Budowanie społeczeństwa solidarnego, w którym człowieka postrzega się jako dar, a słabszych otacza troską, to główna misja Amerykanów, którą wskazał kard. Seán P. O’Malley. – Aborcja jest największym kryzysem moralnym, przed jakim stoi nasz kraj i nasz świat – mówił duchowny. Marsz dla Życia, który już po raz 53 odbył się w Waszyngtonie zgromadził tysiące Amerykanów. W tym roku wydarzeniu towarzyszyło hasło: „Życie jest darem”.
Marsz dla Życia w Stanach Zjednoczonych, który odbył się 23 stycznia, to jedno z największych wydarzeń pro-life na świecie. Wyjątkowe, także dlatego, iż jest zdominowane przez młodych Amerykanów, studentów i licealistów, którzy przyjeżdżają tu z całego kraju i odważnie deklarują nienaruszalność życia każdego człowieka. W wydarzeniu, mimo chłodnej, zimowej aury, licznie biorą udział rodziny z dziećmi. Większość uczestników trzyma w dłoniach barwne transparenty z hasłami, które podkreślają cud i piękno życia człowieka, wartość macierzyństwa i ojcostwa oraz zachęcają do zakładania rodzin. Dzięki mediom społecznościowym coraz częściej można dostrzec, iż na marsz przychodzą także matki, które doświadczyły dramatu aborcji i chcą przestrzec inne kobiety przed konsekwencjami zabicia dziecka. Nie wszystkie one miały możliwość spotkania w tym trudnym czasie chociażby obrońców życia, których pomocna dłoń lub proste słowo mogłoby zmienić bieg wydarzeń. A o sile wsparcia amerykańskich obrońców życia, którzy przez dekady trwali przed placówkami aborcyjnymi, mówią dziewczęta i chłopcy, ocaleńcy z aborcji. Ci młodzi ludzie, którzy przychodzą na marsze, chcą dodać sił kobietom, które czują presję rodziny lub otoczenia, by pozbawić swoje dziecko życia.
Z ogromnym entuzjazmem uczestników marszu spotkał się występ chóru „Przyjaciół Klubu 21”, który tworzą młodzi artyści z zespołem Downa. Nie zabrakło poruszających świadectw, które mobilizowały do tego, by do końca walczyć o życie dziecka i zdrowie matki – Uratowanie życia może być tak proste, jak odebranie telefonu, zawiezienie przyjaciółki na USG lub pomoc w wyborze fotelika samochodowego – mówiła w świadectwie Sara Harm. – Jestem tu, by powiedzieć wam, iż działanie pigułki poronnej można zatrzymać. Życie moje i mojego syna jest tego żywym dowodem. Dziś mój syn jest jedną z największych euforii mojego życia – wyznała młoda matka opisując APR (Abortion Pill Reversal) protokół odwracania działania aborcji farmakologicznej, który daje szansę na wstrzymanie działania środków poronnych i podtrzymanie życia dziecka.
W to szczególne święto życia i święto rodziny Ojciec Święty, jeszcze przed rozpoczęciem Marszu, skierował przesłanie do uczestników wydarzenia – Opowiadając się w obronie dzieci nienarodzonych wypełniacie nakaz Pana, aby służyć Mu w najmniejszych spośród naszych braci i sióstr – powiedział Leon XIV. Papież przypomniał, iż prawo do życia jest prawem fundamentalnym, a „społeczeństwo jest zdrowe i prawdziwie się rozwija jedynie wtedy, gdy strzeże świętości życia ludzkiego i aktywnie działa na rzecz jego promocji”.
Uczestnicy Marszu dla Życia, który w tym roku odbywał się pod hasłem „Życie jest darem”, mogli również zobaczyć przesłanie prezydenta Donalda Trumpa, który wymieniał działania swojej administracji na rzecz umocnienia ochrony życia od mianowania trzech sędziów SN, po programy pomocy rodzinie, ograniczenie finansowania ośrodków aborcyjnych. Obecny na wydarzeniu J.D. Vance, wiceprezydent podkreślił, iż życie jest darem Boga. – Oznaką barbarzyństwa jest to, iż traktujemy dzieci jak niewygodę, którą należy się pozbyć, a nie jak błogosławieństwo, które należy pielęgnować. Dziedzictwem naszej cywilizacji jest jednak coś innego – fakt, że, jak mówi nam Pismo Święte, każde życie zostało stworzone przez naszego Stwórcę w sposób cudowny i budzący podziw – mówił.
