Natarcie w deszczu

polska-zbrojna.pl 57 минуты назад

Kiedy pada sygnał do startu, czołgi pędem ruszają naprzód. Po chwili rozlegają się odgłosy pierwszych wystrzałów… Dziś w Świętoszowie pancerne plutony prowadziły ogień w natarciu. W klasyfikacji generalnej zawodów dla najlepszych czołgistów polskiej armii przez cały czas prowadzą załogi Abramsów z Żurawicy, przed gospodarzami na Leopardach i K2 z Morąga.

Szaro, buro, z nieba siąpi deszcz. Przez trzy dni uczestnicy zawodów pancernych w Świętoszowie rywalizowali w niemal idealnych warunkach, czwartego –przyszło załamanie pogody. Idąc ku czołgom rozstawionym w sąsiedztwie tzw. Wzgórza Prezydenckiego, zapadamy się po kostki w błocie. Żołnierze nie mają łatwego zadania, ale wokół pojazdów trwa krzątanina. Za mniej więcej godzinę powinna ruszyć przedostatnia konkurencja – kierowanie ogniem w natarciu.

– Czołgi wchodzące w skład poszczególnych plutonów, przejadą odcinek o długości około kilometra. Po drodze będą się im ukazywać cele, które imitują pojazdy opancerzone i pododdziały piechoty. Żołnierze otworzą do nich ogień zarówno z czołgowych armat, jak i karabinów maszynowych. My policzymy liczbę trafień i odpowiednio je wycenimy. Skuteczny strzał z armaty wart jest trzy punkty, zaś z karabinu pół punktu. W przypadku identycznych wyników, najważniejszy będzie czas przejazdu – tłumaczy mjr Konrad Stefanowicz, komendant Ośrodek Szkolenia Leopard, placówki, która w imieniu 10 Brygady Kawalerii Pancernej czuwa nad przebiegiem rywalizacji.

REKLAMA

Krążymy wokół czołgów, w powietrzu zaś czuć napięcie. Po trzech dniach zmagań w tabeli panuje spory ścisk. Prowadzi pluton Abramsów z Żurawicy, ale po piętach depczą im gospodarze korzystający z czołgów Leopard. Trzecie miejsce zajmują pancerniacy z Morąga na K2. Oni też jednak zachowują realną szansę na zwycięstwo. Wszystko ma się rozstrzygnąć jeszcze dziś wieczorem.

– Poziom jest wysoki, rywale bardzo wymagający, ale mamy świadomość, iż pierwsze miejsce jest na wyciągnięcie ręki – przyznaje podoficer, dowódca jednego z Leopardów. Gospodarze nie zaczęli najlepiej. Po pierwszym dniu i zawodach sprawnościowych dla żołnierzy oglądali plecy rywali. – Ale kiedy zaczęły się typowo pancerniackie konkurencje, to my byliśmy górą. Sporo nadrobiliśmy w klasyfikacji generalnej – podkreśla jeden z oficerów, dowódca plutonu z 10 BKPanc. Załogi pokazały kunszt, a Leopardy moc. – To sprawdzona niemiecka konstrukcja. Głównym atutem tych czołgów pozostaje prostota, jeżeli chodzi o obsługę. Korzystamy z nich od przeszło 20 lat, więc nie mają przed nami tajemnic – przekonuje starszy kapral, a jego przełożony dodaje z uśmiechem: – Leopardy 2PL są zwrotne i szybkie. Można powiedzieć, iż kiedy się rozpędzą, czujemy wiatr we włosach i piach w zębach!

