Minister obrony: wojsko może na nas liczyć

polska-zbrojna.pl 1 час назад

Nie zostawiamy naszych żołnierzy samych – zapewnia wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Dziś spotkał się on z oficerem, który ponad dwa lata temu podczas pełnienia służby na granicy z Białorusią przypadkowo postrzelił nielegalnego imigranta. Sprawą zajęła się prokuratura. Obrońcy żołnierza żądają uniewinnienia.

Do dramatycznych wydarzeń doszło w listopadzie 2023 roku, nieopodal wsi Topiło w Puszczy Białowieskiej. Grupa około dziesięciu migrantów sforsowała zabezpieczenia na polsko-białoruskiej granicy. Na miejsce ruszył zaalarmowany o tym fakcie patrol Straży Granicznej i wspierający go żołnierze z 1 Warszawskiej Brygady Pancernej. Wojskowym patrolem dowodził ppor. Ł. Kiedy zobaczył migrantów, po polsku i angielsku wezwał ich do zatrzymania się. A gdy ci nie posłuchali i zaczęli uciekać, oddał strzał ostrzegawczy w powietrze. Podczas pościgu, oficer potknął się, a broń wypaliła ponownie – tym razem w niekontrolowany sposób. Kula dosięgła 22-letniego Syryjczyka, który został ranny w kręgosłup.

Z nagrań zarejestrowanych przez rozmieszczone wzdłuż granicy kamery wynika, iż żołnierze udzielili poszkodowanemu pomocy. niedługo też na miejscu pojawiła się karetka, która odwiozła mężczyznę do szpitala w Hajnówce. Potem trafił on do placówki w Białymstoku, gdzie lekarze usunęli z jego ciała pocisk. Hospitalizacja zakończyła się po kilku dniach.

REKLAMA

Niebawem też Syryjczyk złożył zeznania przed Żandarmerią Wojskową. Zarzucił interweniującym żołnierzom, iż zignorowali procedury – nie oddali strzału ostrzegawczego, a po postrzale nie udzielili mu pomocy. Przez swojego pełnomocnika zażądał od państwa 50 tysięcy złotych odszkodowania.

O sprawie jako pierwszy napisał Onet. Dziennikarze poinformowali też, iż ppor. Ł. Usłyszał zarzuty nieostrożnego obchodzenia się z bronią, za co grozi kara do trzech lat więzienia. Ostatecznie prokuratura chciała sprawę warunkowo umorzyć, na to jednak nie zgodzili się obrońcy żołnierza, którzy zażądali całkowitego uniewinnienia. W podobnym tonie wypowiedział się resort obrony. „Szef MON nie zgadza się z zarzutami karnymi prokuratury. Pomoc prawna będzie udzielana żołnierzowi do czasu wyjaśnienia i zakończenia tej sprawy, a w przypadku niekorzystnego rozstrzygnięcia, będą składane środki odwoławcze. Żaden żołnierz w podobnej sytuacji nie pozostanie bez pomocy prawnej resortu” – można przeczytać w oświadczeniu opublikowanym na stronie ministerstwa.

Kilka dni temu w sprawie nastąpił zwrot. 10 lutego zastępca prokuratora generalnego Tomasz Janeczek poinformował, iż po przeanalizowaniu akt zdecydował o cofnięciu skierowanego do sądu wniosku o warunkowe umorzenie śledztwa wobec żołnierza. „Nie dopatrzyłem się w jego zachowaniu znamion zarzucanego mu przestępstwa z art. 354 paragraf 1 k.k. ani żadnego innego” – argumentował. Na korzyść oficera przemawiały nie tylko nagrania i zeznania świadków, ale także opinia biegłych w sprawie broni. Wynikało z niej, iż ten egzemplarz miał wady konstrukcyjne i mógł samoczynnie wystrzelić w momencie upadku żołnierza.

Dziś z ppor. Ł. spotkał się wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. „Żołnierz od samego początku ma zapewnioną pomoc prawną, wsparcie moje i Wojskowego Zespołu Ochrony Praw Żołnierza. Nie zostawiamy naszych żołnierzy samych! Jestem na dobre i złe z żołnierzami Wojska Polskiego” – napisał szef MON-u w mediach społecznościowych.

W okolicach granicy polsko-białoruskiej stacjonuje kilka tysięcy żołnierzy. Wspierają oni inne służby w walce z nielegalną migracją. Kryzys został wywołany przez rząd w Mińsku. Jak wynika z danych wywiadowczych, na Białoruś są sprowadzani obywatele z państw Azji i Afryki, by im ułatwić nielegalne przedostanie się na teren Polski.

Łukasz Zalesiński
Читать всю статью