprzyjaciela od rzeki Bóbr, zajęcie przepraw i utrzymanie obrony okrężnej do czasu dotarcia na miejsce piechoty i czołgów – tłumaczy mjr Bartosz Grzesło, zastępca dowódcy 6 Batalionu Powietrznodesantowego.

W ćwiczeniach wzięło udział ponad 100 spadochroniarzy uzbrojonych m.in. w granatniki Carl-Gustaf i wyrzutnie Spike, których zadaniem było utrzymanie przepraw na Bobrze. Jak wyjaśnia ppłk Szymon Gmerek, dowódca 1 Brabanckiego Batalionu Czołgów z 34 Brygady Kawalerii Pancernej, we współpracy żołnierzy wojsk powietrznodesantowych z jednostkami pancernymi, które napierają w kierunku rzeki i mają ostatecznie odeprzeć wroga, najważniejsze jest wypracowanie sygnałów rozpoznawczych, które pozwolą spadochroniarzom zidentyfikować „własne” czołgi. – Ponieważ powietrznodesantowcy walczą w okrążeniu, my się zbliżamy, a siły przeciwnika są coraz bardziej spychane, spadochroniarze muszą wiedzieć, kto jest kim. Dlatego przed realizacją zadania ustaliliśmy sygnały, m.in. oznaczenia na czołgach, aby – gdy już znajdziemy się w rejonie działania naszych pododdziałów powietrznodesantowych – uniknąć tzw. friendly fire – tłumaczy.

Kompania dronowa i laserowy symulator strzelań

Wraz z żołnierzami 34 Brygady Kawalerii Pancernej z Żagania na polu walki stanęła również kompania dronowa z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Pododdział ten wchodzi w strukturę pilotażowo powołanego w wojskach lądowych batalionu model 44, w którym zamiast jednej kompanii wozów bojowych funkcjonuje właśnie kompania bezzałogowych systemów uzbrojenia.

Zadaniem operatorów dronów było rozpoznanie oraz precyzyjne rażenie wroga na dystansie od kilku do choćby kilkudziesięciu kilometrów przy użyciu m.in. dronów kamikadze i amunicji krążącej Warmate. Chodziło o odparcie i osłabienie przeciwnika, zanim do walki ruszą czołgi i wozy bojowe.

Żołnierze podkreślają, iż ćwiczenia miały wysoki poziom realizmu. Podczas nich korzystali z Laserowego Symulatora Strzelań, zaawansowanego systemu, który dzięki wiązki laserowej emitowanej w momencie oddania strzału oraz czujników umieszczonych zarówno na pojazdach, jak i hełmach oraz kamizelkach żołnierzy pozwala określić m.in. celność strzału i rodzaj rany zadanej przeciwnikowi. – To znacznie zwiększa efektywność ćwiczeń, także jeżeli chodzi o dowodzenie i późniejszą analizę. Widzimy na bieżąco, w czasie rzeczywistym, na przykład który żołnierz został ranny, a który nie żyje. Mamy podgląd tego na ekranie i później, już w trakcie omówienia ćwiczenia, można z zapisu wyciągnąć wnioski, przeanalizować działania czy wprowadzić korekty do innych epizodów szkoleniowych – wyjaśnia mjr Bartosz Grzesło.

„Czarny obrońca ’26” na finiszu

Ćwiczenia 11 Dywizji Zmechanizowanej z wojskami powietrznodesantowymi były ostatnim taktycznym epizodem federacji ćwiczeń „Czarny obrońca”. Wzięło w nich udział w sumie 11 tys. żołnierzy. Główną rolę odgrywała 11 Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej, ale w manewry zaangażowane były również marynarka wojenna, siły powietrzne, wojska powietrznodesantowe i Żandarmeria Wojskowa.

Marcin Moneta
Читать всю статью