MON zapowiada testy rażenia do 1000 km. Mieszkańcy dostaną komunikaty

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: MON zapowiada testy rażenia do 1000 km. Mieszkańcy dostaną komunikaty


MON zapowiedziało 7 września, iż w najbliższych dniach na terenie Polski odbędą się testy zdolności rażenia dalekiego zasięgu, sięgającego 1000 kilometrów. Mieszkańcy mają otrzymywać specjalne komunikaty. Resort nie podał jeszcze harmonogramu ani lokalizacji prób, więc każdy oficjalny alert trzeba potraktować poważnie, bez paniki i spekulacji.

Testy rażenia dalekiego zasięgu

Wiceszef MON Cezary Tomczyk poinformował podczas prezentacji na poligonie w Nowej Dębie, iż w najbliższych dniach w Polsce odbędą się specjalne testy dotyczące rażenia na odległość do 1000 kilometrów. Zapowiedział również komunikaty kierowane do mieszkańców i zaapelował do mediów o rozpowszechnienie ostrzeżenia. Na chwilę ogłoszenia tych informacji resort nie przedstawił publicznie dokładnych terminów, miejsc ani rodzaju sprawdzanego uzbrojenia.

Ten brak szczegółów wymaga dyscypliny informacyjnej. Zapowiedź zdolności rażenia na 1000 kilometrów nie oznacza, iż pociski będą przelatywać nad całym krajem. MON nie podało takiej informacji. Polacy powinni opierać się na komunikatach resortu, Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i adekwatnych urzędów, ignorując anonimowe wpisy oraz sensacyjne nagrania bez potwierdzenia.

Pokaz uzbrojenia w Nowej Dębie

Zapowiedź padła podczas prezentacji poprzedzającej 34. Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach. Kierownictwo MON oglądało współdziałanie wojsk pancernych, zmechanizowanych, artylerii, rozpoznania i obrony przeciwlotniczej. W pokazie uczestniczyły między innymi bojowe wozy piechoty Borsuk, armatohaubice Krab, moździerze Rak, samoloty F-16 oraz śmigłowce AH-64 Apache.

Wojsko zaprezentowało także systemy FlyEye, Warmate i Gladius, drony FPV oraz zwalczanie bezzałogowców z użyciem broni strzeleckiej, transporterów Rosomak, zestawów Poprad i Piorun. To zestawienie pokazuje, iż współczesna obrona wymaga połączenia ciężkiego sprzętu, rozpoznania i tanich systemów bezzałogowych. DN opisywał już polskie rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję dla wojska, które również mają trafić na MSPO.

Od zakupów do własnej produkcji

Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz przekonywał w Nowej Dębie, iż Polska ma przechodzić od roli nabywcy do roli producenta oraz eksportera uzbrojenia. W prezentacji uczestniczyli przedstawiciele ponad 20 państw. Gościem honorowym był minister obrony Słowacji Robert Kaliňák.

Sam pokaz nie wystarczy. Suwerenność obronna zaczyna się w fabryce, magazynie części i krajowym serwisie. Tomczyk trafnie wskazał, iż podczas wojny wysyłanie uszkodzonego sprzętu na drugi koniec świata może okazać się niemożliwe. Polska potrzebuje więc praw do napraw, produkcji amunicji oraz rozwiniętych łańcuchów dostaw na własnym terytorium. Dobrym przykładem są próby polskiego pocisku kalibru 155 mm, którego produkcja może wzmocnić krajowe zdolności artyleryjskie.

Zasięg jest ważny, ale liczy się cały system

Zdolność oddziaływania na dystansie 1000 kilometrów poszerza pole odstraszania i pozwala razić cele daleko od polskiej granicy. Jej realna wartość zależy jednak od rozpoznania, łączności, zapasu efektorów, obrony własnych wyrzutni i procedur dowodzenia. Sama liczba brzmi mocno. Bez krajowego zaplecza przemysłowego pozostanie jednak kosztownym hasłem.

Polacy finansują modernizację armii i mają prawo wiedzieć, czy kupowany sprzęt będzie gotowy do walki, serwisowany w kraju oraz zaopatrywany w amunicję przez polskie zakłady. Nadchodzące testy powinny sprawdzić rzeczywiste zdolności, a nie służyć wyłącznie widowisku przed targami. Stawką jest bezpieczeństwo państwa i odporność wojska w pierwszych dniach kryzysu.

Źródła: WP Wiadomości, Ministerstwo Obrony Narodowej

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью