Mateusz Morawiecki powiedział 31 sierpnia w RMF FM, iż zgadza się z Donaldem Tuskiem w jednym: sprawa Zondacrypto musi zostać wyjaśniona do końca. PiS zapowiada wniosek o sejmową komisję śledczą. Stawką są pieniądze poszkodowanych Polaków oraz odpowiedzialność służb i polityków.
Zgoda ponad partyjnym sporem
Mateusz Morawiecki w rozmowie z RMF FM poparł żądanie pełnego wyjaśnienia sprawy Zondacrypto, choć na co dzień pozostaje jednym z najostrzejszych przeciwników Donalda Tuska. Były premier zapowiedział, iż klub parlamentarny PiS złoży wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej. Taka komisja miałaby zbadać działania instytucji państwa oraz polityczne otoczenie sprawy.
Zgoda obu polityków w tej jednej kwestii nie może być dekoracją w kolejnym partyjnym widowisku. Polacy, którzy powierzali platformie swoje środki, mają prawo wiedzieć, co działo się z ich pieniędzmi i kiedy organy państwa uzyskały informacje o nieprawidłowościach. Odpowiedzialność nie może zależeć od kolorów partyjnych ani od tego, komu zaszkodzą ustalenia.
Morawiecki pyta o wiedzę służb
Morawiecki przekonywał na antenie RMF FM, iż służby miały wiedzieć o nieprawidłowościach rok przed publicznym wybuchem afery, ale nie ostrzegły obywateli. To zarzut polityka, który musi zostać sprawdzony w dokumentach, zeznaniach i chronologii decyzji. Samo jego powtórzenie nie jest dowodem.
Istnienie postępowania karnego jest jednak faktem. Prokuratura Regionalna w Katowicach informuje, iż śledztwo dotyczy podejrzenia wprowadzenia wielu osób w błąd co do możliwości zakupu i przechowywania walut oraz kryptowalut, a następnie doprowadzenia ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Podstawą były zawiadomienia pokrzywdzonych i doniesienia medialne. Na tym etapie postępowania obowiązuje domniemanie niewinności.
Prokuratura podała też, iż właściciel giełdy wskazywał na brak dostępu od 2022 roku do zimnego portfela, na którym miało znajdować się około 4500 bitcoinów, a informacja ta miała zostać zatajona przed klientami. To jeden z wątków wymagających twardego wyjaśnienia przez śledczych, bez medialnych skrótów i partyjnych wyroków. Szerszy kontekst problemów klientów i sporu o regulację rynku kryptoaktywów pokazuje, dlaczego sprawa wykroczyła daleko poza zwykły konflikt biznesowy.
Komisja musi służyć prawdzie
Wniosek PiS nie przesądza jeszcze o powstaniu komisji. Jej powołanie wymaga decyzji Sejmu, a skuteczność zależy od zakresu prac, dostępu do dokumentów i gotowości do przesłuchiwania osób z różnych środowisk. Komisja ustawiona wyłącznie pod jedną stronę politycznego sporu straci wiarygodność już na starcie.
Sprawa ma liczne odnogi, w tym działania prokuratury, relacje biznesu ze światem polityki i sportu oraz pytania o nadzór nad rynkiem. Dziennik Narodowy opisywał już aresztowanie Radosława Piesiewicza w śledztwie dotyczącym Zondacrypto oraz wcześniejsze doniesienia o rozmowach Przemysława Krala z prokuraturą. Każdy z tych wątków wymaga osobnej oceny dowodów, a nie zbiorczego politycznego oskarżenia.
Państwo ma obowiązek rozliczyć własne działania
Najważniejsze pytanie brzmi, czy instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo finansowe obywateli zareagowały na czas. jeżeli miały wiarygodne informacje i ich nie wykorzystały, trzeba wskazać odpowiedzialnych. jeżeli zarzuty Morawieckiego okażą się bezpodstawne, opinia publiczna również powinna dostać jasną odpowiedź.
Dojrzałe państwo nie chroni politycznych patronów i nie urządza pokazowych rozliczeń przeciwników. Chroni obywateli, zabezpiecza dowody i ujawnia prawdę. Właśnie dlatego komisja może być potrzebna, ale tylko jako narzędzie kontroli państwa, a nie kolejna scena wojny Tuska z PiS.
Źródło: Interia Wydarzenia, RMF FM, Prokuratura Regionalna w Katowicach.
Źródło: Interia Wydarzenia










