Niemiecki rząd rezygnuje z dotychczasowych ograniczeń i szykuje się do odsyłania znacznie większej liczby Afgańczyków. Aby to osiągnąć, Berlin decyduje się na bezprecedensową współpracę z reżimem talibów, którego formalnie nie uznaje.
Koniec z dotychczasową powściągliwością
Rząd federalny zapowiada radykalne zaostrzenie polityki wobec migrantów z Afganistanu. Deportacje mają objąć szerszą grupę niż dotąd. Do tej pory Berlin odsyłał głównie skazanych przestępców, teraz zamierza kierować do kraju pochodzenia także osoby, którym odmówiono azylu i które utraciły prawo pobytu. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt zapowiedział, iż rząd chce organizować trzy loty czarterowe miesięcznie, a poza nimi odsyłać kolejnych Afgańczyków pojedynczo, rejsowymi połączeniami. To skokowa zmiana skali w porównaniu z dotychczasową praktyką.
Rozmowy z talibami
Największe kontrowersje budzi jednak nie liczba deportowanych, ale sposób, w jaki Niemcy chcą to osiągnąć. Aby przeprowadzać loty, urzędnicy z Berlina prowadzą bezpośrednie rozmowy techniczne z władzami talibów w Kabulu. Dla państwa, które od przejęcia władzy przez talibów w sierpniu 2021 roku nie utrzymywało z nimi żadnych oficjalnych relacji i nie uznaje ich rządu za legalny, to zwrot o fundamentalnym znaczeniu. Berlin tłumaczy, iż bez współpracy z faktycznymi władcami Afganistanu zorganizowanie powrotów jest po prostu niemożliwe.
Talibowie w niemieckich placówkach
Kolejnym krokiem jest zgoda na obecność przedstawicieli talibów w afgańskich placówkach dyplomatycznych na terenie Niemiec. Mają oni pomagać w załatwianiu formalności, przede wszystkim w wystawianiu dokumentów tożsamości, bez których odesłanie migranta jest niewykonalne. W praktyce oznacza to wpuszczenie ludzi reżimu do struktur działających na niemieckiej ziemi. Skala planów robi wrażenie zwłaszcza w zestawieniu z przeszłością. Od 2021 roku Niemcy przeprowadziły zaledwie dwa loty deportacyjne, którymi odesłano łącznie około stu skazanych osób. Teraz mowa o trzech takich lotach w każdym miesiącu.
Cena skuteczności
Nowa polityka stawia Berlin przed trudnym wyborem między skutecznością a zasadami. Talibowie są oskarżani o łamanie praw człowieka, w szczególności o odbieranie kobietom prawa do nauki i pracy. kooperacja z takim reżimem, choćby ograniczona do spraw technicznych, jest dla wielu polityków i organizacji nie do przyjęcia. Rząd odpowiada, iż presja społeczna po serii głośnych przestępstw z udziałem migrantów nie pozostawia mu wyboru, a bezczynność tylko wzmacnia siły antyimigranckie.
Sygnał dla całej Europy
Decyzja Niemiec nie jest wyłącznie ich wewnętrzną sprawą. Berlin od lat wyznacza ton europejskiej debaty o migracji, a jego zwrot zapowiada twardszy kurs także w innych stolicach. Dla Polski, bezpośredniego sąsiada, każda zmiana niemieckiej polityki ma wymiar praktyczny, bo wpływa na ruch na wspólnej granicy i na wtórne przemieszczanie się migrantów w głąb kontynentu. To, co jeszcze niedawno wydawało się w niemieckiej polityce nie do pomyślenia, staje się faktem, a rozmowy z talibami pokazują, jak głęboko kryzys migracyjny przewartościował dawne zasady.
Źródło: Onet Wiadomości









