Ministerstwo Obrony Narodowej pracuje nad ustawą o pełnej gotowości państwa na wypadek wojny. Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział wykorzystanie doświadczeń prawnych z Ukrainy, zwłaszcza w zarządzaniu kryzysowym i przerzucie wojsk sojuszniczych. Dla Polski oznacza to próbę usunięcia procedur, które w chwili próby mogłyby spowalniać obronę kraju.
Państwo ma działać także w warunkach wojny
Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowuje projekt ustawy, której celem ma być pełna gotowość państwa na wypadek wojny. Jak podała WP Wiadomości, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz wskazał dwa konkretne obszary: zarządzanie kryzysowe oraz przerzut wojsk sojuszniczych. Resort sięga przy tym do rozwiązań prawnych wprowadzonych na Ukrainie.
To zapowiedź ważniejsza niż kolejna konferencja o zakupie uzbrojenia. Czołg, samolot i system przeciwlotniczy nie wystarczą, jeżeli decyzje ugrzęzną między urzędami, a transport sojuszniczych oddziałów natrafi na prawny chaos. Obrona państwa wymaga sprawnego dowodzenia, jasnego podziału odpowiedzialności i procedur przygotowanych przed kryzysem.
Doświadczenie Ukrainy jako źródło wniosków
Odwołanie do przepisów stosowanych na Ukrainie nie oznacza prostego kopiowania obcego prawa. Polska ma własny porządek konstytucyjny, administrację i zobowiązania sojusznicze. Może jednak wyciągać wnioski z doświadczeń państwa, które musi utrzymywać ciągłość instytucji pod presją wojenną. Tak działa realizm: cudze doświadczenie należy przeanalizować i przełożyć na polskie warunki.
Najważniejsze będzie to, co znajdzie się w projekcie. Sama deklaracja pełnej gotowości nie usuwa sporów kompetencyjnych ani nie skraca procedur. Ustawa będzie miała sens wtedy, gdy precyzyjnie wskaże, kto podejmuje decyzje, jak współdziałają instytucje i co dzieje się w sytuacji gwałtownego zagrożenia. Na te szczegóły trzeba poczekać do przedstawienia przepisów.
Przerzut wojsk sojuszniczych wymaga sprawnego zaplecza
Kosiniak-Kamysz wymienił przerzut wojsk sojuszniczych jako jeden z powodów przygotowania nowych regulacji. To sedno wiarygodnej polityki obronnej. Sojusz pomaga realnie dopiero wtedy, gdy oddziały mogą gwałtownie dotrzeć na miejsce, a polskie państwo potrafi je przyjąć i wesprzeć bez improwizacji.
Znaczenie współpracy sojuszniczej widać także w deklaracji, iż Polska udzieli Litwie pomocy w razie ataku. Z kolei ostrzeżenia przed rosyjskim sabotażem i działaniami hybrydowymi pokazują, iż gotowość państwa nie zaczyna się dopiero po formalnym wypowiedzeniu wojny. Kryzys może narastać wcześniej i uderzać w transport, łączność albo administrację.
Ustawa będzie testem odpowiedzialności
Projekt trzeba oceniać po treści, nie po nazwie. Parlament powinien dostać jasne przepisy, a opinia publiczna rzetelne wyjaśnienie, które kompetencje mają zostać zmienione i jakie zabezpieczenia przewidziano przed nadużyciami. Bezpieczeństwo narodowe nie zwalnia władzy z odpowiedzialności za jakość prawa.
Stawka dla Polaków jest bezpośrednia. Chodzi o to, czy w godzinie zagrożenia państwo ochroni ludność, utrzyma ciągłość działania i wykorzysta pomoc sojuszników bez straty czasu. Polska potrzebuje prawa pisanego na czas próby. Musi to być jednak prawo polskie, precyzyjne i podporządkowane obronie własnego państwa.
Źródło: WP Wiadomości
Źródło: WP Wiadomości






![Zawyły syreny. Hołd dla policjanta, który zginął na służbie [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/271-261484.jpg)





