Nigdy nie zostawiamy swoich

polska-zbrojna.pl 2 часы назад

O walkach rosyjsko-ukraińskich, podszywaniu się rosyjskich żołnierzy pod cywilów i ewakuacji rannego Ukraińca dzięki drona rozmawiamy z ukraińskim podpułkownikiem, oficerem łącznikowym CAT-C. – Sytuacja na froncie jest przez cały czas ciężka, ale stabilna – mówi oficer, który gościł w Polsce na konferencji poświęconej szkoleniom żołnierzy ukraińskich w naszym kraju.

Armia ukraińska przeprowadziła ostatnio udaną kontrofensywę w północnym Donbasie. Straty rosyjskie, według Waszych raportów, mają sięgać choćby 8 tys. żołnierzy. Czy operacja „Vivaldi” istotnie zmieniła sytuację na froncie?

Ukraiński podpułkownik (nazwiska ani jednostki oficera nie ujawniamy z uwagi na jego bezpieczeństwo): Z pewnością była naszym sukcesem. Udało się odbić około 300 km kwadratowych terenu i kilkanaście miejscowości, m.in. Nowe, Ridkodub, Kateryniwkę, Karpiówkę, Nowomychajliwkę, Szandryhołowe, Deryłowe, Drobyszewe oraz Serednie. Przede wszystkim jednak udało się nam nie dopuścić do okrążenia aglomeracji słowiańsko-kramatorskiej, a takie plany mieli Rosjanie. Aktualna sytuacja na froncie jest przez cały czas ciężka, ale stabilna. Operacja „Vivaldi” na pewno po raz kolejny pokazała, iż wróg nie jest w stanie nas przełamać.

REKLAMA

Dlatego Rosja nasila ostrzał rakietowy i dronowy? Aby „złamać” ukraińskie społeczeństwo?

Zgadza się. Widzimy zdecydowane wzmożenie uderzeń rakietami balistycznymi i dronami. Między innymi w infrastrukturę krytyczną, zakłady przemysłowe, stacje paliw, ale nie tylko, bo ostrzeliwują też wiele celów cywilnych – choćby apteki, a choćby szkoły. Podam przykład z miejscowości Równe, gdzie w zeszłym tygodniu rakiety spadły na szkołę muzyczną. Całkowicie spłonął Wydział Sztuki Muzycznej Rówieńskiego Państwowego Uniwersytetu Humanistycznego, kilkanaście osób zostało rannych, w tym młodzież. Na szczęście nikt nie zginął, ale czy szkoła to obiekt o znaczeniu strategicznym w tej wojnie? Nie. A jednak wróg go zaatakował. Takie sytuacje zdarzają się regularnie. Rosjanie celują w obiekty cywilne i giną cywile.

Wróćmy na chwilę do frontu w Donbasie. Jaką strategię stosują teraz Rosjanie? Pojawiły się doniesienia, iż praktyką wroga jest m.in. podszywanie się pod cywilów.

Tak się dzieje. W zajętych wioskach, w miejscowościach przyfrontowych przebierają się w stroje cywilów i w takim przebraniu atakują naszych żołnierzy. Stosują też dywersję na szerszą skalę i jako „cywile” próbują infiltrować nasze pozycje. Często poruszają się w bardzo małych, kilku-, kilkunastoosobowych grupach nocą na quadach czy motocyklach. Próbują też, po wykryciu sygnału radiowego, przeprowadzać na szerszą skalę ataki w naszych operatorów dronów.

Rzeczywistość pokazuje, iż nie zawsze się im udaje. Cały świat zachwycił się operacją ewakuacji rannego przez bezzałogowiec. Proszę przyjąć gratulacje, rzeczywiście spektakularne działanie.

Dziękuję bardzo. To była długo przygotowywana operacja i pierwsza taka na świecie, więc faktycznie jest ona powodem do dumy. Chcę też zaznaczyć, iż ta ewakuacja pokazuje różnicę między nami a Rosjanami. Po tamtej stronie, gdy żołnierz zostanie sam, nikt po niego nie przyjdzie. Zresztą Rosjanie słyszą to od swoich dowódców: „Jeśi zostaniesz sam, nikt po ciebie nie wróci”. Pozostaje im pistolet i strzał w głowę.

My zawsze wracamy po swoich ludzi. Ten konkretny szeregowy żołnierz przetrwał ranny na pozycji w rejonie Kupiańska przez 491 dni. To było możliwe nie tylko dzięki jego hartowi ducha. Codziennie pozostawał w łączności z dowódcą swojej kompanii. Rozmawiał z nim, zdawał raport, był podtrzymywany na duchu. Drony dostarczały mu pożywienie i leki. Dzięki temu wszystkiemu przetrwał – dlatego iż dla nas liczy się choćby pojedynczy żołnierz.

Zbliża się zima, a więc bardzo trudny czas, który wróg już „tradycyjnie” wykorzystuje, by złamać Ukraińców. Jak przygotowujecie się na ten okres?

No cóż… Powiem może brutalnie. Nasze społeczeństwo się już do tego przyzwyczaiło, więc nie będzie to dla niego – niezależnie jak to zabrzmi – nic szokującego. Myślę, iż większość Ukraińców ma już w domach źródła zasilania typu EcoFlow czy powerbanki. Musimy to przetrwać i tyle.

Rozmawiamy przy okazji konferencji poświęconej szkoleniom żołnierzy ukraińskich w Polsce, m.in. w 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej. Jak istotne jest dla Was takie wsparcie?

Z Czarną Dywizją owocnie współpracujemy już od czterech lat, mamy tu wielu przyjaciół. Zresztą cała nasza kooperacja ze stroną polską układa się bardzo dobrze, a prowadzone w Polsce szkolenia mają dla nas duże znaczenie. Oczywiście mamy własną bazę szkoleniową w Ukrainie, ale wróg nasila ostrzał także takich miejsc. Dlatego takie wsparcie strony polskiej i innych europejskich państw jest dla nas bardzo cenne. Dzięki niemu żołnierze mogą bez zakłóceń przejść szkolenie z zapewnioną bazą noclegową, żywieniową i sanitarną. My także ze swojej strony chętnie służymy polskim żołnierzom naszą wiedzą i doświadczeniem.

rozmawiał Marcin Moneta
Читать всю статью