Największy egoista i narcyz w historii piłki nożnej wreszcie zakończył reprezentacyjną karierę

niepoprawni.pl 1 час назад

Tak ze trzy lata za późno, ale lepiej późno niż wcale. W każdym razie:

Uwaga, uwaga! Ronaldo obraził się (na wszystkich!), iż nie zagrał z Norwegią, zwinął się ze zgrupowania kadry w połowie jego trwania i dał do zrozumienia, iż dla Portugalii najprawdopodobniej już nie zagra.

Decyzja skądinąd całkiem racjonalna. Należy się modlić, żeby pozostał konsekwentny. Załóżmy, iż pozostanie. Wtedy od razu rodzi się pytanie. Drogi Narcyzie. Czy nie można było tak zrobić kilka lat wcześniej? Gdybyś wpadł na to samo parę lat temu, Portugalia mogłaby mieć w federacyjnej gablocie o kilka trofeów więcej.

Ale, niestety dla Portugalii, trenerem Portugalczyków po kadencji Santosa został Roberto Bez Ikry Martinez. Gość, który wcześniej mającą potencjał na wygrywanie wszystkiego i będącą w prime’ie Belgię doprowadził do zdobycia Niczego. No i z Portugalią dokonał tego samego. Tyle, iż potencjał Iberyjczyków pozostało większy. Pod jednym warunkiem. Drużyna ma grać swój najlepszy futbol. Ma grać, żeby wygrywać, a nie żeby poprawiać indywidualne statystyki rozkapryszonego niczym 4-latek Christiano Ronaldo. Ronaldo, który zresztą rozkapryszony był zawsze. I w reprezentacji, i w Realu, i w Juventusie, i w Manchesterze i wreszcie u Arabów. Tyle, iż wcześniej, gdzieś do 35 roku życia, można było te jego fochy znosić. Usprawiedliwiała to jego forma i gra. Nie był nigdy co prawda, tak jakby chcieli fundatorzy jego pomnika na Maderze (byłem, widziałem na własne oczy, tak jest napisane na pomniku), gdzie się urodził, najlepszym piłkarzem świata (różnica między nim a Messim jest dla mnie tak ewidentna, iż daruję sobie uzasadnienie), ale śmiało można bronić tezy, iż jego zasługi dla futbolu plasują go, przynajmniej wśród tych, którzy kopali zawodowo piłkę w XXI wieku, bardzo wysoko. Może choćby na podium.

Natomiast nie może Ronaldo pojąć prostej rzeczy. Jego czas się skończył. Może tam sobie kopać piłkę w dalekiej Arabii, czekając aż pierwszy w historii dobije do tysiąca potwierdzonych przez oficjalne czynniki bramek w karierze. Na zdrowie!

Ale dlaczego z powodu jego kaprysów ma dalej cierpieć (bo ewidentnie od przynajmniej trzech lat cierpi) cała Portugalia? Kraj jeszcze lepiej, w przeliczeniu na mieszkańca, obdarowany przez Boga wybitnymi talentami piłkarskimi niż Hiszpania czy Brazylia? Wystarczy tego dobrego, jak sądzę. Jak to mówią na Półwyspie Iberyjskim: BASTA!

Dlatego jeszcze raz proszę. Módlmy się (przynajmniej wszyscy ci, którym zależy na tym, by ten wyjątkowo obfity w talenty piłkarskie kraj grał na arenie międzynarodowej na miarę swoich niewątpliwie ogromnych możliwości) żeby ten wybitny skądinąd kiedyś piłkarz pozostał w swej decyzji konsekwentny, a portugalska federacja, tak jak nieraz już w stosunku do bohatera tego tekstu robiła, żeby nie wymiękła.

Zasługi zasługami, ale grać trzeba w najsilniejszych składach.

BTW

Читать всю статью