Widownia i charakterystyka pomieszczeń
Dbałość o szczegóły podczas wystąpień publicznych to kolejna, niezwykle istotna kwestia. Nie wystarczy już bowiem tylko dobry wygląd kandydata i jego przygotowanie merytoryczne[1]. Coraz większą rolę odgrywają także otoczenie, nastrój, widownia, a także zapach, dźwięk, kolor tła czy forma wydarzenia[2]. Przekonał się o tym już prezydent-aktor, Ronald Reagan, który 20 stycznia 1981 roku przygotował swoją uroczystość zaprzysiężenia z wielkimi fanfarami. Jak twierdzą historycy, chcąc rozpocząć swoją prezydenturę w pełni blasku, kazał zorganizować sobie największą oraz najbardziej spektakularną uroczystość w historii USA. Było to również najdroższe tego typu wydarzenie w kraju. Jak stwierdził później komik John Carson: „Jest to pierwsza administracja, która ma swoją premierę (…)”[3].
Mówca jest niewątpliwie najważniejszym elementem przemówienia politycznego, silnie wpływającym na widownię. Zasad, których powinna przestrzegać osoba przemawiająca publicznie, jest kilka. Przede wszystkim dzięki publicznym spotkaniom ma ona szansę podkreślić swoje pozytywne cechy i zatuszować ewentualne niedoskonałości. Bynajmniej nie powinno się stwarzać sztucznego wizerunku polityka. Jak bowiem uznał Damian Noremberg:
Sądzę, iż główny problem leży w stworzeniu sztucznego image’u. Kiedy nasz zespół (…) pracuje nad wizerunkiem, eksponuje w danej osobie to, co ma najlepsze, podkreśla jej pozytywne cechy jako polityka. Absolutnie nie dodajemy sztucznych cech[4].
Jednak, jak zaznacza psycholog i trener NLP Andrzej Batko, wykreowane image i forma przemawiania muszą być w pełni zaakceptowane przez danego lidera. W przeciwnym razie do czynienia możemy mieć z tzw. autosabotażem, kiedy dana osoba sama podświadomie sparaliżuje swoje wystąpienia zanegowaniem „nowego »ja«”[5]. Ponadto, mówca musi być dobrze przygotowany do swojego wystąpienia, powinien też wcześniej obejrzeć miejsce spotkania i zapoznać się z warunkami, w jakich będzie przemawiał. Retor powinien wykonywać podczas przemowy nieznaczne gesty, wskazujące na istotne punkty prezentacji; powinien też zasygnalizować koniec swojego przemówienia (choćby poprzez niewielki krok do tyłu), dając tym samym widowni czas na adekwatną i jednoczesną reakcję, np. oklaski. Niedługie i treściwe przemówienie wzmacnia adekwatny wizerunek polityka[6]. Jak zalecają eksperci, jedynie krótkie fragmenty tekstu można odczytywać z kartki, na przykład niedługie cytaty[7]. jeżeli dłuższa przemowa musi być odczytana w całości, niezbędne mogą się okazać telepromptery.
Niezwykle istotne jest miejsce przemówienia i jego wygląd. Nie bez znaczenia pozostają też na przykład takie kwestie jak to, co znajduje się na scenie przed wystąpieniem, czy do mównicy prowadzą schodki, czy na podeście znajdują się kwiaty oraz to, co jest wyświetlane za retorem[8]. Należy uważać na elementy odwracające uwagę od oratora – na przykład, jeżeli na scenie stoi wspomniana już wiązanka kwiatów, należy się upewnić, ze nie zasłania ona mówcy i ewentualnie trzeba przesunąć ją na bok. Podobnie z obrazami wyświetlanymi w tle – nie mogą być zbyt intensywne, gdyż odwrócą uwagę słuchaczy[9]. Czasem jednak przemówienie nie odbywa się ani na sali, ani też na stadionie. Ciekawą i przekonującą formę wystąpień w terenie prezentował George W. Bush. Wiedział on, iż najważniejszym elementem perswazji są nie słowa, a obrazy, jakie im towarzyszą. Przemówienia prezydenta inscenizowano więc w taki sposób, by przedstawiać go jako charyzmatycznego przywódcę narodu. George W. Bush pokazywał się często w mundurze, dzięki czemu mniej kojarzył się z typowym politykiem, a bardziej z żołnierzem walczącym o idee Ameryki. Kiedy więc 1 maja 2003 roku wygłaszał przemowę na pokładzie lotniskowca USS Abraham Lincoln, zatrudnił sprawdzony zespół producentów telewizyjnych. Perfekcyjna inscenizacja i szczegółowo dopracowana scenografia znacznie wpłynęły na walory nagrania. Stojąc na mostku kapitańskim i mając za plecami sztandar mission accomplished, George W. Bush przemawiał do zgromadzonych oficerów. Obwieścił wtedy zakończenie działań zbrojnych w Iraku[10].
