Premier Izraela Beniamin Netanjahu zapowiedział
w poniedziałek, iż izraelskie wojska pozostaną w Strefie Gazy, Libanie i Syrii „tak długo, jak to będzie potrzebne”. Podczas spotkania z dziennikarzami zapowiedział też, iż będzie kandydował
w tegorocznych wyborach parlamentarnych.
„Chcę was uspokoić. Tak, zamierzam startować
i zamierzam też wygrać” – oświadczył premier Izraela w odpowiedzi na pytanie, czy przewiduje start w wyborach parlamentarnych, które mają się odbyć nie później niż
27 października.
Netanjahu nazwał zawarte w poniedziałek wstępne porozumienie USA z Iranem „historycznym zwycięstwem”, które „przetrwa pokolenia”.
„Iran pędził w kierunku broni jądrowej” – oświadczył szef izraelskiego rządu i dodał, iż gdyby jego gabinet nie podjął zdecydowanych działań „również we współpracy z kilkoma innymi krajami, a później w ramach historycznej współpracy z prezydentem [Donaldem] Trumpem i siłami zbrojnymi USA, Iran miałby już bomby atomowe”.
Netanjahu podkreślił, iż zwykle zgadza się
z prezydentem USA, ale „zdarzają się też sytuacje,
w których nasze poglądy się różnią”.
Ocenił jednak, iż „walka nie skończyła się”, Izrael „będzie musiał przez cały czas czuwać”, a izraelska armia „będzie przeciwdziałać zagrożeniom w regionie”.
Netanjahu zapewnił zarazem, iż izraelskie siły zbrojne „zlikwidowały tysiące terrorystów i niezliczone obiekty infrastruktury terrorystycznej”. Podkreślił, iż uwolniono wszystkich zakładników porwanych przez Hamas
7 października 2023 roku.
Wcześniej w poniedziałek urzędnik amerykańskiej administracji, cytowany przez Agencję Reutera, powiedział, iż wycofanie izraelskich wojsk z Libanu nie jest warunkiem umowy, którą USA zawarły z Iranem. Dodał, iż Izrael „będzie miał prawo bronić się przed wszelkimi atakami Hezbollahu”.
APW, PAP










