Nie znają polskiego, ale mogą leczyć

magnapolonia.org 6 часы назад

Koalicja rządząca dopuściła do pracy zagranicznych lekarzy bez znajomości języka polskiego. Sejm przegłosował właśnie zmianę przepisów, które mają ułatwić zatrudnianie medyków z zagranicy mimo braku umiejętności komunikowania się z pacjentami po polsku.

Nie znają polskiego, ale może leczyć. Sejm uchwalił nowelizację, która wydłuża do 1 maja 2027 roku okres, w którym lekarze i pielęgniarki spoza Unii Europejskiej mogą pracować w Polsce bez przedstawienia certyfikatu znajomości języka polskiego. Chodzi głównie o medyków z Ukrainy zatrudnionych na podstawie uproszczonych przepisów wprowadzonych po pandemii i wybuchu wojny. Dodajmy: Polska to jedyny kraj w Unii Europejskiej, który zdecydował się na taki krok.

Decyzja wywołała poważne kontrowersje. Zgodnie z wcześniejszymi przepisami lekarze pracujący warunkowo mieli obowiązek przedstawić dokument potwierdzający znajomość języka polskiego na poziomie B1 do 1 maja 2026 roku. W wielu przypadkach termin już minął, a okręgowe izby lekarskie zaczęły wygaszać prawa wykonywania zawodu. Według danych cytowanych przez media dotyczyło to ponad 200 lekarzy spoza UE, a problem obejmuje kilka tysięcy medyków pracujących w uproszczonym trybie.

Nowelizacja oznacza, iż osoby, które nie dostarczyły certyfikatu na czas, nie utracą uprawnień i będą mogły przez cały czas pracować przez kolejny rok. Za ustawą głosowało 235 posłów, przeciw było 22, a 182 wstrzymało się od głosu. Przeciwko przepisom opowiedziała się głównie Konfederacja.

Najmocniejszy argument przeciwników zmian jest prosty: lekarz bez potwierdzonej znajomości języka może nie być w stanie prawidłowo przeprowadzić wywiadu medycznego, zrozumieć objawów pacjenta czy wyjaśnić zaleceń terapeutycznych. Poseł Witold Tumanowicz pytał w Sejmie, jak państwo może dopuszczać do leczenia osoby, które formalnie nie udowodniły znajomości języka kraju, w którym pracują.

Zwolennicy nowelizacji przekonują jednak, iż brak certyfikatu nie oznacza automatycznie braku znajomości polskiego. Posłowie Lewicy i KO argumentowali, iż wielu medyków normalnie komunikuje się z pacjentami, ale nie zdążyło uzyskać oficjalnego dokumentu ze względu na ograniczoną dostępność egzaminów. Wskazywano również, iż testy językowe mocno akcentują gramatykę i ortografię, które nie zawsze przekładają się na praktyczną komunikację z pacjentem.

Cała sprawa pokazuje jednak szerszy problem polskiego systemu ochrony zdrowia. Państwo przez lata nie rozwiązało kryzysu kadrowego, dlatego dziś znajduje się pod presją utrzymywania nadzwyczajnych rozwiązań. Szpitale, szczególnie powiatowe, są coraz bardziej uzależnione od lekarzy sprowadzanych w uproszczonym trybie.

Powstaje więc pytanie fundamentalne: gdzie przebiega granica między ratowaniem wydolności systemu a bezpieczeństwem pacjenta? Bo choćby jeżeli wielu zagranicznych lekarzy rzeczywiście mówi po polsku dobrze, to państwo właśnie oficjalnie uznało, iż formalna weryfikacja kompetencji językowych może zostać odsunięta na dalszy plan. Tymczasem w tak delikatnej dziedzinie jak medycyna, niezrozumienie choćby jednego słowa potrafi kosztować zdrowie albo życie.

NASZ KOMENTARZ: Zamiast naprawiać system, rząd Tuska wybiera najprostsze rozwiązanie: obniżanie standardów. Konsekwencje tych decyzji poniosą polscy pacjenci. Dlatego też miejmy nadzieję, iż prezydent Nawrocki zawetuje te obrzydliwe, antypolskie przepisy.

Polecamy również: Antyfaszyzm niczym choroba psychiczna

Читать всю статью