Marsz dla Życia poprzedziło nocne czuwanie modlitewne w Bazylice Narodowego Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia w Waszyngtonie, które zgromadziło ponad 5 tysięcy osób, przede wszystkim studentów i licealistów. Czuwanie, które już od 47 lat odbywa się w Bazylice, rozpoczęło się Mszą świętą pod przewodnictwem ks. bp. Jamesa D. Conley’a z diecezji Lincoln w stanie Nebraska. W koncelebrę licznie włączyli się kardynałowie, biskupi i księża.
– Naszym celem nie jest tylko uznanie aborcji za nielegalną. Naszym celem jest sprawienie, by aborcja stała się czymś nie do pomyślenia – mówił w homilii bp Coloney. Duchowny zwrócił uwagę, iż pośród wielu zagrożeń godności człowieka największym jest właśnie aborcja. Jak przypomniał kard. Conley, Amerykańska Konferencja Biskupów Katolickich (USCCB) uznała ochronę życia i rodziny za priorytet działań. – Aborcja jest największym kryzysem moralnym, przed jakim stoi nasz kraj i nasz świat. To sprawa życia i śmierci w bardzo szerokiej perspektywie – dodał.
Warto przypomnieć, iż od 2022 roku i uchylenia wyroku, który zezwalał na nieograniczone pozbawianie życia dzieci w prenatalnej fazie rozwoju spadła liczba aborcji chirurgicznych, systematycznie spada również liczba ośrodków, w których przeprowadza się aborcje. Tylko w 2025 roku zamknięto kolejnych 25. Raport jednej z organizacji Operation Rescue przygotował podsumowanie, w którym wyliczono, iż od 1991 r. odnotowano spadek placówek aborcyjnych z 2176 do 650 w 2025 roku. Jednak przez cały czas aborcja w Stanach Zjednoczony i na całym świecie jest pierwszą przyczyną śmierci człowieka, odnotowuje Worldometers. Okazuję się, iż tendencje wzrostową mają aborcje farmakologiczne. I przez cały czas w Stanach Zjednoczonych w aborcji rocznie zabija się średnio milion dzieci w prenatalnej fazie rozwoju.
O wyzwaniach, jakie stoją przed ruchami pro-life i wzroście dystrybucji środków poronnych, które nie tylko uśmiercają dzieci, ale niosą wysokie ryzyko dla zdrowia i życia kobiet, rozmawiano podczas Konferencji o Życiu im. kard. O’Connora (Cardinal O’Connor Conference on Life) organizowanej przez Stowarzyszenie Studentów dla Ameryki. To jedno z wydarzeń cyklicznych, które od 27 lat towarzyszy Marszowi dla Życia w Waszyngtonie. Jennie Bradley Lichter, przewodnicząca Marszu dla Życia podkreśliła, iż misją ruchów pro-life jest prowadzenie działań zmierzających do zmniejszenia stosowania środków wczesnoporonnych aż do całkowitego wycofania pigułek. Jednocześnie konieczne jest rozwijanie różnych form pomocy skierowanej do dziewcząt i kobiet w ciąży – Musimy pokazać światu, za czym się opowiadamy, a opowiadamy się za pięknym macierzyństwem, za odwagą ojcostwa, za darem dzieci i za światem, w którym żadna kobieta nie jest sama – dodała Jennie Bradley Lichter.
Marsz dla Życia, jak każdego roku, rozpoczął się przy National Mall a zakończył pod gmachem Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. To symboliczne przejście ulicami miasta obok Kapitolu pod Sąd Najwyższy przypomina o roku 1973 i sprawie Roe ws. Wade. Wydany wówczas wyrok pozwolił, by w świetle prawa abortowano dzieci praktycznie do czasu ich narodzin. W minionym roku w Marszu dla Życia wzięło udział 150 tys. osób.
za: ewtnnews.com, X/Pensylvannia Family Council, lifesitenews, worldometers.info