Co ciekawe, George W. Bush był wtedy u szczytu swojej popularności i choćby jego przeciwnicy powstrzymywali się od ostrej krytyki. Było tak choćby wówczas, gdy prezydent mówił jedno, a robił zgoła coś zupełnie innego. Wojna bowiem wcale nie zakończyła się wraz z prezydenckim obwieszczeniem. Co więcej, Bush niezwykle często wygłaszał podobne do siebie twierdzenia. Częste powtarzanie tych samych kwestii miało być przekonujące dla elektoratu, który nie wnikał w prawdziwość dowodzonych teorii. Komunikaty zawsze były jednak proste, łatwo zrozumiałe, konkretne i precyzyjnie sformułowane, co dodatkowo, w oczach widzów, mogło potwierdzać ich słuszność[11].
W równie interesujący sposób pomagała w kampanii prezydenckiej Baracka Obamy jego żona – Michelle, która wykazywała się zarówno talentem aktorskim, jak i umiejętnością prowadzenia talk-show. Jedno ze spotkań, które zorganizowała, miało miejsce w klubie muzycznym Crofoot. Na spotkaniu z Michelle Obamą pojawiło się kilkaset kobiet, głównie Afroamerykanek. Co ciekawe, przyszła prezydentowa, zamiast opowiadać o mężu, często pozwalała mówić innym o swoich codziennych zmaganiach z szarą rzeczywistością i trudami życia pod trwającymi poprzednie osiem lat rządami republikanów. Na scenie kazała w tym celu ustawić typowe dla talk-show białą kanapę i krzesła, gdzie siedzieli jej rozmówcy. Za plecami Michelle było wówczas około 20 osób, a wśród nich między innymi lokalni dygnitarze czy kobiety zajmujące się domem. Michelle, by nie drażnić zebranych, ubrała się skromnie w czarną, prostą sukienkę, a jedyną ozdobą były korale na jej szyi[12].
Tematem, który podjęła, była jej rola matki. Dzięki temu nie musiała angażować się w zagadnienia stosunków międzynarodowych czy spraw gospodarczych. Skupiła się na refleksji, iż kiedyś rodzinom łatwiej było utrzymać się z jednej pensji, a stopa życiowa była wyższa. Aby uwiarygodnić swoje przemówienie, odwołała się nie do statystyk, ale do uczuć – opowiadała więc o swoim dzieciństwie, ojcu czy córkach. Przyrównała tym samym swoje doświadczenia do doświadczeń typowej amerykańskiej matki i żony. Inne kobiety dzieliły się swoimi przejściami: chorobą nowotworową, problemami z opieką nad wnuczkami, zwolnieniem z pracy. Dopiero konkluzja spotkania była momentem na odwołanie się do jej męża i zapewnieniem, iż Barack Obama współczuje i solidaryzuje się z takimi kobietami. Na koniec Michelle Obama przedstawiła punkty programowe kandydata na prezydenta dotyczące urlopu rodzicielskiego. Kiedy jednak padło pytanie o szczegóły programu politycznego Obamy, Michelle, aby nie zaliczyć wpadki merytorycznej, odpowiedziała w humorystyczny sposób, iż „nie chce nagadać bzdur”[13].
Widownia na sali jest zawsze niezwykle istotnym elementem każdego wystąpienia. Jej reakcja na słowa i zachowanie mówcy jest wręcz kluczowym narzędziem wpływania na opinie telewidzów, dzięki tzw. społecznemu dowodowi słuszności. Dość interesujący zabieg podczas kampanii wyborczej w USA można było zaobserwować w 1984 roku, kiedy kandydat Partii Demokratycznej na prezydenta Walter Mondale stanął w szranki z urzędującym i powszechnie lubianym Ronaldem Reaganem. Jego doradca ds. kampanii wyborczych opisał wydarzenie następująco: „To, co zrobiliśmy w dniu wyborów, było całkiem proste. W hali znajdowało się 10 tysięcy ludzi. Zatem zamówiliśmy 20 tysięcy amerykańskich proporczyków. Dlaczego tak dużo? Żeby każdy ze zgromadzonych mógł je trzymać w obu rękach”. Celem było więc zrobienie pozytywnego wrażenia na telewidzach, którzy mogli zobaczyć jedynie gęste morze proporczyków i uznać, iż osób zgromadzonych w sali jest znacznie więcej niż 10 tysięcy[14].
Zdobycie przychylności widowni jest więc głównym celem mówcy. Wprawny retor cieszący się powszechnym zaufaniem ma duże szanse do przekonania do siebie neutralnej widowni, przede wszystkim dlatego, iż tłum kilka ryzykuje popierając go. Ale już osoba nie ciesząca się dużą wiarygodnością, może się spodziewać, iż neutralna widownia nie będzie zainteresowana wsparciem postulatów przez nią głoszonych. Stanie się tak choćby wówczas, gdy zgromadzeni nie mają negatywnego zdania odnośnie partii czy poglądów reprezentowanych przez dane ugrupowanie[15]. Widzowie, jeżeli nie są pokierowani przez ogólne reakcje grupy, starają się sami interpretować treść przemówienia, mowę ciała i wszelkie inne elementy towarzyszące całemu wydarzeniu. Podświadomie reagują choćby na zmiany zachodzące na scenie – czasem otwierają usta albo też w inny sposób odzwierciedlają pozycje i miny, którym się przyglądają[16].
Dlatego też, aby wpłynąć na zachowania tłumu, często stosuje się grupy płatnych klakierów, niejako sterujących zachowaniem tłumu. Na podobnych zasadach działają zresztą filmy, w których np. śmiech odtwarzany jest z taśmy w tych momentach, w których od widza również oczekuje się śmiechu[17]. Zdaniem badaczy, zasad sterowania tłumem jest kilka: im większa grupa zgromadzonych, tym silniejsza jest presja poglądów grupy na jednostkę. Umacnianie konformizmu w takich momentach utrwala w danej osobie tendencję do podobnych zachowań w przyszłości. Mimo to indywidualiści mogą nie ulec tego typu presji i pozostaną przy swoich poglądach, choć najprawdopodobniej nie uda im się przekonać tłumu do swoich racji[18]. Konformizm jest jednak postrzegany, szczególnie przez osoby o niskiej samoocenie, jako coś, co się opłaca[19].
Na emocje tłumu silnie wpływa też zatłoczenie – im większe i naruszające przestrzeń osobistą, tym emocje bardziej negatywne[20]. Zbytnie zagęszczenie jest więc dla jednostki formą stresu, gdyż czują one, iż nie będą mogły uzyskać większej przestrzeni i zaowocuje to nieprzyjemnymi dla nich konsekwencjami. W takich przypadkach można zaobserwować bardzo intensywne reakcje stresowe u wielu osób przebywających w dużych skupiskach ludzi. Organizatorzy wszelkich wydarzeń powinni więc zawsze pamiętać, by nie wpuszczać nadmiernej liczby osób na zbyt małą przestrzeń[21]. Wiele sztabów wyborczych decyduje się też na rozdawanie drobnych upominków, które dodatkowo polepszają humor zgromadzonym i powodują, iż czują się oni podświadomie zobowiązani do odwdzięczenia się sympatią wobec mówcy i organizatorów zgromadzenia. Jak wykazał bowiem Frans de Waal, badacz nauk przyrodniczych przeprowadzający doświadczenia i liczne obserwacje naczelnych oraz wysoko rozwiniętych gatunków małp, jeżeli jeden członek stada iska futro drugiemu, znacznie zwiększa swoją szansę na to, by samemu zostać wyiskanym. Podczas neurologicznych testów laboratoryjnych udowodniono też, iż przy udzielaniu innym pomocy aktywizują się te rejony mózgu, które są odpowiedzialne na przetwarzanie odczuć oczekiwanej za to nagrody[22].
Wreszcie, aby kompleksowo wpłynąć na widownię, eksperci ds. marketingu opracowali tzw. sensory branding, którego celem może być dobór tła muzycznego towarzyszącego wiecom politycznym, czy też zapachu rozpylanego w powietrzu (nazywanego aromarketing lub aroma marketing). Pamięć zapachowa okazuje się być bowiem jedną z najbardziej trwałych pamięci ludzkich, zaś rozpylanie odpowiednich substancji bioaktywnych wśród tłumu może znacznie wpływać na kojarzenie przyjemnych doznań z nową sytuacją, osobą lub partią. Istotnym jest też fakt, iż zmysł węchu jest bezpośrednio połączony z układem limbicznym, który jest z kolei emocjonalnym centrum mózgu człowieka. Na dowód tego warto wspomnieć, iż aż 75% emocji w ciągu dnia może być wywoływanych właśnie przez zmysł powonienia. Węch jest ponadto zmysłem pierwotnym, co powoduje, iż nie jesteśmy go w stanie „wyłączyć”. Bodźce zapachowe są odbierane na poziomie nieświadomym przez mózg człowieka i, co ciekawe, niejednokrotnie stają się źródłem podejmowanych decyzji, również tych o charakterze politycznym czy społecznym[23].
