W nocy z 8 na 9 września ukraińskie drony uderzyły w Noworosyjsk i cele wojskowe w Kraju Krasnodarskim. Rosyjskie władze podały, iż zginęły cztery osoby, w tym dziecko, a 29 zostało rannych. Moskwa twierdzi, iż zestrzeliła 596 bezzałogowców. Atak uszkodził także infrastrukturę portową i wywołał pożary.
Noc uderzeń nad Morzem Czarnym
Atak rozpoczął się wieczorem 8 września i trwał przez noc. W Noworosyjsku, jednym z najważniejszych rosyjskich portów nad Morzem Czarnym, zapaliła się infrastruktura terminalu paliwowego. Mer miasta Andriej Krawczenko informował o szczątkach dronów, które spadły na teren przedsiębiorstw oraz w pobliżu budynku mieszkalnego.
Gubernator Kraju Krasnodarskiego Wieniamin Kondratjew podał, iż zginęły cztery osoby, w tym dziecko. Rannych zostało 29 osób, z czego trzy ciężko. Według rosyjskich władz uszkodzone zostały trzy domy prywatne, pięć budynków wielorodzinnych, cerkiew i przedszkole. Wobec tych ofiar potrzebna jest powaga. Wojna nie odbiera cywilom ich godności, niezależnie od strony granicy.
Rozbieżne komunikaty walczących stron
Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi, iż między godz. 20.00 a 8.00 obrona powietrzna przechwyciła i zniszczyła 596 ukraińskich dronów. Miało do tego dojść nad kilkunastoma regionami Rosji, okupowanym Krymem i Morzem Czarnym. Skali tej deklaracji nie potwierdzono niezależnie.
Strona ukraińska przedstawiła własny bilans. Dowódca Sił Systemów Bezzałogowych Robert „Magyar” Browdi oświadczył, iż w bazie morskiej w Noworosyjsku trafiono kilka rosyjskich jednostek wojskowych, w tym okręty przenoszące rakiety. Według jego komunikatu w Anapie zniszczono myśliwiec pokładowy Su-33 i śmigłowiec Mi-8, a w pobliżu Gelendżyka uderzono w radary Kasta-2E2 oraz 92N6 związany z systemami S-300 i S-400. Te informacje także pochodzą od jednej strony konfliktu.
Wojna informacyjna towarzyszy każdemu takiemu uderzeniu. Dlatego należy oddzielić potwierdzone skutki widoczne w mieście i dane o ofiarach podane przez lokalne władze od wojskowych deklaracji o liczbie zniszczonych celów. Noworosyjsk już wcześniej znajdował się pod presją ukraińskich ataków, ponieważ skupia port, terminale i zaplecze Floty Czarnomorskiej.
Wojna przesuwa się w głąb Rosji
Uderzenia pokazują rosnącą zdolność Ukrainy do atakowania rosyjskiego zaplecza wojskowego i paliwowego. Każde ograniczenie zdolności portu może utrudniać Rosji prowadzenie działań, ale śmierć cywilów pozostaje tragedią, a nie powodem do triumfu. Odpowiedzialność za rozpoczęcie pełnoskalowej wojny ponosi Kreml, ale prawo konfliktów zbrojnych obowiązuje wszystkie strony.
Dla Polski znaczenie jest bezpośrednie. Rosyjskie ataki na Kijów uruchamiają również polskie procedury obronne, a rozszerzanie zasięgu działań dronowych zwiększa ryzyko błędu, prowokacji lub incydentu w pobliżu wschodniej flanki NATO. Polska potrzebuje własnej, szczelnej obrony przeciwlotniczej, rozwiniętego rozpoznania i zapasów amunicji. Solidarność z napadniętą Ukrainą musi iść w parze z chłodną oceną zagrożenia dla polskiego terytorium.
Noworosyjsk ma dla Rosji znaczenie wojskowe i gospodarcze, dlatego pozostaje naturalnym celem działań wymierzonych w zaplecze agresora. Jednocześnie port leży w mieście zamieszkanym przez cywilów. Im większa liczba bezzałogowców i im gęstszy ogień obrony przeciwlotniczej, tym większe ryzyko, iż odłamki lub uszkodzona broń spadną na domy. Ten mechanizm nie przesądza jeszcze, co dokładnie spowodowało konkretne zniszczenia. Pokazuje jednak, dlaczego komunikaty obu armii muszą być sprawdzane z ostrożnością, a ochrona ludności powinna pozostawać obowiązkiem choćby podczas uderzeń w cele wojskowe.
Źródło: Polsat News, Ukraińska Prawda, Meduza
Źródło: Polsat News














