Mogłoby się zdawać,
że wszystko przepadło
ot, taka moja fanaberia
— grzęznąć w bagno.
Przyzwyczaiłam się,
już mnie nie pęta.
Niebiosa widzą,
że droga zbyt trudna.
Kamienie, korzenie,
wiatr zbyt ostry,
rozrywający wszystko dookoła.
Mnie ledwo muska,
a jednak, coś do mnie woła.
Zdaje się,
że wszystkie te odpuszczenia
są dla duszy
prezentem,
dla życia zamętem.








