Mówił prawdę o Wołyniu. Kijów nie wpuścił go do kraju

magnapolonia.org 5 часы назад

Polski historyk i działacz społeczny dr Michał Siekierka, zajmujący się dokumentowaniem zbrodni ukraińskich nacjonalistów, został 30 sierpnia 2026 roku zatrzymany na przejściu granicznym Dorohusk–Jagodzin i nie został wpuszczony na Ukrainę. Jechał wraz z grupą Polaków na uroczystości pogrzebowe 55 ofiar Zbrodni Wołyńskiej odnalezionych podczas tegorocznych ekshumacji w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.

Dr. Michał Siekierka od lat mówił prawdę o Wołyniu, dlatego jego sprawa powinna stać się poważnym sygnałem ostrzegawczym dla polskich władz. Nie chodzi przy tym o kwestionowanie prawa Ukrainy do ochrony własnej granicy i podejmowania decyzji dotyczących osób, które mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, ale o sposób, w jaki potraktowano polskiego obywatela oraz o całkowity brak przejrzystości dotyczący powodów zastosowania wobec niego zakazu wjazdu.

Jak wynika z relacji Siekierki, decyzja o zakazie została wydana przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy już w 2023 roku i obowiązuje do 28 listopada 2026 roku, jednak zainteresowany przez lata nie został o niej poinformowany, a o tym, iż jego nazwisko znajduje się na ukraińskiej liście proskrypcyjnej z zakazem wjazdu, dowiedział się dopiero podczas kontroli granicznej. Co szczególnie znamienne, nie przedstawiono mu jasnego uzasadnienia, dlaczego zastosowano wobec niego tak daleko idący środek.

Siekierka nie został przecież skazany przez żaden sąd ani nie poinformowano go o zarzutach dotyczących popełnienia przestępstwa, a jego działalność publiczna koncentruje się przede wszystkim na badaniu i upamiętnianiu ofiar ukraińskich nacjonalistów, co w normalnych relacjach pomiędzy sąsiadującymi państwami powinno być traktowane jako element debaty historycznej, a nie powód do stosowania tajemniczych restrykcji granicznych.

Szczególnie wymowny jest jednak kontekst całej sprawy, ponieważ człowiek zajmujący się dokumentowaniem zbrodni popełnionych na Polakach nie został wpuszczony na Ukrainę właśnie wtedy, gdy miał uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych ofiar odnalezionych podczas ekshumacji, a więc w wydarzeniu, które powinno być symbolem szacunku dla zamordowanych i wspólnego mierzenia się z trudną historią.

Są poważne podstawy, aby stwierdzić, iż zakaz wjazdu został wydany właśnie z powodu działalności historycznej Siekierki. To właśnie dlatego ukraińskie służby nie przedstawiły publicznie pełnego uzasadnienia swojej decyzji, gdyż byłaby to kompromitacja na skalę większą niż regionalna. Co ważne, przypadek ten nie pojawia się w całkowitej próżni, ponieważ podobne problemy z wjazdem na Ukrainę miał wcześniej śp. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, jeden z najbardziej konsekwentnych polskich obrońców prawdy o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów.

Jak widzimy, władze w Kijowie prowadzą politykę polegającą na ograniczaniu możliwości wjazdu osobom, które publicznie przypominają o odpowiedzialności OUN i UPA za mordy na Polakach. Jest to zjawisko skandaliczne i całkowicie sprzeczne z deklaracjami o pojednaniu polsko-ukraińskim, ponieważ prawdziwe pojednanie nie może polegać na tym, iż jedna ze stron oczekuje od drugiej przemilczania własnych ofiar i podporządkowania się cudzej polityce historycznej. Trzeba to powiedzieć jasno – są to działania państwa totalitarnego, które w ten sposób broni pamięci o hitlerowskich kolaborantach.

Przypadek Michała Siekierki powinien spotkać się ze zdecydowaną reakcją Warszawy, a polskie władze powinny zażądać od strony ukraińskiej wyjaśnienia, na jakiej podstawie polski obywatel został objęty zakazem wjazdu oraz jakie konkretnie przesłanki skłoniły SBU do umieszczenia jego nazwiska na swojej liście. Niestety, wszystko rozbija się właśnie o słowo „polskie” w poprzednim zdaniu – wszystko wskazuje bowiem na to, iż administracja zainstalowana w Warszawie dba o różne rzeczy, ale nie o polski interes narodowy.

NASZ KOMENTARZ: o ile Ukraińcy oczekują od Polaków szacunku, powinni również nauczyć się szanować Polaków oraz pamięć dziesiątek tysięcy ofiar ukraińskich nacjonalistów. Kijowscy decydenci tak bardzo są nam „wdzięczni” za ogromną pomoc i okazane serce, iż tworzą listy proskrypcyjne, robią nam skrajne kampanie propagandowe, arbitralnie decydują, kto może a kto nie może wjechać na Ukrainę na oficjalne uroczystości upamiętniania ich ludobójstwa na Polakach. Tymczasem rząd warszawski wciąż klęczy przed nimi albo i jeszcze niżej…

Polecamy również: Dewianci gender zamordowali 7-latka

Читать всю статью