Ministerstwo Środowiska zawzięcie dokucza społeczeństwu. Tuzami intelektu w tym resorcie są Paulina Hennig-Kloska, Mikołaj Dorożała i Urszula Sara Zielińska. Może popadam w lookizm, ale wszystkie te osobopostacie wyglądają na pierwszy rzut oka na obficie obdarzone deficytami intelektualnymi. A co dopiero się dzieje gdy się odezwą? Tu trzeba by było psychologa, który by dokładnie wyjaśnił czy w ich przypadku nie zachodzi mechanizm kompensacji, zemsty na społeczeństwie tej grupki działaczy obrażonej na resztę obywateli, których rozumy są znacznie sprawniejsze niż w środowisku tych dygnitarzy. Proces decyzyjny dotyczący systemu kaucyjnego jaskrawie pokazuje znikomy potencjał intelektualny tych urzędników. Nie trzeba uciekać się do badań antropometrycznych by na pierwszy rzut oka stwierdzić, iż nie mają możliwości przetworzyć faktów. To ich usprawiedliwia, bo skoro nie mogą to podejmowanie słusznych decyzji oparte o ich rozumowanie jest możliwe tylko w wyniku przypadku. Niestety, "szczęśliwy traf" korzystny dla społeczeństwa nie dotarł do Ministerstwa i musimy się męczyć i poświęcać.
Szczególną rolę w promowaniu i późniejszym pobieraniu korzyści z systemu kaucyjnego ma firma Carlsberg. To mistrzowie w czerpaniu zysków z wad intelektualnych ministrów, oraz ogłupiania społeczeństwa przy pomocy alkoholu. Mamy tu doskonałe dodatnie sprzężenie zwrotne, które w automatyce powoduje wzbudzanie się systemów. To tak jakby mikrofon skierować do kolumny głośnikowej.
Wymyśliłem sobie, iż aby nie być przeszkodą w systemie nie będę w ogóle kupować napojów w butelkach i puszkach objętych kaucją. Większość z nich jest szkodliwa dla zdrowia. Kupowanie butelkowanej wody w Olsztynie w ogóle nie ma sensu, bo kranówka jest całkiem niezła. To pasuje zresztą do mojego poziomu abnegacji. W ten sposób zaadaptuję się do nowej sytuacji w środowisku naturalnym.
Tu dwa materiały "zerowców" o tym "najeździe gnieźnieńskim" na Polskę. Z Gniezna się wzięli Hennig-Kloska i Dorożała.
Kanał Zero upichcił potrawkę z głupoty.
