Prezydent Karol Nawrocki wręczył we wtorek nominacje czterem nowym sędziom Sądu Najwyższego. Decyzję natychmiast oprotestował minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek, który mówi o „pogłębieniu kryzysu” wokół wymiaru sprawiedliwości i pyta, kto zapłaci za możliwe odszkodowania.
Cztery nominacje w Pałacu Prezydenckim
We wtorek, 28 lipca 2026 roku, prezydent Karol Nawrocki wręczył akty powołania czterem prawnikom, którzy od tej pory zasiadają w Sądzie Najwyższym. Tego samego dnia głowa państwa przyjęła ślubowanie od profesora Sławomira Patyry, wybranego wcześniej na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Uroczystość odbyła się w napiętej atmosferze sporu o legalność powołań sędziowskich, który dzieli polską scenę polityczną od kilku lat.
Kim są nowi sędziowie
Nominacje otrzymali prawnicy o różnym doświadczeniu orzeczniczym i naukowym. Paweł Bucoń orzekał dotąd w Sądzie Okręgowym w Lublinie, a naukowo związany jest z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim. Andrzej Michałowicz przychodzi do Sądu Najwyższego z Sądu Okręgowego w Słupsku, którym wcześniej kierował jako prezes. Do grona nowych sędziów dołączył także Tomasz Szczurowski, dotychczasowy sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie oraz wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Czwartym powołanym został Paweł Chmielnicki, profesor nauk prawnych specjalizujący się w prawie administracyjnym. Nazwiska całej czwórki wcześniej trafiły na tak zwaną czarną listę publikowaną w otoczeniu nowej Krajowej Rady Sądownictwa.
Żurek: „pogłębienie kryzysu”
Powołania skrytykował jeszcze przed uroczystością minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Zapowiedź, iż prezydent zamierza powołać „czterech nowych neosędziów”, skomentował ostro. Jak ocenił, cel całej operacji jest jasny, a ma nim być „pogłębienie kryzysu”. Szef resortu sprawiedliwości podniósł również wątek finansowy. Pytał, kto pokryje odszkodowania obciążające Skarb Państwa, zasądzane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka na rzecz obywateli w sprawach, w których orzekali wadliwie powołani sędziowie. Dopytywał przy tym, czy rachunek weźmie na siebie budżet Kancelarii Prezydenta, czy sama głowa państwa.
O co toczy się spór
Sedno konfliktu dotyczy sposobu wyłaniania kandydatów na sędziów. Obóz rządzący uznaje, iż osoby rekomendowane przez ukształtowaną po 2018 roku Krajową Radę Sądownictwa zostały powołane wadliwie, i posługuje się wobec nich określeniem „neosędziowie”. Prezydent oraz jego zaplecze stoją na stanowisku, iż powołania są ważne, a kompetencja do ich wręczania należy wyłącznie do głowy państwa. Spór ma wymiar całkiem praktyczny. Orzeczenia wydawane z udziałem kwestionowanych sędziów bywają podważane, a trybunał w Strasburgu w kolejnych sprawach bada, czy takie składy spełniają wymóg „sądu ustanowionego ustawą”.
Stawka dla obywateli
Kolejne nominacje oznaczają, iż dwuwładza wokół wymiaru sprawiedliwości nie słabnie, ale się utrwala. Dla zwykłych uczestników postępowań to ryzyko przewlekłości i niepewności, czy zapadły w ich sprawie wyrok nie zostanie później zakwestionowany. W tle pozostaje pytanie postawione przez prokuratora generalnego o rachunek, który za ewentualne odszkodowania zapłaci ostatecznie Skarb Państwa, a więc podatnik. Spór, który zaczął się jako konflikt prawny wokół procedur, coraz mocniej przekłada się na codzienne poczucie pewności prawa.
Źródło: Gazeta.pl Wiadomości






