Obronił się przed złodziejem. Teraz ma problemy

magnapolonia.org 17 часы назад

Obronił się przed złodziejem. Teraz ma problemy

34-letni Syryjczyk Ahmad Tawbaj, właściciel sklepu z telefonami komórkowymi w niemieckim Landshut, został zaatakowany przez uzbrojonego w nóż 44-letniego mężczyznę, który wtargnął do jego lokalu i zażądał pieniędzy. To nie była zwykła sprzeczka ani bójka. Był to napad z użyciem niebezpiecznego narzędzia, w którym stawką było zdrowie, a być może choćby życie właściciela sklepu.

Nagrania z monitoringu pokazują spokojną i opanowaną reakcję przedsiębiorcy. Zamiast wpadać w panikę, użył gazu pieprzowego, odebrał napastnikowi nóż i wspólnie z obecnym na miejscu klientem obezwładnił agresora do czasu przyjazdu policji. Napastnik został zatrzymany i trafił do aresztu.

Początkowo wydawało się, iż sprawa jest oczywista. Policja nie miała zastrzeżeń do zachowania właściciela sklepu, wskazując, iż skutecznie unieszkodliwił napastnika i z policyjnego punktu widzenia nie można mu nic zarzucić. Taka ocena wydaje się zgodna z elementarnym poczuciem sprawiedliwości – człowiek napadnięty z nożem w ręku ma przecież prawo się bronić.

Niedługo później pojawiła się jednak informacja, która dla wielu osób brzmi wręcz absurdalnie. Wobec Ahmada Tawbaja wszczęto postępowanie dotyczące podejrzenia spowodowania niebezpiecznego uszkodzenia ciała. Powodem miało być użycie gazu pieprzowego, w wyniku którego napastnik doznał lekkich obrażeń.

Jakie przesłanie płynie z takiej sytuacji? Że człowiek napadnięty przez uzbrojonego przestępcę powinien zastanawiać się nie tylko nad tym, jak przeżyć, ale również nad tym, czy skuteczna obrona nie sprowadzi na niego problemów z wymiarem sprawiedliwości?

Trudno zaakceptować logikę, w której ofiara brutalnego napadu musi po wszystkim mierzyć się z postępowaniem karnym tylko dlatego, iż zastosowała skuteczny środek obrony. Gaz pieprzowy nie został użyty po to, by kogokolwiek ukarać czy zemścić się na napastniku. Posłużył do odparcia bezpośredniego ataku człowieka uzbrojonego w nóż. Trudno wyobrazić sobie bardziej klasyczny przykład działania w obronie koniecznej.

Warto również zauważyć pewien paradoks tej historii. Człowiek, który sam jest imigrantem i prowadzi w Niemczech legalny biznes, został zaatakowany przez innego imigranta. Ta sprawa nie jest więc argumentem przeciwko wszystkim cudzoziemcom, ale kolejnym dowodem na to, iż europejska polityka przygarniania wszystkich jak leci, jest groźna dla porządku publicznego. Wszyscy odpowiedzialni za nią powinni trafić za kraty. Absurdalne są też przepisy o odpowiedzialności karnej. Odpowiedzialność taka powinna spoczywać wyłącznie na sprawcy napaści, a nie na człowieku, który miał odwagę skutecznie się obronić.

Jeżeli państwo chce zachęcać obywateli do współpracy z organami ścigania i budować zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, powinno jednoznacznie chronić osoby działające w granicach obrony koniecznej. Każde postępowanie wobec ofiary napadu, choćby jeżeli ostatecznie zostanie umorzone, rodzi pytania o proporcje i priorytety.

Bo w tej historii najważniejsze pytanie brzmi: kto naprawdę powinien tłumaczyć się przed sądem – człowiek broniący swojego życia i swojego sklepu, czy ten, który wszedł tam z nożem, aby dokonać rabunku? Dla normalnego człowieka odpowiedź na to pytanie jest oczywista.

Polecamy również: Ambasada Ukrainy: nagrywajcie Polaków

Читать всю статью