Obecnie zapach nie jest jedyną substancją, która jest wykorzystywana przez specjalistów od manipulacji politycznych. Interdyscyplinarne badania udowodniły już, jak silny wpływ na nasze postępowanie i reakcje mają różnego rodzaju związki chemiczne, feromony i hormony. I tak wiadomo, iż np. za agresywne zachowania odpowiadają przede wszystkim serotonina i testosteron[24], zaś za pobudzenie – adrenalina i noradrenalina[25]. Z kolei oksytocyna, cykliczny nanopeptyd, który jest naturalnie wytwarzany w podwzgórzu[26], z którego wraz z neurofizyną (białkiem nośnikowym) przenika oraz magazynuje się w tylnym płacie przysadki[27], a następnie może być uwalniany do krwi, silnie wpływa na ludzki nastrój. Oksytocyna nie zawsze jest jednak naturalna; może być też bowiem sztucznie produkowana w laboratoriach i stosowana zewnętrznie (podawana drogą wziewną) w formie bezwonnego płynu. Nie bez powodu nazywana jest wówczas „zaufaniem w płynie”, choć zwiększa także m.in. wierność, hojność i ofiarność wśród ludzi [28].
Oksytocyna w sposób naturalny uwalniana jest przez organizm ludzki w chwili, gdy dana osoba czuje się dobrze i bezpiecznie, jest pełna zaufania i pozytywnych więzi z innymi. Związek przekazuje wówczas adekwatną informację tej samej treści do mózgu. Jak przyznaje neurobiolog z Uniwersytetu Gdańskiego, Wojciech Glac:
Ten hormon uwalniany jest podczas kontaktu fizycznego z drugim człowiekiem. Im częściej dana para się przytula, dotyka, uprawia seks, tym więcej oksytocyny powstaje i to cały czas nasila więź. Powstaje pętla dodatniego wzmocnienia, która powoduje, iż miłość staje się wręcz coraz silniejsza. Kiedy ustaje bliskość, a ludzie w sensie fizycznym oddalają się od siebie, wówczas oksytocyny jest coraz mniej, więź staje się słabsza i może całkiem zaniknąć[29].
Co ciekawe, osoby, które są poddane działaniu oksytocyny, postrzegają obcych jako bardziej atrakcyjnych oraz godnych zaufania[30]. Używanie rozpylaczy oksytocyny podczas wieców nie jest więc tak odległe od rzeczywistości, gdyż media same opisują tego typu hipotetyczne przypadki[31].
Innymi związkami, które mogą silnie wpływać na ludzkie decyzje o głosowaniu w wyborach są m.in. kortyzol, naturalny hormon steroidowy, określany mianem „hormonu stresu” i mający zbliżone działanie do adrenaliny i noradrenaliny, a także dopamina – organiczny związek chemiczny z grupy katecholamin, postrzegany jako „przekaźnik przyjemności” i mający niemały udział w tzw. układzie nagrody. W ten sposób kortyzol może w ogóle zniechęcić do oddania głosu na jakąkolwiek partię, zaś dopamina, która znana jest m.in. z faktu, iż jej wydzielanie może być silnie stymulowane np. w wyniku zażycia kokainy (ale również morfiny, amfetaminy czy alkoholu – nasilających neuroprzekaźnictwo dopaminergiczne)[32], potrafi zmienić polityczne poglądy człowieka na bardziej liberalne. Z kolei 2-fenyloetyloamina ma podobny do oksytocyny wpływ na organizm ludzki i jest popularnie zwana „narkotykiem miłości”, a wspomniany już testosteron może na przykład wpływać na szczególną niechęć wobec tematu redystrybucji dóbr, choć to ostatnie nie zostało jeszcze naukowo potwierdzone[33].
Czy istnieje ryzyko, iż widownia i wyborcy mogą być w związku z tym potraktowani przez polityków jako tłum, który wymaga „zaprogramowania”? Czy wizja społeczeństwa w powieści Aldousa Huxleya „Nowy wspaniały świat” z 1931 roku może stać się wizją przyszłości, a fantazyjnie opisywany narkotyk – soma – rzeczywiście regulować nastroje i uczucia ludzi? Niestety już dziś można napotkać przyrównania wyborców do pasywnego tłumu. Dla przykładu niektórzy znawcy mediów opisują telewidzów jako „zombie” – „ślepo konsumujących przekaz każdego programu i reklamy z bezkrytycznym posmakiem”. Dlatego też dużo bardziej rozpowszechniony wydaje się zwrot „oglądałem telewizję” (ang. I watched television) niż „oglądałem konkretny program” (ang. I watched a specific programme), co może wskazywać na dużo większą pasywność i obojętność telewidzów[34] w stosunku np. do czytelników, którzy przecież aktywnie czytają książki[35].
