Nawrocki blokuje podatek paliwowy. Cztery miliardy budżetu w rękach Trybunału

dzienniknarodowy.pl 1 день назад
Zdjęcie: Nawrocki blokuje podatek paliwowy. Cztery miliardy budżetu w rękach Trybunału


Karol Nawrocki odmówił podpisu pod ustawą o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent uznał, iż danina łamie zasadę niedziałania prawa wstecz i tak czy inaczej nie obniży cen na stacjach. Rząd traci na tym rachunek liczony w miliardach. Kto ostatecznie zapłaci za ten spór?

Prezydent nie sięgnął po weto

Karol Nawrocki podjął decyzję, która wyłamuje się z prostego podziału na podpis albo weto. Ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych nie firmował, ale skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Jak wyjaśnił, najpoważniejszy problem tej regulacji ma charakter ustrojowy, dlatego to sędziowie powinni ocenić jej zgodność z ustawą zasadniczą. Danina pozostaje więc zawieszona, dopóki Trybunał się nie wypowie.

Spór o zasadę „prawo nie działa wstecz"

Sedno zastrzeżeń prezydenta dotyczy czasu. Podatek miał objąć zyski ze sprzedaży paliw ciekłych wypracowane od marca do grudnia 2026 roku, podczas gdy sama ustawa wchodziłaby w życie dopiero w sierpniu. Oznacza to opodatkowanie działalności sprzed momentu, w którym przepis zaczyna obowiązywać. Nawrocki uznał, iż takie rozwiązanie łamie zasadę „lex retro non agit", zgodnie z którą prawo nie działa wstecz. W jego ocenie to fundament zaufania obywatela do państwa, a nie techniczny szczegół.

Rząd liczył na cztery miliardy

Stawka sporu jest konkretna. Ustawa zakładała podatek w wysokości 60 procent od nadwyżkowych zysków spółek paliwowych i miała zasilić budżet kwotą około czterech miliardów złotych. Pieniądze te rząd wiązał z pakietem osłonowym, mającym chronić Polaków przed wysokimi cenami paliw. Minister finansów Andrzej Domański skomentował decyzję ostro, oświadczając, iż „prezydent Nawrocki zablokował kolejne cztery miliardy złotych dla budżetu Polski". Ta wypowiedź dobrze pokazuje, jak wysoką wartość gabinet przypisywał daninie.

Kto zapłaci rachunek

Prezydent odwrócił jednak logikę rządu i zapytał, kto realnie poniesie koszt nowego podatku. Jak wskazał, danina nie obniży cen na stacjach, a jej głównym celem jest dostarczenie pieniędzy do budżetu. Ciężar sześćdziesięcioprocentowej stawki mógłby zostać przerzucony na kierowców, rolników i firmy transportowe, a przez wzrost kosztów logistyki odbić się także na cenach żywności. Zdaniem Nawrockiego skutkiem byłaby „kolejna fala podwyżek". Spór wpisuje się w szerszy konflikt między Pałacem Prezydenckim a rządem Donalda Tuska o kształt polityki gospodarczej. Rozstrzygnie go Trybunał Konstytucyjny, ale realny rachunek, niezależnie od wyroku, i tak trafi do portfeli Polaków.

Precedens na przyszłe spory

Sposób, w jaki prezydent rozegrał tę sprawę, może stać się wzorcem na kolejne miesiące. Zamiast weta, które łatwo przedstawić jako czysto polityczny gest, Nawrocki wybrał ścieżkę konstytucyjną i przerzucił ciężar rozstrzygnięcia na Trybunał. Dla rządu oznacza to, iż dochodowe pomysły oparte na wstecznym działaniu przepisów mogą utknąć na tej samej przeszkodzie. Dla obywateli jest to sygnał, iż reguła niedziałania prawa wstecz wraca do centrum debaty o granicach władzy fiskusa.

Warto też zauważyć różnicę między wetem a skierowaniem ustawy do Trybunału. Weto zamyka sprawę politycznie i wymaga ponownego głosowania w Sejmie, natomiast kontrola prewencyjna oddaje ocenę w ręce sędziów, zanim danina zacznie obowiązywać. Prezydent świadomie sięgnął po to drugie narzędzie, aby przenieść dyskusję z poziomu partyjnego na grunt konstytucyjny. W praktyce oznacza to, iż o czterech miliardach złotych dla budżetu przesądzi wyrok, a nie sam układ sił w parlamencie.

Źródło: Kancelaria Prezydenta RP

Читать всю статью