Z kiboli Karol, ksywa Naćpany,
dyszał: „Polacy to są barany”,
więc zebrał dziadków, mocno wiekowych,
ze swojej opcji – kat-prawicowej.
Rzekł im, jak duce (dawny to nawyk):
„Cud-konstytucję macie mi sprawić,
bym absolutnie, niby monarcha,
stado prowadził, gdy coś wycharkam”.
Naród ich obśmiał, popukał w czoło:
„Czyście zdurnieli? Nie dość wesoło?
Chcecie dorobek życia swój splamić?”.
Nazwał ich grono „konstytutkami”.
…a za lat cztery, może i wcześniej,
wrzask rezydenta bezwstydnie sczeźnie.
Dmuchany balon bufońskiej pychy
w niesławie pęknie, jak kiepskie szprychy,
pozostawiając, w dziejach narodu,
należne odium – stęchłego smrodu.