Politycy niechętnie przyznają, iż ich sztaby mogą postrzegać elektorat jako tłum, który należy zmanipulować. Jak jednak przyznał[36] Jack Harrington[37], im więcej społeczeństwa obywatelskiego, tym mniej politycznej manipulacji:
Niewielu polityków zaprzeczy dużemu znaczeniu społeczeństwa obywatelskiego. Jednak publiczne ogłoszenie swojego poparcia dla działalności licznych organizacji to zupełnie co innego niż ułatwienie im poznania ich praw, nagłośnienia ich żądań i umożliwienia dostępu do źródeł, które mogłyby im pomóc. Podobnie, wiele kwestii nie skupi wokół siebie szerokiego poparcia politycznego, szczególnie, gdy politycy głównego nurtu starają się konkurować z bardziej skrajnymi partiami. Widać to w dużej części Europy chociażby w przypadku braku wsparcia dla praw imigrantów praw czy też społeczności LGBT. (…) Ludzie często angażują się w działalność społeczeństwa obywatelskiego wcale nie z powodu poczucia obowiązku lub też dlatego, iż pochodzą z kraju o ugruntowanej kulturze tego typu. Angażują się, bo czują się zawiedzeni przez swoje rządy, partie polityczne czy też przez państwo, przez to, co nazywane jest „manipulacją polityczną”[38].
Powyższe zdanie podziela[39] Dhananjayan Sriskandarajah:
Przykro mi to powiedzieć, ale utopijna idea społeczeństwa obywatelskiego na świecie w rzeczywistości nie istnieje. choćby w Europie, w dojrzałych demokracjach, politycy obawiają się zbyt dużej siły społeczeństwa obywatelskiego (…). I w każdym polityku tkwi coś, co chce kontrolować przestrzeń, w której obywatele organizują swoje działania. Kończy się to więc napięciem pomiędzy prawami podstawowymi – rzekłbym choćby obowiązkami podstawowymi nas, jako obywateli, do organizowania się, do agitowania, do żądania. Można czasem dostrzec pragnienie polityków, by kontrolować tego typu przestrzeń [40].
Podsumowanie
Warto zadać pytanie: po co politycy chcą utrzymać swoją popularność i władzę? Odpowiedź, wbrew pozorom, zdaniem wielu, nie skupia się wyłącznie ani na pieniądzach, ani na chęci rządzenia, ani też na potrzebie zmieniania kraju. Jak bowiem twierdzą m.in. psychologowie Reiner Neumann oraz Alexander Ross, największy wpływ na to ma tzw. efekt samego posiadania (ang. mere ownership effect), polegający na nieprzyjemnym uczuciu zagrażającej utraty czegoś, co mamy. Jak udowodniono, jest to uczucie o wiele silniejsze niż to, kiedy jeszcze czegoś nie mamy, a życzylibyśmy sobie to osiągnąć. Strata czegoś wartościowego wywołuje bowiem dysonans w porównaniu z wcześniejszym stanem posiadania. Osoba, która nie była uprzednio w posiadaniu czegoś i nie miała w tej kwestii doświadczeń lub wspomnień, nie doświadczy dysonansu. Jak przekonują autorzy książki pt. Kodeks władzy każdy, kto choć raz zwyciężył w wyborach, ma do stracenia coś, z czym czuje się bardzo dobrze i zrobi wiele, by stan swojego posiadania utrzymać[41]. George H. W. Bush, zapytany w 1994 roku przez dziennikarza New York Times Magazine, czy tęskni za latami swojej prezydentury, odpowiedział:
Za podejmowaniem decyzji, za udziałem w kształtowaniu wydarzeń. Lubiłem to, badzo lubiłem. Teraz, kiedy tego nie mam, upłynie trochę czasu, zanim się przyzwyczaję do nowej sytuacji. Jest to trudna rzecz. Siedzę sobie tutaj, nie mam żadnych decyzji do podejmowania, nic do podpisywania, nikt nie chce wiedzieć, co sądzę o tym czy o tamtym[42].
Podsumowując, zdaniem licznych, wspomnianych wcześniej ekspertów, lider chcący utrzymać swoją popularność wśród elektoratu przez dłuższy okres czasu, powinien skupić się w kwestii przemów politycznych na kilkunastu najważniejszych elementach, m.in. ściśle współpracować ze specjalistami piszącymi przemówienia polityczne, a także głosić poglądy umiarkowane, rozsądnie patriotyczne, w dużym stopniu uwzględniające wyborców o poglądach centrowych. Jak się wskazuje, politycy tacy powinni również starać się dbać o obronność oraz bezpieczeństwo swojego kraju i społeczeństwa. Z kolei w stosunkach międzynarodowych warto zachować przede wszystkim pragmatyzm, zaś w kontaktach z populistycznymi liderami w innych krajach, szczególnie pamiętać o dyplomacji i stanowczości. Zdaniem specjalistów i komentatorów, działania lokalne oraz spotkania bezpośrednie choćby z niewielkimi grupkami wyborców znacznie ocieplają wizerunek polityka. Wysłuchanie problemów wyborców i opowieści z ich życia jest przy tym niezwykle ważne. Odwołanie się zaś do uczuć i wspomnień, zamiast do statystyk, również często pomaga w zbudowaniu pozytywnego image’u. Zainteresowanie sprawami ekonomii jest postrzegane jako kluczowe, a dodatkowe, nieszablonowe podejście w tej kwestii (np. „trzecia droga”) dodatkowo może pomóc w zaprezentowaniu jego twórcy jako wizjonera.
