Boris Pistorius zapowiedział we wtorek 8 września przekazanie Ukrainie kolejnych pocisków PAC-2 do systemów Patriot z zapasów Bundeswehry. Berlin dołoży drony, amunicję dalekiego zasięgu i pociski powietrze-powietrze. To wzmocni obronę przed rosyjskimi atakami, ale zarazem przypomina Polsce, iż własnych zapasów przeciwlotniczych nie wolno zaniedbać.
Pociski z magazynów Bundeswehry
Minister obrony Niemiec Boris Pistorius poinformował, iż podjął decyzję o wydzieleniu dla Ukrainy pilnie potrzebnych pocisków przechwytujących PAC-2. Mają one pochodzić z zapasów Bundeswehry. Berlin nie podał liczby rakiet ani terminu ich przekazania, dlatego nie należy dopisywać do tej deklaracji skali, której oficjalnie nie potwierdzono.
PAC-2 są pociskami kierowanymi używanymi przez zestawy Patriot. Ich zadaniem jest przechwytywanie zagrożeń w powietrzu. W warunkach regularnych rosyjskich ataków rakietowych i dronowych każda dodatkowa partia amunicji ma znaczenie dla ochrony ukraińskich miast, infrastruktury energetycznej i zaplecza wojskowego.
Berlin zapowiedział też zwiększenie dostaw pocisków powietrze-powietrze, dronów oraz amunicji dalekiego zasięgu. Jak podał serwis Kresy.pl, wszystkie te elementy znalazły się w deklaracji Pistoriusa. Niemcy pokazują w ten sposób, iż chcą utrzymać rolę jednego z głównych europejskich dostawców uzbrojenia dla Kijowa.
Większy plan dostaw Patriotów
Obecna decyzja dotyczy pocisków z wojskowych zapasów. Równolegle istnieje szersze porozumienie na kolejne lata. Rząd Niemiec potwierdził w sierpniu, iż podczas niemiecko-ukraińskich konsultacji uzgodniono dostawę kilkuset pocisków PAC-2 w następnych latach, bez oficjalnego wskazania dokładnej liczby. W Berlinie mówiono wówczas o perspektywie lat 2027 i 2028.
Trzeba rozróżniać wyrzutnie Patriot od amunicji do nich. choćby nowoczesny system pozostaje bezbronny bez odpowiednio głębokiego zapasu pocisków. Wojna na Ukrainie po raz kolejny obnaża europejski problem: produkcja uzbrojenia i amunicji przez lata była za mała wobec potrzeb wojny o wysokiej intensywności.
Polska musi liczyć własne zapasy
Dla Polski stawka jest podwójna. Obrona Ukrainy wiąże rosyjskie siły i odsuwa bezpośrednie zagrożenie od naszej granicy. Jednocześnie każde uszczuplenie europejskich magazynów powinno uruchamiać twarde pytanie o tempo odtwarzania zapasów dla państw NATO. Solidarność nie może oznaczać rozbrajania własnej obrony.
Warszawa powinna domagać się od sojuszników jasnego planu zwiększania produkcji rakiet przechwytujących, a własne zakupy prowadzić z myślą o wieloletnim konflikcie, nie o pokazowym minimum. Bezpieczeństwa Polski nie zapewnią konferencje ani deklaracje. Zapewniają je gotowe baterie, wyszkolone załogi i pełne magazyny.
Niemiecka decyzja jest korzystna tam, gdzie realnie utrudnia Rosji niszczenie ukraińskiej infrastruktury. Dla Polaków płynie z niej jednak jeszcze jedna lekcja: państwo poważne pomaga sojusznikom tak, by równocześnie wzmacniać własny przemysł i własną odporność.
Źródło: Kresy.pl, rząd Niemiec
Źródło: Kresy.pl