Tyle iż gospodarze ciągle jeszcze muszą gonić rywali. A ci faktycznie są niełatwym przeciwnikiem. Pancerniacy z Żurawicy podobne zawody wygrywali kilka razy z rzędu. Wcześniej startowali na poczciwych T-72, teraz po raz pierwszy na zawody przywieźli Abramsy. I choć to czołgi w nie najnowszej wersji M1A1, mają szereg atutów – choćby niezawodne silniki i solidne opancerzenie. – To maszyny, które potrzebują miłości. Muszą być regularnie odpalane, dotykane, muszą jeździć. jeżeli załoga podchodzi do nich z należytą uwagą, potrafią się odwdzięczyć – podkreśla jeden z żołnierzy. Z drugiej strony Abramsy są cięższe niż Leopardy i K2, zaś gazowa turbina sprawia, iż mają też nieco słabsze od nich przyspieszenie. Miało to znaczenie podczas pokonywania toru przeszkód. Czy podobnie będzie dziś, kiedy grunt na poligonie nasiąkł deszczem i stał się grząski? – Nie sądzę. Dziś nie będzie wielu zwrotów, tylko szybkie natarcie i rażenie celów. A w tym jesteśmy naprawdę mocni – przypomina dowódca plutonu z Żurawicy.

Ale swój plan mają także żołnierze z K2. Jak powtarzają, lufy ich czołgów są nieco dłuższe niż te w Leopardach i Abramsach. A to nierzadko przekłada się na celność ostrzału. Na tym jednak nie koniec. – Leopardy może szybciej zbierają się na podjazdach, ale zwrotność to już nasz atut. Do tego mamy bardziej niż one zaawansowany technologicznie system kierowania ogniem – wylicza dowódca plutonu K2 i dodaje: – Mamy szansę podgonić w klasyfikacji.

Tymczasem sędziowie ogłaszają rozpoczęcie dzisiejszej rywalizacji. Jako pierwsze na pas taktyczny wyjeżdżają właśnie Czarne Pantery. Ustawiają się w równym rzędzie, a kilka minut później ruszają naprzód. W niespiesznym tempie dojeżdżają do linii startu, a kiedy pada sygnał, wyrywają przed siebie. Po chwili pada pierwszy strzał, za nim kolejne. Nad poligonem niesie się dym, w oddali raz po raz widać rozbłyski wybuchów. Załogi mają do wykorzystania 20 pocisków czołgowych i 800 karabinowych – Pas taktyczny, na którym rozgrywana jest konkurencja, nie ma ściśle wytyczonych ścieżek. Dlatego właśnie duże znaczenie ma tutaj inicjatywa dowódcy plutonu. Musi ściśle monitorować ruch czołgów, pilnować sektorów, w jakich operują i prowadzą ostrzał – tłumaczy mjr Stefanowicz. A nie jest to łatwe. – Dowódca plutonu jest zarazem dowódcą czołgu. Jednocześnie komunikuje się ze swoją załogą i załogami innych maszyn, a do tego z przełożonym. Korzysta z dwóch radiostacji. To wymaga ogromnego skupienia i sprawności w podejmowaniu decyzji – przyznaje oficer z plutonu Leopardów.

Tymczasem K2 dojeżdżają do mety. Teraz nad poligonem zapada cisza. Sędziowie lustrują tarcze i zliczają punkty. Kilkadziesiąt minut później na starcie stają Leopardy, a po nich Abramsy. Po południu poznajemy wyniki. Kierowanie ogniem w natarciu wygrywają gospodarze, przez czołgistami z Żurawicy i Morąga. W klasyfikacji generalnej na czele pozostają Abramsy, drugie miejsce utrzymują Leopardy, trzecie zaś K2. Różnice pomiędzy nimi cały czas są jednak minimalne. – O wszystkim zadecyduje ostatnia konkurencja – przyznaje mjr Stefanowicz.

W czwartek pod wieczór czołgiści będą rywalizować w prowadzeniu ognia na duże odległości. Czołgi mają wyjeżdżać na strzelnicę dwójkami i razić cele oddalone o ponad trzy kilometry. – Tutaj znaczenie będzie miał każdy detal. Załogi muszą nie tylko dobrze celować, ale także brać poprawkę na warunki atmosferyczne, przede wszystkim wiatr – zaznacza komendant Ośrodek Szkolenia Leopard.

Jutro zakończenie rywalizacji, zwycięzcy zostaną uhonorowani tytułem najlepszego plutonu wojsk pancernych w Polsce.

Łukasz Zalesiński
Читать всю статью