Cennymi cechami wizerunku wysokiego rangą polityka mogą być: poczucie humoru, dystans do siebie, szacunek dla przeciwników politycznych, posługiwanie się prostym językiem, identyfikowanie się z lokalnymi społecznościami, skromność, łagodność i wrażliwość na ludzką krzywdę, siła, stanowczość, przywódczość, otwartość, opiekuńczość, odwaga oraz niezależność. Lider, zdaniem tzw. spin doktorów, powinien też sprawiać wrażenie zwykłego człowieka, ale obdarzonego wyjątkowymi umiejętnościami. Ponadto, przemowy polityczne powinien ich zdaniem cechować zwykle umiarkowany optymizm z podkreśleniem szans i możliwości kraju pod rządami danej osoby. Należy przy tym pamiętać o historii kraju, światopoglądzie większości społeczeństwa i ukształtowaniu sceny politycznej. Czasem, w niełatwych sytuacjach i przy spadającym poparciu, anglojęzyczny lider, aby utrzymać swoją popularność, ucieka w sferę populizmu i składania niewygodnych lub trudnych do spełnienia obietnic. Nie powinien jednak trwać w tym stanie zbyt długo, gdyż może ucierpieć jego wiarygodność, a w najgorszym wypadku – może utracić stanowisko i zaszkodzić własnej ojczyźnie.
Jak się przekonuje, z gestykulacji należy korzystać, ale w sposób przemyślany i uwzględniając przy tym cechy charakterystyczne widowni, do której dane gesty są kierowane. Postawa i mowa ciała lidera powinny być otwarte, pozbawione irytujących bądź rozpraszających manier. Według licznych opracowań, skuteczny polityk musi sprawiać wrażenie pewnego siebie, stać w pozycji wyprostowanej, ale nie spiętej, a także dbać o to, by być naturalnym i spontanicznym. Retor podczas przemowy powinien też w miarę możliwości rzadko korzystać z mównicy, a także upewnić się, iż każdy uczestnik spotkania widzi ¾ twarzy mówcy.
Polityk stosujący się do przedstawionych powyżej informacji dba też o jakość swoich przemówień, w tym zwraca szczególną uwagę na siłę swojego głosu, płynność mówienia, zmienność modulacji głosu oraz dokładną artykulację. Wskazuje się bowiem, iż słuchacze preferują zwykle niski ton, wolniejsze tempo mówienia, mniejszą głośność, a także niewielką zmienność wymienionych cech. Mówca często może zyskać na dłuższym kontakcie wzrokowym, intensywniejszym używaniu gestykulacji, umiarkowanym rozluźnieniu oraz mniejszym dystansie wobec słuchaczy. Zdaniem autorów licznych monografii, powinien przy tym formułować stosunkowo proste, krótkie, łatwe do zrozumienia zdania, opanować też wydawanie konkretnych i precyzyjnych opinii, wyćwiczyć adekwatne oddychanie podczas przemowy oraz umiejętne rozkładanie pauz. Co więcej, regularne powtarzanie przez lidera własnych teorii może wpłynąć na ich uwiarygodnienie. Niezależnie od państwa, z którego wywodzi się dany polityk, powinien on używać powszechnego dialektu oraz akcentu standardowego z niewielką domieszką wymowy regionalnej (np. UKSE wraz z Estuary English w Wielkiej Brytanii). Jak sądzą cytowani wcześniej eksperci, wykreowany wizerunek nie może przy tym całkowicie odbiegać od rzeczywistości i musi on być w pełni zaakceptowany na poziomie podświadomym przez polityka.
Skuteczny mówca powinien być każdorazowo dobrze przygotowany do swojego wystąpienia i zapoznać się z miejscem spotkania. Jak się wskazuje, tekst wystąpienia należy mówić z pamięci lub umiejętnie odczytywać z teleprompterów. Tło sceny nie może odwracać uwagi od osoby polityka, choć warto, by było ono dynamiczne. Dobrze więc, gdy lider przemawia w terenie, na miejscu jakiegoś wydarzenia. Zaletą może być też tymczasowa rezygnacja z marynarki i krawata na rzecz np. munduru. Aby zadbać o najwyższe walory nagrania, warto rozważyć zatrudnienie profesjonalnej ekipy filmowej.
Reakcja widowni podczas spotkania może silnie oddziaływać na postrzeganie mówcy przez telewidzów. Na zwiększenie szansy zdobycia przychylności widowni mogą istotnie wpływać: wyćwiczone umiejętności retorskie, drobne podarunki, grupy płatnych klakierów, większość będąca zwolennikami danego polityka i jednoczesny konformizm mniejszości, zapewniona odpowiednia przestrzeń osobista zgromadzonych, sensory branding (m.in. adekwatne tło muzyczne, aromarketing – choć w tym ostatnim przypadku stosowanie środków innych niż zapach – jak np. substancji psychoaktywnych – byłoby rażącym nadużyciem i manipulacją).
I choć opisywane budowanie wizerunku przez polityka prawdopodobnie odniesie zamierzony skutek, politycy nigdy nie powinni zapominać, iż ich pracodawcą są wyborcy. Jak bowiem uznała Emily O’Really[43]:
Wiele osób w moim kraju, w Irlandii, obwinia polityków za stagnację, za bezrobocie i za to, iż są oni odpowiedzialni za podejmowanie błędnych – z perspektywy czasu – decyzji. Wiele rządów straciło też w ostatnich czasach poparcie społeczne, głównie ze względu na ich niestabilność i łamanie obietnic wyborczych. Tak więc politycy oczywiście usiłują manipulować i wykorzystywać różne sytuacje do własnych celów, ale ostatecznie to i tak wyborcy zdecydują, kto ma zostać u władzy i kto ma utworzyć rząd. (…) Wyborcy często nie zwracają wystarczającej uwagi, na kogo głosują; nie zastanawiają się też zbytnio nad programem wyborczym polityków i ich mroczną przeszłością. Wie pan, zastanawiam się, jaka jest wiedza Europejczyków na temat mechanizmów politycznych. I bez znaczenia, czy mówimy tutaj – panie Pawle – o społeczeństwie w pana kraju, czy też o wyborcach w moim kraju. Jestem ciekawa, czy ogół obywateli wie, jak naprawdę działają ich parlamenty, sejmiki, rady miast… Czy zdają sobie sprawę z istnienia różnych frakcji politycznych i odrębności ich ideologii oraz programów wyborczych. (…) politycy zawsze będą próbowali wpływać lub manipulować, co jest po części ich pracą, ale jednocześnie sami ludzie, sami wyborcy mają w ręku niezwykle potężne narzędzie – kartę do głosowania – dzięki której, dzięki zaledwie jednego krzyżyka, mogą odsunąć od stanowiska „starego”, niesprawdzonego polityka i na jego miejsce wybrać kogoś nowego, niezepsutego, ze świeżymi pomysłami i większą chęcią do realnej pracy na rzecz społeczeństwa”[44].
—
Opublikowany został fragment monografii pt. Model polityka popularnego w państwach anglosaskich
Autor: Paweł Rogaliński
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Liczba stron: 416
—
[1] M. Arbogast, O. Mons, Animez la communication de votre association, Librairie Vuibert, Paris 2006, s. 67-68.
[2] R. Saner, The Expert Negotiator. Strategy, Tactics, Motivation, Behaviour, Leadership, Kluwer Law International, Hague 2000, s. 170.
[3] L. Pastusiak, Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana…, op. cit, s. 219.
[4] Wywiad autora z D. Norembergiem.
[5] A. Batko, Haker umysłów, OnePress.pl Helion S.A., Gliwice 2010, s. 148-149.
[6] S. Trzeciak, Strategie kampanii wyborczej. Praktyczny przewodnik, Wydawnictwo Werset, Lublin 2005, s. 38-39.
[7] S. Molcho, Język ciała w biznesie, Wydawnictwo Kos, Katowice 2010, s. 156-157.
[8] C. L. Bovée, J. V. Thill, Business Communication Today. Ninth Edition, Pearson Education Ltd., New Jersey 2008, s. 523.
[9] S. Molcho, Język…, op. cit., s. 156-157.
[10] R. Neumann, A. Ross, Kodeks…, op. cit., s. 101-102.
[11] Ibidem.
[12] L. Mundy, Michelle…, op. cit., s. 211.
[13] Ibidem.
[14] R. Neumann, A. Ross, Kodeks…, op. cit., s. 89.
[15] D. M. Brenner, Move the World. Persuade Your Audience, Change Minds, and Achieve Your Goals, John Wiley & Sons, Inc., New Jersey 2007, s. 151.
[16] L. Marshall, The Body Speaks. Performance and physical expression. 2nd edition, A&C Black Publishers Ltd., London 2008, s. 209-210.
[17] R. Neumann, A. Ross, Kodeks…, op. cit., s. 90-91.
[18] Ibidem, s. 92.
[19] Ibidem, s. 99.
[20] M. Tufnell, C. Crickmay, Body, Space, Image. Notes towards improvisation and performance, Dance Books Ltd., Plymouth 2006, s. 82.
[21] A. Sztejnberg, T. Jasiński, Prosemika w komunikacji społecznej, Szkoła Wyższa im. Pawła Włodkowica w Płocku, Płock 2007, s. 126-127.
[22] R. Neumann, A. Ross, Kodeks…, op. cit., s. 115.
[23] M. Kmieciak, Aromamarketing – Wyróżnij się albo zgiń, http://nf.pl/manager/aromamarketing-wyroznij-sie-albo-zgin,,14303,76, [data dostępu: 26.06.2015].
[24] R. Neumann, A. Ross, Kodeks…, op. cit., s. 202.
[25] W. Kostowski, Farmakologia układu adrenergicznego. [w:] W. Kostowski, Z. S. Herman (red.), Farmakologia cz. 1. Podręcznik dla studentów medycyny i lekarzy, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2010, s. 441-442.
[26] W. Janiec, Farmakodynamika. Tom 2, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2008, s. 744.
[27] W. Janiec, Farmakodynamika. Tom 1, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2008, s. 186.
[28] Zob. Ł. Kamieński, Nowy wspaniały żołnierz. Rewolucja biotechnologiczna i wojna w XXI wieku, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2014, s. 168-171.
[29] Chcesz, by ludzie błyskawicznie Tobie ufali? Poznaj moc oksytocyny, http://www.feromony.pl/oksytocyna, [data dostępu: 27.06.2015].
[30] Ibidem.
[31] P. J. Zak, Oxytocin Changes Political Preferences, https://www.psychologytoday.com/blog/the-moral-molecule/201209/oxytocin-changes-political-preferences, [data dostępu: 27.06.2015].
[32] W. Kostowski, Czynności motywacyjno-popędowe i emocje. [w:] W. Kostowski, Z. S. Herman (red.), Farmakologia cz. 2 Podręcznik dla studentów medycyny i lekarzy, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2010, s. 29-31.
[33] C. Mooney, Your Hormones Tell You How to Vote, http://www.motherjones.com/politics/2013/06/how-hormones-influence-our-political-opinions, [data dostępu: 27.06.2015].
[34] B. Franklin, Packaging politics. Political Communications in Britain’s Media Democracy, Routlege, New York 1994, s. 203-204.
[35] P. H. Lewiński, Retoryka reklamy, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2008, s. 166-167.
[36] Wywiad autora z Jackiem Harringtonem.
[37] Dr. Jack Harrington – Absolwent Uniwersytetu w Edynburgu, laureat stypendiów Carnegie Trust oraz Institute of Historical Research Uniwersytetu Londyńskiego. Jego praca doktorska została opublikowana w 2010 roku przez Palgrave Macmillan. Dr. Jack Harrington wykładał na uniwersytetach w St Andrews i Edynburgu oraz na The Open University. Jest członkiem zarządu Studenckiego Związku Studentów Sztuki Twórczej. Jego główne zainteresowania to: społeczeństwo obywatelskie, prawa człowieka, historiografia i polityka.
[38] Few politicians would deny the importance of civil society. Yet pledging general support is different to making it easier for organisations of any size to know their rights, get themselves heard and have access to resources that can help them. Equally, many issues will fail to attract the widespread political support, particularly when mainstream politicians try to compete with more extreme parties. We can see this with the lack of support for immigrants rights or LGBT rights in much of Europe. (…) Often people become involved in civil society not because of a sense of duty or because they come from a well established culture of civil society. Instead, main civil society actors get involved precisely because they feel let down by their governments, by political parties or by the state, by what you call 'political manipulation’.
[39] Wywiad autora z D. Sriskandarajah.
[40] I am sorry to say there is no civil society utopia in the world. Even in Europe in mature democracies many politicians fear too much citizenship, too much descent. And there is something inherent in every politician that wants them to control the space in which citizens can organise. So it ends up in tension between these fundamental rights – I would even say fundamental responsibilities of us as citizens to organise, to agitate, to demand. We can sometimes see desire of politicians to try to control that space.
[41] R. Neumann, A. Ross, Kodeks…, op. cit., s. 150.
[42] L. Pastusiak, Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana…, op. cit., s. 262.
[43] Emily O’Really – irlandzka dziennikarka, rzecznik praw obywatelskich w Irlandii oraz komisarz ds. dostępu do informacji, Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich. Ukończyła studia na University College Dublin, Trinity College w Dublinie oraz Harvard University. Otrzymała doktoraty honoris causa od National University of Ireland oraz University College Dublin.
[44] Wywiad autora z Emily O’Really.




![LFI i protesty we Francji. Co czeka kraj po wyborach 2027? [Nathaniel GARSTECKA]](https://s3.us-west-004.backblazeb2.com/wcn-media/2026/10/pZVFx9Ig-Emmanuelle-Henin.jpg)




![Chełm. W ubiegłym tygodniu odeszli od nas... [11-10-2026]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-chelm-w-ubieglym-tygodniu-odeszli-od-nas-4-10-2026-1791668814.jpg)




![Depresja i lęk z genów i wychowania, nie z ekranów telefonów [Nature Human Behaviour]](https://s3.us-west-004.backblazeb2.com/wcn-media/2025/04/girls-3481791_1280.jpg)
