Nowe badania przeprowadzone przez norweskiego profesora Jarle’a Aarstada wykazały, iż szczepienia przeciwko COVID-19 wiązały się ze spadkiem liczby urodzeń żywych o prawie 70 000 w USA w 2023 roku. Liczby Aarstada opierają się na danych CDC dotyczących szczepień i urodzeń z 566 hrabstw USA o łącznej populacji prawie 260 milionów, które następnie profesor ekstrapolował na całą populację USA.
Norweskie badania ujawniły związek szczepionek przeciwko COVID z obniżeniem ludzkiej płodności. wnioski profesora Jarle’a Aarstada są następujące: słynne preparaty nie tylko spowodowały setki tysięcy zgonów, ale też zmniejszyły liczbę urodzeń żywych, poprzez zwiększenie liczby poronień.
Wielu czytelników pamięta zapewne, iż w latach pandemii COVID-19 pielęgniarki oddziałowe w szpitalach były zszokowane liczbą martwych urodzeń. Nie jest jasne, jak dokładnie szczepionka wpłynęła na płodność, gdyż nie to było elementem badania norweskiego naukowca. Bez względu jednak na mechanizm, dzięki którego szczepionki mRNA wyrządziły tak dotkliwe szkody w zakresie płodności, w rezultacie liczba urodzeń żywych w 2023 roku, spadła o prawie dwa procent.
Przekłada się to na całkowity współczynnik dzietności, który jest również o dwa procent niższy, czyli na kobietę przypada około 0,03 mniej dzieci, niż gdyby nie było szczepionek. Innymi słowy, gwałtowny spadek współczynnika płodności w USA z 1,65 do 1,62 w latach 2022–2023 był niemal w całości spowodowany działaniem kowidowych zastrzyków.
Co więcej, w 2024 r. wskaźnik płodności przez cały czas spadał, osiągając rekordowo niski poziom 1,60, co rodzi pytania o to, czy szczepionka przeciwko COVID-19 nie wpłynęła trwale na płodność Amerykanek.
Oczywiście istnieje wiele czynników wpływających na płodność, w tym poziom wykształcenia, wiek zawarcia związku małżeńskiego i wiek urodzenia pierwszego dziecka. W Stanach Zjednoczonych prawie wszystkie z nich są kwestią osobistego wyboru. Amerykanie mają swobodę zawierania małżeństw lub nie. Wolność była jednak ograniczona, jeżeli chodzi o szczepionkę przeciwko COVID-19. Dziesiątki milionów ludzi zostało przekupionych, zastraszonych, a choćby zmuszonych przez własny rząd i pracodawców, do przyjęcia podejrzanych preparatów. Rezultatem jest nie tylko wyższy wskaźnik zgonów, ale także niższy wskaźnik urodzeń.
Dziesiątki tysięcy kobiet zostało tymczasowo lub trwale pozbawionych płodności. Albo dziesiątki, a może tysiące nienarodzonych dzieci zmarło w łonie matki. Albo jedno i drugie.
Każdy, kto rozumie żal i zmagania, z jakimi zmagają się pary zmagające się z niepłodnością lub kto opłakiwał stratę dziecka w wyniku poronienia lub urodzenia martwego dziecka, a także każdy, kto przez cały czas ceni wolność, rozumie, iż naród amerykański i szerzej – świat – powinien otrzymać odpowiedzi na rodzące się pytania.
O ile w USA można mówić i publikować badania na temat szkodliwości preparatów kowidowych, w Polsce jest to nieformalnie zakazane. Presja ze strony świata polityki i mediów powoduje, iż każdy, kto podważa oficjalną narrację o skuteczności 'szczepionek”, spotyka się z wyzwiskami od „szurów”, traci pracę i jest wykluczany z „poważnych” stowarzyszeń.
Polecamy również: Żona Macrona wyprowadziła 2 mln euro z akcji charytatywnej








