W niedzielę 16 sierpnia Polska żyła tragedią na Węgrzech: w wypadku autokaru z pielgrzymami zginęło 12 osób, a wielu pasażerów zostało rannych. Tego samego dnia w Sanoku spłonął drewniany kościół z 1667 r., a nad Rumunią zestrzelono kolejnego drona.
Tragedia polskich pielgrzymów
Najważniejszą wiadomością niedzieli był tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Pojazdem jechali pielgrzymi, głównie z Podkarpacia, wracający do kraju z Bośni i Hercegowiny. Według relacji Wirtualnej Polski i innych mediów w pojeździe znajdowało się 57 pasażerów i dwóch kierowców. Zginęło 12 osób, a część rannych trafiła do szpitali w ciężkim stanie.
Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę na autostradzie M3 na wschodzie Węgier. Jak podawały media, węgierskie służby informowały wstępnie, iż autokar zjechał z drogi i przewrócił się. Przyczyny mają ustalić śledczy. Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła postępowanie, bo ofiarami i poszkodowanymi są polscy obywatele.
DN relacjonował wcześniej, iż polski autokar rozbił się na Węgrzech, a MSZ potwierdziło tragedię. Przy takich wydarzeniach pierwszym obowiązkiem państwa jest pomoc rodzinom, jasna informacja i kooperacja ze służbami kraju, w którym doszło do wypadku. Nie ma tu miejsca na polityczne pozy ani pośpiech w stawianiu tez.
Państwo musi działać spokojnie i skutecznie
Wirtualna Polska podała, iż pasażerowie byli przede wszystkim mieszkańcami Podkarpacia. To sprawia, iż tragedia ma wymiar bardzo konkretny: dotknęła rodzin, parafii i lokalnych wspólnot, które jeszcze dzień wcześniej czekały na powrót bliskich z pielgrzymki. Polska jest wspólnotą nie wtedy, gdy wygłasza patetyczne deklaracje, ale wtedy, gdy w godzinie bólu potrafi być obecna przy rodzinach ofiar.
W takich chwilach potrzebne są trzy rzeczy: opieka konsularna, transport i pełna informacja dla rodzin. Jak informowały media, polska strona pozostawała w kontakcie z węgierskimi władzami. DN opisywał również, iż po tragedii Wojsko szykowało samolot specjalny dla poszkodowanych i ich bliskich. To adekwatny kierunek. Państwo ma być realne, zwłaszcza gdy obywatel jest bezradny za granicą.
Spłonął kościół z 1667 roku
Drugim ciosem niedzieli był pożar w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Ogień strawił drewniany kościół pw. św. Mikołaja z 1667 r., a uszkodzone zostały także dwa pobliskie budynki. Według informacji WP minister kultury Marta Cienkowska nazwała to bolesną stratą dla polskiej kultury.
Tego nie da się sprowadzić do rubryki o stratach materialnych. Drewniane świątynie Podkarpacia są częścią polskiej pamięci, pracy pokoleń, lokalnej pobożności i kunsztu, którego nie odtworzy się urzędowym komunikatem. Sanok ma mocne miejsce w historii regionu. DN przypominał choćby, iż 24 maja 1946 r. komuniści przeprowadzili w Sanoku publiczną egzekucję żołnierzy NSZ. To miasto pamięci, a pożar zabytku jest raną zadaną także dziedzictwu.
Dron nad Rumunią
W niedzielnym skrócie dnia znalazł się również incydent w przestrzeni powietrznej Rumunii. Według WP hiszpański myśliwiec F-18, działający w ramach misji NATO, zestrzelił drona, który wleciał nad Rumunię od strony Mołdawii. Szczątki miały spaść między dwiema wioskami. To kolejny sygnał, iż wschodnia flanka żyje w stałym napięciu.
Nie wolno oswajać takich wiadomości tylko dlatego, iż pojawiają się coraz częściej. DN pisał niedawno, iż rosyjskie drony nad Rumunią są ostrzeżeniem dla całej wschodniej flanki NATO. Polska musi patrzeć na te zdarzenia z chłodnym realizmem. Bez paniki, ale też bez złudzeń: bezpieczeństwo naszego regionu zależy od czujności, techniki i gotowości do szybkiej reakcji.
Dzień, który zostaje w pamięci
Ta niedziela przyniosła wiadomości różnej natury, ale wszystkie dotykają spraw podstawowych. Życia ludzkiego. Dziedzictwa. Bezpieczeństwa. Wypadek na Węgrzech przypomina o kruchości ludzkich planów. Pożar w Sanoku przypomina, iż tradycja wymaga ochrony tu i teraz. Dron nad Rumunią przypomina, iż pokój nie jest dany raz na zawsze.
Właśnie dlatego państwo narodowe nie jest przeżytkiem, ale koniecznością. Ma chronić obywateli, troszczyć się o pamięć i pilnować granic. Gdy przychodzi dzień próby, żadne europejskie hasło nie zastąpi sprawnych instytucji, odpowiedzialnych służb i wspólnoty, która wie, co jest jej własne.
Źródło: Wirtualna Polska, Interia, Onet.
Źródło: WP Wiadomości











