Nawrocki podpisał podatek paliwowy. Rząd i PiS walczą o alibi

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Nawrocki podpisał podatek paliwowy. Rząd i PiS walczą o alibi


Karol Nawrocki podpisał ustawę o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Donald Tusk przyjął tę decyzję z satysfakcją, a PiS oznajmiło, iż premier stracił alibi w sprawie cen. Łukasz Pawłowski z OGB ocenił, iż przegrały obie strony, bo drogie paliwo może obciążyć zarówno prezydenta, jak i rząd.

Podpis kończy etap wymówek

Prezydent podjął decyzję i bierze za nią odpowiedzialność. Karol Nawrocki podpisał podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, więc spór nie dotyczy już tego, czy ustawa trafi do porządku prawnego. Teraz liczą się jej skutki oraz działania rządu.

Donald Tusk nie ukrywał satysfakcji z podpisu. PiS odpowiedziało, iż premier nie ma już alibi. Obie reakcje pokazują, jak wygodne dla największych obozów stało się wzajemne przerzucanie odpowiedzialności. Rząd może wskazywać na Pałac Prezydencki, a otoczenie głowy państwa na gabinet premiera. Kierowca przez cały czas patrzy jednak na cenę przy dystrybutorze, nie na partyjny komunikat.

Pawłowski: politycznie tracą obie strony

Prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasz Pawłowski w rozmowie z Wirtualną Polską ocenił, iż w tym sporze przegrały obie strony. Wysokie ceny paliw mogą jego zdaniem uderzyć w notowania prezydenta i rządu. To trafne przypomnienie podstawowej zasady polityki: obywatel rozlicza władzę z rezultatu, a nie z kunsztu w przekazywaniu winy przeciwnikowi.

Nawrocki nie może już twierdzić, iż ustawa pozostaje wyłącznie projektem rządu, skoro złożył pod nią podpis. Tusk nie może uznać sprawy za zamkniętą, bo to administracja rządowa odpowiada za prowadzenie polityki gospodarczej i wykonanie prawa. PiS także nie odzyska wiarygodności samym ogłoszeniem, iż premier stracił alibi. Potrzebna jest kontrola efektów regulacji i jasna odpowiedź, co państwo zrobi, jeżeli ceny nie spadną.

Podatek nie tankuje samochodu

Polska rodzina nie płaci za paliwo partyjnymi deklaracjami. Płaci złotówkami. Koszt tankowania przekłada się na dojazdy do pracy i szkoły, ceny dostaw, rachunki małych firm oraz opłacalność produkcji rolnej. Paliwo jest jednym z tych wydatków, które gwałtownie rozchodzą się po całej gospodarce. Dlatego polityczna odpowiedzialność za rynek paliw nie może być rozmyta.

Wcześniejszy etap konfliktu pokazywał już, jak rząd przerzucał odpowiedzialność za ceny paliw na Karola Nawrockiego. Podpis prezydenta odbiera gabinetowi Donalda Tuska część tej wygodnej narracji. Rząd dostał regulację, której chciał. Powinien więc przedstawić obywatelom przejrzyste kryteria oceny: jakie skutki ma przynieść ustawa i po czym poznamy, iż spełniła swój cel.

Źródło nie podaje stawek podatku, harmonogramu jego poboru ani wyliczeń wpływu na ceny detaliczne. Nie wolno więc obiecywać automatycznej obniżki ani przesądzać, iż ciężar daniny zostanie przeniesiony na klientów. Można natomiast żądać jawności. Każda złotówka pobrana od strategicznego sektora i każdy skutek dla konsumenta powinny być publicznie rozliczone.

Państwo powinno także oddzielić trzy rzeczy, które w partyjnej debacie zlewają się w jedno: wysokość podatku, marże przedsiębiorstw i końcową cenę detaliczną. Dopiero przejrzyste dane pozwolą ustalić, czy regulacja ogranicza nadmiarowe zyski, czy staje się kolejnym obciążeniem bez odczuwalnej korzyści dla obywateli. Bez takiego rozliczenia każda strona będzie mogła ogłosić własny sukces, choćby jeżeli kierowcy nie zobaczą żadnej poprawy.

Interes Polaków ponad partyjnym teatrem

Spór o paliwa jest sprawdzianem dojrzałości państwa. Podatek od nadmiarowych zysków może brzmieć atrakcyjnie, szczególnie gdy politycy przedstawiają koncerny jako jedynego płatnika. W gospodarce liczy się jednak cały mechanizm: konstrukcja daniny, zachowanie przedsiębiorstw, konkurencja na rynku i końcowa cena dla klienta. Bez tych danych triumfalne komunikaty są przedwczesne.

Prezydent powinien wyjaśniać motywy podpisu i pilnować, czy publicznie wskazywany cel ustawy jest realizowany. Rząd ma obowiązek wdrożyć przepisy tak, by nie ukrywać kosztów. Opozycja powinna patrzeć władzy na ręce, ale również przedstawić własne rozwiązania. W podobnym duchu Karol Nawrocki wzywał rząd do końca wojny politycznej. Teraz sam ma okazję pokazać, iż ta zasada obejmuje także gospodarkę.

Dla Polski stawką jest coś większego niż kolejny punkt w sondażu. Chodzi o koszt życia, konkurencyjność krajowych firm i zaufanie do państwa. o ile ceny pozostaną wysokie, żaden komunikat nie ochroni ani prezydenta, ani premiera. Podpis został złożony. Czas alibi się skończył.

Źródło: Wirtualna Polska

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью