Nawrocki, Monte Cassino i Tomczyk. Pamięć narodowa nie znosi podwójnych standardów

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Nawrocki, Monte Cassino i Tomczyk. Pamięć narodowa nie znosi podwójnych standardów


Cezary Tomczyk 17 sierpnia w TVN24 skomentował słowa Karola Nawrockiego z 15 sierpnia o „obrońcach Monte Cassino”. Prezydent najpewniej się przejęzyczył, bo Polacy w 1944 r. zdobywali niemieckie pozycje. Spór pokazuje jednak coś ważniejszego: pamięć narodowa wymaga precyzji, a polityka uczciwej miary.

Wpadka przy święcie wojska

Karol Nawrocki podczas obchodów Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia mówił o „wielkich obrońcach Monte Cassino”. Problem jest oczywisty. Polscy żołnierze 2. Korpusu generała Władysława Andersa nie bronili klasztoru. Oni zdobywali niemieckie pozycje i otworzyli aliantom drogę na Rzym.

To nie jest szczegół dla pasjonatów dat. Monte Cassino należy do najważniejszych symboli polskiego wysiłku zbrojnego w II wojnie światowej. IPN przypomina, iż nocą z 11 na 12 maja 1944 r. do boju wszedł 2. Korpus Polski, a 18 maja nad ruinami klasztoru zawisła polska flaga. Właśnie dlatego język w takich sprawach musi być celny.

O samej wpadce pisaliśmy już przy okazji tekstu o słowach Nawrockiego o obrońcach Monte Cassino. Teraz doszła reakcja polityczna, która mówi więcej o standardach debaty niż o samym przejęzyczeniu.

Tomczyk broni i uderza

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk w programie „Fakty po Faktach” stwierdził, iż chce w tej sprawie „stanąć w obronie prezydenta”. Jak relacjonowały WP i Fakt, uznał, iż Nawrocki prawdopodobnie pomylił tych, którzy bronili klasztoru, z tymi, którzy chcieli go zdobyć. To trzeźwa ocena. Człowiek na mównicy może zgubić wątek.

Ale Tomczyk gwałtownie przeszedł do politycznego rozliczenia. Przypomniał styczniową wpadkę Barbary Nowackiej, która mówiła o „polskich nazistach” budujących obozy. Wtedy prawica zareagowała ostro, a Nawrocki, jeszcze jako kandydat na prezydenta, zarzucał jej powielanie niemieckiej propagandy. Tomczyk nazwał tamtą postawę brutalnym określeniem „damski bokser”. To język, który ma nie tyle wyjaśniać, ile przykleić etykietę.

W tej sprawie trzeba odróżnić dwie rzeczy. Pomyłka Nawrockiego jest realna i powinna zostać jasno sprostowana. Równocześnie nie wolno udawać, iż każda pomyłka historyczna ma ten sam ciężar polityczny. Sformułowanie o „polskich nazistach” dotykało jednego z najgroźniejszych kłamstw uderzających w dobre imię Polski. Błąd o Monte Cassino uderza w precyzję pamięci wojskowej. Oba wymagają korekty. Nie są jednak identyczne.

Prawica musi wymagać także od swoich

Właśnie tu jest stawka dla obozu narodowego i konserwatywnego. o ile domagamy się prawdy o niemieckiej odpowiedzialności za obozy, prawdy o Wołyniu i prawdy o polskim wysiłku zbrojnym, to nie możemy traktować własnych przejęzyczeń jak drobiazgu niewartego sprostowania. Pamięć narodowa nie jest pałką do bicia przeciwnika. Jest dobrem wspólnym.

Nawrocki jako historyk i prezydent ma szczególny obowiązek staranności. Jego mocną stroną była dotąd polityka pamięci i język suwerenności. Właśnie dlatego taka pomyłka boli bardziej. Nie przekreśla jego prezydentury, o której szerzej pisaliśmy w tekście o pierwszym roku Nawrockiego i własnym głosie Polski, ale pokazuje, iż urząd wymaga dyscypliny w każdym zdaniu.

Opozycja też powinna uważać. jeżeli naprawdę chce bronić standardów, niech zacznie od spokojnej korekty faktów, a nie od personalnych etykiet. Polska debata publiczna jest już wystarczająco zatruta.

Monte Cassino to nie rekwizyt

Monte Cassino nie jest materiałem do partyjnej przepychanki. To cmentarz, krew żołnierzy Andersa, droga przez Sybir, Bliski Wschód i Włochy, a potem gorzka świadomość, iż zwycięstwo militarne nie dało Polsce pełnej wolności. Dlatego każde słowo o tej bitwie powinno być ważone.

Prawica ma tu prostą lekcję. Swoim trzeba wymagać więcej, nie mniej. Tylko wtedy obrona polskiej historii przed fałszem brzmi wiarygodnie.

Źródło: WP Wiadomości, Fakt, IPN, prezydent.pl

Читать всю статью