Ukraińskie NABU i SAP ogłosiły 19 sierpnia operację wymierzoną w domniemany układ z udziałem deputowanych i wysokich urzędników z zaplecza Wołodymyra Zełenskiego. Polsat News podał, iż na liście podejrzanych są Tymur Mindicz oraz Andrij Jermak. Dla Polski to sygnał: pomoc Kijowowi wymaga kontroli, nie politycznej ślepoty.
Śledztwo sięga zaplecza władzy
Z relacji Polsat News wynika, iż ukraińskie służby antykorupcyjne prowadzą operację dotyczącą domniemanej grupy przestępczej powiązanej z ludźmi z parlamentu i Biura Prezydenta Ukrainy. W materiale wskazano także dwa nazwiska z najwyższej półki politycznego zaplecza: biznesmena Tymura Mindicza oraz byłego szefa kancelarii prezydenta Andrija Jermaka.
To są zarzuty i czynności śledcze, nie wyrok. Trzeba zachować domniemanie niewinności. Równocześnie nie wolno udawać, iż sprawa jest drobnym epizodem. o ile śledztwo antykorupcyjne dochodzi do najbliższego zaplecza prezydenta państwa prowadzącego wojnę z Rosją, skutki polityczne są natychmiastowe.
Dla Polski oznacza to konieczność twardego realizmu. Warszawa ma wspierać obronę przed rosyjską agresją, bo leży to w naszym bezpieczeństwie. Ale wsparcie nie może oznaczać zamykania oczu na patologie elit w Kijowie, zwłaszcza gdy w tle są pieniądze, zaufanie Zachodu i wiarygodność instytucji państwowych.
Stary problem wraca mocniej
Nazwiska Mindicza i Jermaka nie pojawiają się w próżni. W ostatnich miesiącach sprawy antykorupcyjne na Ukrainie wracały jedna po drugiej. Pisaliśmy już o tym, iż operacja Forrest Gump na Ukrainie prowadziła do Biura Prezydenta, a także o przeszukaniach, po których NABU znalazło się blisko otoczenia Zełenskiego.
Ośrodek Studiów Wschodnich opisywał w maju, iż NABU postawiło Andrijowi Jermakowi zarzut prania pieniędzy, a sprawa dotyczyła finansowania luksusowej inwestycji mieszkaniowej pod Kijowem. To tło pokazuje, iż obecny komunikat nie jest oderwany od wcześniejszych napięć wokół ukraińskiej władzy.
Tymur Mindicz jest z kolei opisywany w mediach jako biznesmen związany dawniej z otoczeniem Wołodymyra Zełenskiego. jeżeli śledczy wskazują takie kręgi, problem dotyczy pojedynczych osób i całego systemu wpływów, dostępu do decyzji oraz odporności państwa na korupcję w czasie wojny.
Wojna nie kasuje odpowiedzialności
Rosja pozostaje agresorem. Tego nie zmienia żadne śledztwo w Kijowie. Polska prawica powinna jednak mówić dwie rzeczy naraz: trzeba powstrzymywać Moskwę i trzeba wymagać od Ukrainy standardów, których oczekuje się od państwa wspieranego pieniędzmi, bronią i politycznym kredytem zaufania.
To jest element bezpieczeństwa, nie czepianie się sojusznika. Korupcja w państwie walczącym obniża skuteczność obrony, niszczy morale i daje rosyjskiej propagandzie paliwo. Każda taka sprawa utrudnia też rozmowę z polskim społeczeństwem, które ponosi koszty pomocy i ma prawo pytać o kontrolę nad jej wykorzystaniem.
Właśnie dlatego śledztwa NABU i SAP są testem dla ukraińskiej prokuratury oraz dla zachodnich stolic. Politycy lubią mówić o wartościach, ale gorzej znoszą fakty psujące prosty przekaz. Dojrzała polityka nie wybiera między pomocą a kontrolą. Łączy jedno z drugim.
Polska musi stawiać warunki
Interes narodowy Polski wymaga jasnego języka. Pomoc wojskowa i polityczna dla Ukrainy musi iść w parze z kontrolą, przejrzystością oraz twardą polityką historyczną i gospodarczą. Kijów powinien słyszeć z Warszawy słowa wsparcia i warunki: pełna rozliczalność środków, uczciwe traktowanie polskich interesów, powaga wobec polskiej pamięci i żadnego obchodzenia trudnych tematów.
Niedawno pisaliśmy, iż gdy Zełenski szykuje PR w Polsce, Kijów musi usłyszeć twarde warunki. Sprawy korupcyjne tylko wzmacniają ten argument. Państwo polskie nie może zachowywać się jak bezwarunkowy sponsor cudzej polityki. Ma być rzecznikiem bezpieczeństwa Polaków.
Jeżeli NABU i SAP doprowadzą sprawę do końca, będzie to dowód, iż ukraińskie instytucje potrafią uderzyć wysoko. o ile śledztwo ugrzęźnie, cena polityczna będzie duża. Polska powinna patrzeć na ten proces chłodno, bez rusofilii i bez propagandowego zauroczenia Kijowem. W polityce narodowej liczy się prawda, interes i odpowiedzialność za własnych obywateli.
Źródło: Polsat News, Ośrodek Studiów Wschodnich, NABU, SAP.
Źródło: Polsat News















