Do końca czerwca powinien zostać podpisany kontrakt na dostawę trzech okrętów podwodnych typu Orka – poinformował dziś w Sejmie kadm. Włodzimierz Kułagin z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Wojskowy wziął udział we wspólnym posiedzeniu dwóch sejmowych komisji. Tematem była modernizacja marynarki i jej wpływ na polski przemysł stoczniowy.
Prace przy ORP „Wicher”.
W następstwie rosyjskiej inwazji na Ukrainę i zaostrzenia retoryki Kremla wobec Zachodu Bałtyk przeobraził się w jeden z najbardziej zapalnych regionów świata. Aby sprostać związanym z tym wyzwaniom, Polska musi w szybkim tempie odbudować marynarkę wojenną – rodzaj sił zbrojnych, który w ostatnich dekadach był mocno zaniedbywany. Na jakim etapie są główne programy modernizacyjne i w jaki sposób przekładają się one na rozwój rodzimego sektora stoczniowego – informacji na ten temat wysłuchali dzisiaj w Sejmie posłowie dwóch komisji: Obrony Narodowej oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Mieli też możliwość zadawania pytań przedstawicielom armii, resortu obrony i Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Tematem dyskusji stał się m.in. program „Orka”, który dotyczy pozyskania nowoczesnych okrętów podwodnych. Pod koniec ubiegłego roku MON zdecydowało, iż będą to trzy jednostki, ich dostawcą zaś stanie się Szwecja. W tej chwili realizowane są negocjacje dotyczące przyszłej umowy. – Zgodnie ze wstępnymi ustaleniami kontrakt powinien zostać podpisany do czerwca 2026 roku. Termin ten nie jest zagrożony – podkreślił podczas posiedzenia kadm. Włodzimierz Kułagin, szef Zarządu Uzbrojenia w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych. Jednocześnie przyznał, iż pozyskane przez Polskę jednostki nie zostaną wyposażone w wyrzutnie pocisków manewrujących – przynajmniej na razie. Informacja ta oburzyła posła PiS-u Michała Jacha. – To skandal – mówił. W odpowiedzi usłyszał on, iż temat nie jest zamknięty, a modułowa konstrukcja okrętów w razie potrzeby pozwoli doposażyć je w stosowne rozwiązania. Na pewno jednak nie będą to rakiety Tomahawk. – To pociski duże i ciężkie. Wymagają wyrzutni, której ten typ okrętu nie pomieści – tłumaczył kadm. Kułagin. Zaraz jednak dodał, iż Polska pilnie śledzi prace nad rakietą NSM nowej generacji. I być może to właśnie ona trafi kiedyś do wyposażenia jednostek z programu „Orka”.
REKLAMA
Zanim jednak do Polski dotrą zamówione okręty A26 Blekinge, nasi marynarze skorzystają z rozwiązania pomostowego. Funkcję tzw. gap-fillera będzie pełnić dostarczona przez Szwedów jednostka typu A17. – Powinna do nas trafić do końca 2027 roku – zaznaczył kadm. Kułagin. Do okrętu mogą zostać przypisane choćby dwie załogi – główna i rezerwowa, które później przejdą na A26.
Na realizacji programu „Orka” powinny też skorzystać polskie stocznie. Okręty mają być serwisowane w kraju, rodzime firmy zaś powinny zostać włączone w łańcuchy dostaw związane z ich utrzymaniem.
Polski przemysł zyska też na realizacji kontraktu na fregaty Miecznik. Okręty są budowane w Gdyni. – W PGZ Stoczni Wojennej z myślą o nich powstała nowoczesna hala kadłubowa – jedna z największych w Europie. A transfer wiedzy od partnerów z Wielkiej Brytanii pozwala polskim inżynierom opanować technologię budowy dużych modułowych jednostek bojowych – mówił kadm. Kułagin. W podobnym tonie wypowiadał się Jan Grabowski, wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej. – Realizacja programu stanowi największe przedsięwzięcie modernizacyjne w historii PGZ Stoczni Wojennej. I jest swoistym kołem zamachowym dla szerokiego zasobu firm współpracujących, uczelni, dostawców, instytucji i samego miasta Gdynia – podkreślił. Dodał też, iż oprócz wspomnianej hali montażowej gdyńskie przedsiębiorstwo zyskało nowoczesny park maszynowy, centrum logistyczno-magazynowe, w tej chwili zaś modernizuje centrum uzbrojenia i elektroniki. Wszystko to znacząco zwiększyło potencjał produkcyjny firmy. Do tego dochodzi szeroki transfer technologii. – Miecznik zdecydowanie różni się od okrętu, na bazie którego jest budowany. Należy do rodziny fregat Arrowhead, ale jest silniej uzbrojony niż jego brytyjski pierwowzór – mówił Grabowski.
Wiceprezes PGZ-etu jednocześnie odrzucił padające z sali sugestie, jakoby termin przekazania marynarce wojennej okrętów był zagrożony. W podobnym tonie wypowiedział się kadm. Kułagin. – Budowa pierwszej jednostki przebiega bez zakłóceń. Przyszły ORP „Wicher” powinien zostać zwodowany 12 sierpnia 2026 roku – zapowiedział. Zgodnie z harmonogramem kolejne Mieczniki mają trafić do sił morskich odpowiednio – w lipcu 2029, kwietniu 2030 i grudniu 2031 roku.
Nieco wcześniej marynarka wojenna pozyska budowane w stoczni Remontowa Shipbuilding rozpoznawcze Delfiny. To przedsięwzięcie firma z Gdańska realizuje wspólnie ze szwedzkim Saabem. – Projekt „Delfin” to jeden z najsprawniej realizowanych programów marynarki wojennej – przekonywał szef Zarządu Uzbrojenia. Pierwszy z okrętów ma wejść do linii w grudniu 2027 roku, drugi zaś – pół roku później.
Podczas posiedzenia posłowie dopytywali też o budowę okrętu ratowniczego (projekt „Ratownik”) i doposażanie marynarki wojennej w pojazdy podwodne. Pojawił się też temat zakupu śmigłowców pokładowych w ramach programu „Kondor”. Miałyby one zastąpić wycofane ze służby SH-2G i w nieodległej przyszłości współdziałać z Miecznikami. Z informacji przekazanych członkom komisji wynika, iż tutaj ciągle jeszcze realizowane są prace zespołu zadaniowego. Specjaliści definiują wymagania, jakie powinien spełniać śmigłowiec. Ten etap najpewniej zakończy się w czerwcu. Wówczas też wypracowane rekomendacje zostaną przedstawione Radzie Modernizacji Technicznej MON.