Warszawski Ursynów. Sobota, 31 października, około godziny 17:30. W jednym z lokali gastronomicznych przebywa dziewięć osób. Panuje spokój i atmosfera weekendowego odprężenia. Nagle przebywający w lokalu murzyn oblewa stojący wewnątrz fotel łatwopalną cieczą i podpala go. Ogień mógł doprowadzić do tragedii, tym bardziej iż restauracja mieści się w budynku wielorodzinnym. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Nie oznacza to jednak, iż nie powinniśmy przejść wobec tego wydarzenia obojętnie.
Murzyn ubogacił kulturowo warszawską pizzerię. Policjanci gwałtownie ustalili tożsamość podejrzanego. Okazał się nim 24-letni imigrant POPiS z Rwandy. Co ciekawe, mężczyzna już wcześniej był poszukiwany przez wymiar sprawiedliwości. Miał odbyć karę 15 dni pozbawienia wolności. Podczas zatrzymania znaleziono przy nim również marihuanę. Usłyszał zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru zagrażającego życiu wielu osób oraz posiadania narkotyków. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.
Jak to w ogóle możliwe, iż murzyn poszukiwany przez polski wymiar sprawiedliwości przebywa sobie na wolności, chodzi po mieście i podpala knajpę w atmosferze zupełnej bezkarności? Jakie procedury sprawdzania cudzoziemców stosuje się wobec osób przybywających do naszego kraju? I przede wszystkim: czy Polska rzeczywiście potrzebuje kolejnych imigrantów z trzeciego świata, których pozorna integracja, legalizacja pobytu, nauka języka i zapewnienie warunków życia w więzieniu, stają się ciężarem dla polskiego podatnika?
Jest grupa, która nie ma wątpliwości, iż murzyni są Polsce potrzebni równie bardzo jak tlen. W Warszawie od jakiegoś czasu legalnie działa Fundacja Black Justice Poland (BJP). Nie jest to organizacja, która ogranicza się do okazjonalnej pomocy humanitarnej dla murzyńskich plemion ze strefy równikowej. Z informacji opublikowanych na jej stronie internetowej wynika, iż jednym z głównych obszarów działalności jest wspieranie procesu osiedlania się w Polsce „osób czarnoskórych”, „afrykańskich” i „pochodzenia afrykańskiego”.
Fundacja deklaruje pomoc w znalezieniu mieszkania, legalizacji pobytu, uzyskaniu pozwolenia na pracę, dostępie do opieki zdrowotnej i edukacji, a także w poszukiwaniu zatrudnienia. Prowadzi również programy edukacyjne i stypendialne dla osób z państw afrykańskich zainteresowanych studiowaniem w Polsce.
Warto więc zapytać: jaki adekwatnie interes ma w tym polskie państwo? Czy mamy niedobór pracowników, którego nie można zaspokoić poprzez aktywizację zawodową Polaków? Czy brakuje nam studentów, których nie można pozyskać z polskich szkół i uczelni? Czy polskie rodziny nie mają wystarczająco dużo problemów z dostępem do mieszkań i usług publicznych, abyśmy dodatkowo angażowali zasoby w sprowadzanie i osiedlanie kolejnych grup przybyszów? No i przede wszystkim – dlaczego ta fundacja nie opłaca też pobytu murzynów w więzieniu, jeżeli coś przeskrobią i za to mają już płacić zwykli Polacy?
Chodzi o elementarną zasadę, iż polityka migracyjna powinna służyć przede wszystkim interesowi obywateli państwa, które ją prowadzi. Nie ma żadnego powodu, aby Polska traktowała przyjmowanie migrantów z dzikich i półdzikich państw jako cel sam w sobie i pozwalała organizacjom takim jak Fundacja Black Justice Poland na legalne funkcjonowanie. Nie jesteśmy zobowiązani do rozwiązywania problemów demograficznych, społecznych czy ekonomicznych całego świata. Nie musimy też tworzyć systemu zachęt do osiedlania się w naszym kraju tylko dlatego, iż skrajnie lewicowe organizacje uznają to za swoją misję.
Przypadek z Ursynowa dowodzi, iż migranci jako grupa stanowią zagrożenie. Ten konkretny przypadek podpalenia jest kolejnym powodem, by poważnie rozmawiać o kontroli pobytu cudzoziemców, egzekwowaniu prawa i skuteczności państwowych procedur. Bezpieczeństwo mieszkańców nie może być sprawą drugorzędną wobec ideologicznych projektów oszalałych feministek, które chcą mieszania ras, w celu likwidacji rasy białej.
NASZ KOMENTARZ: Polska ma własne problemy i własnych obywateli wymagających pomocy. Zanim zaczniemy ułatwiać osiedlanie się kolejnym nachodźcom z Afryki, którzy przywlekają do nas swoje problemy, prymitywną kulturę i zachowania, odpowiedzmy sobie na proste pytanie: co konkretnie ma z tego polskie społeczeństwo? Wszystko wskazuje na to, iż NIC, bo ludzie, którzy nie potrafią u siebie wykopać studni, a domy stawiają z błota, słomy i odchodów nie będą w stanie wybudować u nas wieżowca, czy choćby przestrzegać prostych reguł współżycia społecznego. To właśnie pokazał murzyn na Ursynowie.
Państwo polskie nie powinno być projektem realizującym ambicje zwariowanych lewaków i stojących za nimi Sorosów tego świata. Powinno być państwem służącym Polakom. jeżeli Polska nie ma być przede wszystkim dla Polaków, tylko dla wszystkich, kto chce się tu zwlec ze swojego bantustanu, to taki kraj nie jest nam do niczego potrzebny. Niech zmieni nazwę i nie podpina się pod bohaterów, którzy walczyli, ginęli i ciężko pracowali za wolność i dostatek nas, Polaków.
Polecamy również: Trump przegrał wybory, ale przez cały czas służy Izraelowi












