Będzie o merkosurze, a dokładnie o tym czy szkodzi polskiemu rolnictwu, polskim rolnikom, i polskiej konstytucji.
Rzecz o tyle poważna, iż osobiście pochylił się nad problem także Jego Ekscelencja nasz Ha-Dek ukochany w swoim drobiazgowym wywodzie dotyczącym niegodności merkosuru z konstytucją przedwojenną, czyli jak w sam raz.
Gdyby mnie zaprosił pan Rymanowski i musiałbym odpowiedzieć tak, lub nie, to oczywista nie odważyłbym się odpowiedzieć, ot tak ad doc, albowiem tej kwestii nie rozbierze się bez wróżby z fusów, gdyż do końca nie wiadomo komu ma szkodzić, jakim rolnikom, czy naszym bidom, którzy na gospodarstwach rodzinnych klepią biedę puszczając co się tylko da w ugorowanie, czy obszarnikom przybyłym z Danii, Holandii i cholera jeszcze wie skąd, czy wreszcie ów merkosur zagrozi śmiertelnie całym pociągom mieszanki zboża ze smarem z uwielbianej Ukrainy. Może wybiegam przed szereg, ale na mojej wiosce nikt nic nie sieje, ani nie nic zbiera, bo wszystko zaugorowane jak się patrzy (sąsiadka poszła po wstrzymane „dopłaty” do gminy, a tam się okazało, iż zamiast ugorów czyli łąki rosną krzaczory, a „za zasadzenia” wiadomo Eurokołchoz nie dopłaca).
Oczywiście są jeszcze w Polsce rolnicy, którzy dbają o ojcowiznę, ale jak znam życie oni dadzą sobie radę, jak dawali radę ich ojce, i wcześniej jeszcze ojce, ojców, tak samo jak daliśmy sobie radę po rozkradzeniu całego przemysłu aż do fundamentów pod dyrekcją ucznia czarnoksiężnika Jewreja Sahsa, w czasach historycznych. Pamiętacie Państwo, jak cały kraj z dnia na dzień dostał odprawy, za które cały kraj nabył łóżka polowe lub gazety i na tych wynalazkach cały kraj handlował. Ba, dzięki temu jesteśmy 20-ą potęgą świata (a byliśmy dziesiątą), więc gdy otworzono łaskawie rynek zbytu dla 400 milionów ludzi to można być dziwnie spokojnym, iż nasi rolnicy (ta garstka, której jeszcze się chce) dadzą sobie radę, gdyż najdziwniejszym w tym całym biadoleniu jest to, iż większa połowa ludzkości przymiera głodem, a zwoływani „eksperci” po polsatach włosy z głowy drą nad polskim rolnictwem. Co za paranoja: miliony ludzi głodują, a my mamy rolnictwo, które stoi nad przepaścią!
To po pierwsze primo, a po wtóre to jeszcze się nie zdarzyło, aby Eurokołchoz cokolwiek zrobił uczciwie, kiedykolwiek dotrzymał słowa i w dobrej (oczywiście, a jakże) wierze naiwniaków nie wyrolował więc, można śmiało obstawiać, iż ten cały merkosur to jest taka ściema dla tamtych niekumatych w co wchodzą i za moment nie tylko nie będą mieli rolnictwa, ale nie nadążą czytać wszystkich mądrości jakimi uraczy ich Eurokołchoz, w zamian za obiecanki złotych gór za swoją żywność, zresztą żywność też stracą a ich rolnictwo za przykładem naszego pójdzie w ugór.
Gdyby mnie ktoś spytał skąd taka pewność u mnie, to wyjaśniam, iż wystarczy mieć dobre fusy, aby wszystko wiedzieć najlepiej.










