Obserwacje ze szczytu Xi-Trump

dakowski.pl 12 часы назад

Obserwacje ze szczytu Xi-Trump

Wiele hałasu o nic

Kiedy Szekspir pisał komedię o wielkim hałasie wokół czegoś nieistotnego i trywialnego, około 420 lat temu, prawdopodobnie nie miał pojęcia, iż ​​tytuł sztuki będzie trafnym opisem szczytu Chiny-USA, który odbył się w zeszłym tygodniu.

Poza pompą i przepychem wielkiego przyjęcia, bankietem państwowym i możliwością zrobienia sobie zdjęć w Świątyni Nieba, wydaje się, iż ze spotkania kilka wynika.

Kiedy pisałem swój ostatni esej „ Czego można oczekiwać po spotkaniu Xi i Trumpa?” , miałem bardzo niskie oczekiwania, a przerosło je to, iż dostarczono jeszcze mniej.

Krótko mówiąc, spotkanie było „rozczarowujące” – słowo, którego ostatnio często używam.

Celem Pekinu była stabilizacja relacji z prezydentem USA, którego stabilność psychiczna może być chwiejna. Pod tym względem szczyt okazał się sukcesem.

Ogólnie rzecz biorąc, jest oczywiste, iż obie strony tak bardzo różnią się w kluczowych kwestiach, iż nie można oczekiwać, iż rozwiążą swoje różnice, a tym bardziej wspólnie rozwiążą problemy świata.

Chciałbym jednak podzielić się kilkoma spostrzeżeniami na temat tego, co działo się poza salami zgromadzeń i jakie wnioski można z tego wyciągnąć.

Relacje na chińskich mediach społecznościowych były stonowane.

W porównaniu do kompleksowych i dogłębnych analiz wojen na Ukrainie i w Iranie, publikowanych w chińskich mediach społecznościowych, szczyt spotkał się z niewielkim entuzjazmem i podekscytowaniem.

Wygląda na to, iż chińscy internauci poświęcają szczytowi tyle samo obojętnej uwagi, co wizycie Starmera, Merza i Carneya na początku tego roku, czy wizycie Macrona w grudniu ubiegłego roku.

Zainteresowanie wydaje się nieco wzrosnąć z powodu wizyty prezydenta Putina pod koniec tego tygodnia. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Wiadomości pozostawione w ostatnich tygodniach przez chińskich internautów na koncie WeChat ambasady USA w Pekinie są wymowne.

Większość komentarzy zamieszczanych pod zdjęciami z wizyty państwowej Trumpa lub jego serdecznymi wyrazami „przyjaźni” to krótkie teksty w stylu „hehe, miło” lub „tak, to prawda” (oznaka niedowierzania i cynicznej nieszczerości) lub memy przedstawiające ziewanie i chichotanie.

Wiadomości te wykazują zadziwiające podobieństwo do wiadomości pozostawionych na koncie ambasady USA w serwisie WeChat w pierwszym miesiącu wojny z Iranem, kiedy to zamieszczano tam relacje o zwycięstwie USA w Iranie i uzasadnieniach zdradzieckiego ataku.

Z drugiej strony chińscy internauci zalali konta irańskiej ambasady na WeChat wyrazami wsparcia, prośbami o możliwość przekazania darowizn na rzecz Iranu, a choćby nieproszonymi sugestiami, w jaki sposób zniszczyć F-35.

Poradnik opublikowany na chińskim koncie w mediach społecznościowych („Old Hu Talks the World”) stał się viralem. Poradnik został opublikowany w połowie marca przez inżyniera lotnictwa i kosmonautyki, absolwenta Northwestern Polytechnic University, wiodącej instytucji badawczej w dziedzinie obronności w Xi’an, objętej sankcjami USA.

W filmie, opatrzonym perskimi napisami, szczegółowo wyjaśniono, w jaki sposób Iran mógłby wykorzystać swoje tanie systemy do namierzenia i zniszczenia wysoce zaawansowanego myśliwca stealth.

Strategia starożytnego Hu skupiała się na wykorzystaniu znanych ograniczeń fizycznych technologii stealth przy użyciu różnych metod:

  • Pasywna detekcja podczerwieni: W samouczku zalecono stosowanie systemów czujników elektrooptycznych/podczerwonych (EO/IR). W przeciwieństwie do konwencjonalnych systemów radarowych, systemy te działają pasywnie i nie emitują sygnałów, które mogłyby aktywować odbiorniki ostrzegawcze samolotu F-35.
  • Atak na „wrażliwy ogon”: Hu zauważył, iż chociaż F-35 został zaprojektowany do stealth z przodu, jego sygnatura cieplna była łatwiejsza do rozpoznania z tyłu. W samouczku zalecano odczekanie z aktywacją ognia przeciwlotniczego do momentu, aż przeleci samolot stealth, aby zaatakować go od tyłu.
  • Sieci „tripwire”: Dzięki wykorzystaniu sieci pasywnych czujników starsze, szybkie pociski – takie jak radzieckie R-27T/ET Wympieł – mogły być naprowadzane na sygnaturę cieplną samolotu bez aktywnego naprowadzania radarowego.
  • Ekonomiczne manewry dezinformacyjne: Strategia polegała na wykorzystaniu fałszywych systemów radarowych w celu przekierowania izraelskich lub amerykańskich ataków na fałszywe cele, chroniąc w ten sposób rzeczywiste systemy obronne do momentu, aż będą gotowe do ataku.

Pięć dni po opublikowaniu poradnika Iran ogłosił, iż udało mu się zestrzelić F-35 przy użyciu krajowej obrony powietrznej, jednak Stany Zjednoczone przyznały jedynie, iż F-35 „lądował awaryjnie” i iż „zarówno pilot, jak i samolot są bezpieczni”.

O tym niewielkim wydarzeniu poinformował dziennik South China Morning Post; artykuł można znaleźć tutaj: scmp.com/news/china/science/how-take-down-us-f-35-over-iran-chinese-engineers-prophetic-tutorial-goes-viral

Niezależnie od tego, czy samouczek okazał się pomocny w zestrzeliwaniu myśliwców F-35, Iran zastosował tę samą taktykę, aby zniszczyć liczne drony MQ-9 Reaper dzięki pocisku rakietowego Typ 358. Szczegóły można znaleźć w moim wcześniejszym poście tutaj: huabinoliver/the-us-war-machine-underwhelms-part-abd

Pekin rozczarowuje swoją przewidywalnością i samozadowoleniem.

Chociaż celem Pekinu było utrzymanie stosunków na zrównoważonym poziomie, o co dbał prezydent Xi, przewidywalne podejście Pekinu do Trumpa jest rozczarowujące, przynajmniej dla mnie i wielu obserwatorów w mediach społecznościowych.

Pekin słynie ze ścisłego przestrzegania norm dyplomatycznych. Z zasady nie poucza ani nie prawi kazań innym państwom. I oczywiście nie ma sensu drażnić znanego egocentrycznego narcyza, takiego jak Trump.

Poza tym, ten człowiek jest całkowicie nieuczciwy i skorumpowany, a podczas niesprowokowanych wojen agresywnych dopuścił się zbrodni przeciwko ludności cywilnej w Iranie i Wenezueli. Groził choćby ludobójstwem, by zniszczyć irańską cywilizację.

Rzekoma „przyjaźń” Trumpa z prezydentem Xi nie jest wystarczająca, aby zasługiwać na wielki szacunek i cześć.

Pekin nie powinien był ignorować swoich zbrodni. Znaczna część chaosu i zawirowań na świecie, do których nawiązał prezydent Xi w swoim przemówieniu otwierającym, była spowodowana przez jego „gościa”.

Marco Rubio podlega chińskim sankcjom i nie powinien zostać wpuszczony do kraju, dopóki sankcje te obowiązują. Pekin powinien był jasno dać do zrozumienia, iż ​​sankcje są poważne i iż doraźne korzyści nie mogą mieć pierwszeństwa przed zasadami.

Dyplomaci Pekinu działają również zbyt biernie i reaktywnie. Ważne kwestie handlowe i technologiczne są determinowane przez działania USA, a Pekin jedynie na nie reaguje.

Dlaczego Pekin miałby dopuścić się sytuacji, w której wojny handlowe i embarga technologiczne byłyby inicjowane przez USA i Zachód, zamiast kierować się własnymi życzeniami?

Chiny mogłyby z pewnością podjąć proaktywne działania w celu ochrony swoich łańcuchów dostaw i interesów gospodarczych, takich jak import ropy naftowej i gazu z Zatoki Perskiej, zamiast reagować na ofensywne działania drugiej strony.

Pekin mógłby na przykład wysłać własną flotę morską w celu ochrony swoich tankowców przed nielegalną blokadą i przechwytywaniem stosowanym przez Stany Zjednoczone przez Iran.

Dlaczego Pekin upiera się, iż to wróg „oddaje pierwszy strzał”?

Ostatecznie to, co dotyczy jednej strony, dotyczy również drugiej. jeżeli inne kraje będą ostro negocjować wprowadzenie zasad eksterytorialnych, Pekin powinien nie tylko zareagować środkami zaradczymi, ale także proaktywnie ustanowić własne zasady.

Istnieje również silna asymetria w relacjach między USA a Chinami. Dlaczego Apple i Tesla są mile widziane na rynku chińskim, a Huawei i BYD są zakazane w USA?

