Morawiecki odbija zarzuty Kaczyńskiego. „Do ostatniej chwili walczyłem o jedność”

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад
Zdjęcie: Morawiecki odbija zarzuty Kaczyńskiego. „Do ostatniej chwili walczyłem o jedność”


Po tym, jak Jarosław Kaczyński oskarżył go o podwójną grę, Mateusz Morawiecki przeszedł do kontrataku. Były premier odrzucił zarzut, jakoby mówił o jedności, a jednocześnie rozbijał partię, i zapewnił, iż za jego wersją „świadczą dokumenty" oraz rozmowy prowadzone przy świadkach. Publicznie żadnych dokumentów jednak nie pokazał. Spór dwóch najważniejszych twarzy PiS wszedł tym samym w najostrzejszą fazę.

„Walczyłem o jedność do ostatniej chwili"

Morawiecki stanowczo odrzucił sugestię, iż pod pozorem dbania o spójność partii pracował nad jej podziałem. „Nie, dlatego iż do ostatniej chwili walczyłem o jedność" — odpowiadał na zarzuty. Przekonywał, iż jeszcze rano w dniu rozstrzygnięcia wysłał Jarosławowi Kaczyńskiemu list z propozycjami, przedstawił dwudziestojednopunktową deklarację i był gotów ustąpić z funkcji wiceprezesa partii. To, jego zdaniem, dowód, iż szukał kompromisu, a nie rozłamu.

Dokumenty i świadkowie, ale nie na stół

Kluczowe zdanie były premier poświęcił dowodom. „Za mną świadczą dokumenty, rozmowy, rozmowy przy świadkach, które były wówczas toczone" — mówił. Wbrew sugestiom, iż „wyciągnął" twarde materiały, żadnych dokumentów jednak nie ujawnił ani nie okazał publicznie. Odwołanie do nich pozostało retoryczne, a nie dowodowe, co warto odnotować przy ocenie mocnych nagłówków towarzyszących tej rozmowie.

Zaskoczenie na Nowogrodzkiej

Morawiecki odsłonił też kulisy czwartkowego spotkania w siedzibie partii. „Byłem trochę zdziwiony, bo szedłem na rozmowę w cztery oczy, a zobaczyłem tam Jacka Sasina" — relacjonował. Zamiast poufnej rozmowy z prezesem trafił na spotkanie w szerszym gronie, co odczytał jako sygnał, iż decyzja o rozstaniu w praktyce już zapadła.

Spór o doradzanie Tuskowi

Były premier odniósł się również do osobnego zarzutu Kaczyńskiego, jakoby doradzał Donaldowi Tuskowi. Zaprzeczył, twierdząc, iż nigdy nie był doradcą lidera Platformy i iż „nigdy nie zobaczycie na to żadnych dokumentów". Wyjaśniał, iż zasiadał jedynie w gremium o charakterze gospodarczym, którego głosu obecny premier i tak nie brał pod uwagę. Sięgnął przy tym po obrazowe porównanie o „amputowanym płucu", gdy dotychczasowa strategia partii przestała działać.

„Rozwój Plus" w tle

Tłem całego sporu pozostaje stowarzyszenie „Rozwój Plus", które Jarosław Kaczyński uznał za zalążek konkurencyjnej partii. Morawiecki przedstawia je jako inicjatywę programową, a prezes za narzędzie rozbicia. Konflikt o intencje gwałtownie przerodził się w konflikt o fakty, w którym obie strony powołują się na własną wersję rozmów sprzed decydującego tygodnia. Dla wyborców prawicy najbardziej niepokojące jest to, iż spór toczy się na oczach opinii publicznej, obnażając kulisy, które partia latami trzymała w cieniu.

Dwa ośrodki, jedna prawica

Za osobistym sporem kryje się problem znacznie poważniejszy niż wzajemne pretensje. Rozłam osłabia największą siłę opozycji i rozprasza elektorat prawicy w momencie, gdy rząd Donalda Tuska rządzi dalej. Pytanie, które pozostaje otwarte, brzmi: czy obóz narodowo-konserwatywny może pozwolić sobie na dwa konkurujące ośrodki władzy, nie oddając pola przeciwnikowi?

Читать всю статью