Odnosi się to do każdego, ale w szczególny sposób do występującego publicznie kogoś pouczając, lub coś reprezentując. Taka jest m. in. rola polityka.
Martwi mnie od dłuższego czas, iż słuchając wypowiedzi ludzi parających się polityką, najczęściej bez konkretnego zawodu, nie potrafiłem śledzić ich myśli, tak, bym rzecz zrozumiał. Myśl, iż dopadł mnie starczy uwiąd nie dawała mi spokoju. Szukanie przyczyny tego zjawiska w słuchanych wypowiedziach wykluczałem, gdyż trudno sądzić tak o osobach przemawiających z jakiejś trybuny, nie tylko sejmowej lub pulpitu rządowego, ale choćby w wywiadzie z dziennikarzem. A jednak, to co pozornie niewyobrażalne, w tym przypadku ma zastosowanie. Przykładów znalazłoby się wiele, ale skupmy się na wywiadzie ministra Radosława Sikorskiego dla dziennikarza ukraińskiego. Pan Sikorski lubi zaskakiwać skondensowaną mową, tak po napoleońsku, co mogłoby świadczyć o jego gotowych przemyśleniach wykluczających głębszą eksplikację. Stąd właśnie pewna zagadkowość, co niby ma czynić mówcę kimś wyjątkowo inteligentnym i biegłym w przedmiocie poruszanym. Tak to sobie wyobraża sam mówca, ale czy podobnie myślą odbiorcy?
Sięgnijmy zatem po konkrety. W zasadzie po jeden, ale jakże wymowny?
W rozmowie Radosława Sikorskiego z dziennikarzem Sergijem Sidorenką pojawił się problem UPA. Sidorenko twierdził, iż UPA to nie faszyzm, na co Sikorski odpowiedział, iż owszem, bo UPA kierowała się ideologią faszystowską. Sidorenko ripostował, twierdząc, iż że "miał ją również Dmowski [Roman]". Na co Sikorski: dlatego jest tak kontrowersyjną postacią.
Sikorski, mówiąc kolokwialnie, dał się zapędzić w kozi róg. zgadzając się na potraktowanie UPA i Dmowskiego na jednej linii. choćby uczeń starszych klas szkoły podstawowej, o ile nie jest hebesem, wie kim był Dmowski i czym była UPA. Gdyby to uczynił ktoś jako osoba prywatna, to można by mieć wątpliwości co do jego erudycji, choćby wliczając w ocenę Oxford. Ale urzędnik tej rangi co minister spraw zagranicznych, to zupełnie inna kategoria. jeżeli sam nie panuje nad poruszanym tematem, to powinien mieć ludzi, którzy strzegą go przed popełnianiem gaf lub pakowaniem się w takie wypowiedzi jak wyżej przytoczona. jeżeli nie wiedział ku czemu zmierza ukraiński dziennikarz, to cóż o tym sądzić? jeżeli wiedział, to z kolei jego wiedza o charakterze i działalności UPA oraz o Dmowskim pozostawia wiele do życzenia. UPA była organizacją zbrodniczą i na miano armii nie zasługiwała. Była zbrojnym ramieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, której fundamentem był „Katechizm ukraińskiego nacjonalisty” wydany w 1944 roku. W nim znalazł się ]]>Dekalog ukraińskiego nacjonalisty]]>, Gdyby Sikorski sprawdził czym był nacjonalizm w tym wydaniu, faktycznie choćby bardziej krwiożerczy niż narodowy socjalizm, nie kojarzyłby z nim Romana Dmowskiego, któremu zresztą także wielu polskich ministrów spraw zagranicznych nie dorasta do pięt. Moim zdaniem, pełniący tę funkcję powinni zapoznać się z poglądami Dmowskiego i to z wielu względów. Gdyby to uczynił pan Sikorski nigdy nie ważyłby się łączyć tego polityka z faszyzmem. Z pewnością Dmowski, któremu przyszło działać w epoce decydującej dla odrodzenia państwa polskiego, w narodzie polskim widział wiodącą się państwowotwórczą, a mniejszościom narodowym opornym wobec jakiejkolwiek formy asymilacji – taką była olbrzymia większość Żydów, 10 % obywateli odrodzonej Polski – wskazywał ich miejsce. Nacjonalizm, z którym nie można kojarzyć patriotyzmu, był w społeczeństwie polskim czymś obcym choćby w czasach zaborów. Komuniści programowo wyznawali internacjonalizm, co dziś przemieniło się w multikulti, coś równie bezsensownego jak faszyzm czy antysemityzm. Oba te pojęcia straciły swą istotną treść, a stały się narzędziem służącym różnym celom. Nie sposób też jednoznacznie je zdefiniować. Faszyzm jako istotną cechę ma zasadę wodzostwa, a tym samym brak w nim demokracji, a ubóstwione jest państwo jako jedyna wartość i odniesienie do ocen moralnych. Cechy te jednak występują w wielu agendach przyjmujących normy istnienia i działania jak wyżej wspomniane.
Biczowanie tymi rózgami (fasces – rózgi) faszyzmu jest równie banalne co głupie. A często połączone z agresją. Obrzucanie mianem faszyzmu obchodu ku czci Odrodzenia Państwa Polskiego dlatego, iż jakiś kretyn krzyknął Sieg heil świadczy o zgoła czymś innym. O nienawiści do wszystkiego, co polskie. Nie wiem czy pan Tusk, zdobyłby się na bycie w tym czasie pośród Polaków? Wielu jego adherentów prawdopodobnie by poszło na pochód, ale faszyzm polega właśnie na tym, iż przestępstwem jest sprzeciwianie się wodzowi.
Niech więc sobie pan Sikorski pewne rzeczy przemyśli, bo jeżeli dane mu jest reprezentować Polskę na zewnątrz, niech jej przynajmniej nie szkodzi ani nie ośmiesza. O brak czegoś pożytecznego nikt nie będzie miał do niego pretensji.