Dlaczego prezesi Huawei, DJI, BYD i SMIC nie mogą podróżować do USA, aby zawierać nowe umowy biznesowe?

Dlaczego Pekin miałby kupować soję, wołowinę i olej ze Stanów Zjednoczonych, skoro te towary są łatwo dostępne gdzie indziej po niższych cenach?

Dlaczego nie podejmuje się żadnych działań mających na celu zachęcenie USA do kupowania chińskich pojazdów elektrycznych, paneli słonecznych i akumulatorów, skoro są one konkurencyjne na skalę światową?

Dlaczego Pekin miałby pozwolić na działalność BlackRock, Citigroup lub Visa, skoro ich chińskie odpowiedniki są wykluczone z rynku amerykańskiego?

Zamiast grzecznie poprosić USA, aby nie sprzedawały broni Tajwanowi, zbuntowanej prowincji, dlaczego nie mielibyśmy pozwolić Pekinowi, według własnego uznania, w ramach stosunków międzypaństwowych i w pełnej zgodności z prawem międzynarodowym, sprzedawać broni Iranowi, Rosji lub komukolwiek innemu?

Podejście Pekinu do Trumpa i amerykańskiego reżimu jest zbyt przewidywalne i bezkonfliktowe; Pekin dąży do stabilności i nie chce nikogo szokować.

Inne podejście mogłoby lepiej służyć interesom Chin poprzez bardziej proaktywne ustalenie planu działania i przejście do ofensywy.

Nadszedł czas na nowy początek w relacjach, ale szczyt nie stworzył choćby warunków do takiego nowego początku.

Nie da się ukryć faktu, iż USA są oligarchią.

Jeśli niektórzy Chińczycy wciąż żywią złudzenie, iż USA to „demokracja” godna naśladowania, lista pasażerów Air Force One definitywnie rozwiewa tę iluzję.

Chińscy internauci zauważyli, iż wśród 17 liderów biznesu towarzyszących Trumpowi w Pekinie znajduje się 5 miliarderów – Elon Musk, Tim Cook, Jensen Huang, Larry Fink (Blackrock) i Steve Schwarzman (Blackstone).

Według magazynu Forbes wśród członków gabinetu i doradców Trumpa jest od 12 do 15 miliarderów, nie licząc samego Trumpa.

Delegacja w Pekinie reprezentuje interesy amerykańskich korporacji na najwyższym szczeblu, od sektora technologicznego (Nvidia, Tesla, Apple, Micron, Qualcomm) po Wall Street (Goldman Sachs, Citigroup, Visa, Blackrock) oraz firmy z branży rolniczej i lotniczej (Cargill, Boeing, GE Aerospace).

Ci prominentni prezesi/miliarderzy to nie zwykli pracownicy w podróży służbowej, którzy chcą sfinalizować kilka transakcji. To klasa rządząca USA.

Rząd USA jest w tej chwili całkowicie przesiąknięty interesami oligarchicznymi. Na jego czele stoi miliarder z branży nieruchomości, który bogaci się na transakcjach kryptowalutowych, handlu informacjami poufnymi i różnych metodach korupcyjnych.

Państwo istnieje po to, aby służyć interesom tych oligarchów.

Pekin zaprosił na oficjalną kolację również kilku wysoko postawionych przedstawicieli świata biznesu, m.in. Lei Jun (Xiaomi), Liang Rubo (ByteDance), Yang Yuanqing (Lenovo) i Cao Hui (Fuyao Glass).

Są to również miliarderzy, którzy dorobili się majątku własnymi siłami, ale żaden z nich nie ma wpływu politycznego na Xi ani chiński rząd.

Brakuje im środków, aby zdobyć władzę, takich jak grupy lobbingowe, ośrodki analityczne, darowizny polityczne i SuperPAC-i.

Był czas, gdy część Chińczyków żyła złudzeniem, iż „demokracja” jest lepsza od rządów jednej partii i iż w USA panuje demokracja.

Ale „rządy bogatych” to plutokracja, a nie demokracja. Te dwie rzeczy wzajemnie się wykluczają; nie da się być jednocześnie plutokracją i demokracją.

Wesoła banda rabusiów Trumpa na pokładzie Air Force One pokazała nieświadomym Chińczykom, kto tak naprawdę podejmuje decyzje w USA.

Nie sposób nie zadać sobie pytania: kto dzisiaj uważa, iż ​​lepiej jest być rządzonym przez Trumpa, Larry’ego Finka i Elona Muska niż przez Xi i Komunistyczną Partię Chin?

Źródło: Obserwacje ze szczytu Xi-Trump

Читать всю статью