Cezary Tomczyk zapowiedział 10 września miliard złotych na pięć obszarów innowacji obronnych, uruchomienie „zielonej listy” w ciągu 30 dni oraz szybsze wdrażanie małych partii sprzętu. Dla Polski stawką jest armia, która sprawniej wykorzysta krajową technologię i doświadczenie żołnierzy, zamiast grzęznąć w wieloletnich procedurach.
Miliard złotych na potrzeby wskazane przez wojsko
W rozmowie z Defence24 wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk przedstawił trzy zapowiadane zmiany w wojskowych zakupach i wdrażaniu nowych rozwiązań. Największą kwotą jest miliard złotych ze środków europejskich. Pieniądze mają trafić do polskich przedsiębiorców, startupów oraz instytucji badawczych pracujących dla obronności.
Wsparcie ma objąć pięć obszarów: zdolności balistyczne, systemy antyrakietowe, drony, rozwiązania antydronowe i cyberbezpieczeństwo. Regulamin naboru, według zapowiedzi wiceministra, powinien zostać ogłoszony w ciągu dwóch tygodni. Wartość pojedynczych projektów ma sięgać od kilkudziesięciu do ponad 100 mln zł, a standardowy czas realizacji wynosić około 24 miesięcy.
Najistotniejsza jest zmiana kierunku zamawiania. Potrzeby mają określać zespoły złożone z przedstawicieli Dowództwa Operacyjnego, Dowództwa Generalnego, Sztabu Generalnego oraz instytucji eksperckich. Takie podejście odpowiada strategii innowacyjności MON do 2039 roku, która zakłada większą rolę użytkowników końcowych w procesie wdrażania technologii. Sprzęt ma wynikać z potrzeb pola walki, a nie z wygody urzędniczego obiegu dokumentów.
„Zielona lista” daje żołnierzowi wybór
Druga zmiana dotyczy wyposażenia kupowanego prywatnie przez żołnierzy. „Zielona lista” ma być katalogiem produktów dopuszczonych przez MON do użycia w służbie. Tomczyk wskazał między innymi rękawice, gogle i słuchawki. Żołnierz wybierający sprzęt z listy nie powinien narażać się na zarzut naruszenia przepisów ze strony dowódcy. Decyzja w tej sprawie została podpisana dzień przed publikacją rozmowy, a rozwiązanie ma zacząć obowiązywać w ciągu 30 dni.
Sam pomysł nie pojawił się teraz. We wrześniu 2025 roku resort informował, iż autoryzowane produkty będą badane przez adekwatne ośrodki, a koszt autoryzacji poniesie producent. MON wymieniał wówczas okulary i obuwie taktyczne, ochraniacze, pasy, rękawiczki, kolby do karabinu oraz małe drony. Zapowiadano też portal dla przedsiębiorców.
To konkretna korekta absurdalnego stanu, w którym żołnierz mógł posiadać lepszy, legalnie kupiony element wyposażenia, ale ryzykował problemy za używanie go podczas służby. Lista musi jednak być stale aktualizowana. jeżeli zamieni się w zamknięty katalog zatwierdzany miesiącami, stary problem wróci pod nową nazwą.
Małe partie zamiast wieloletniego oczekiwania
Trzeci filar to produkcja małoskalowa. Chodzi o wprowadzanie niewielkich partii sprzętu do ograniczonej eksploatacji, aby wojsko mogło sprawdzić rozwiązanie przed większym zamówieniem. Według Tomczyka podobny mechanizm działa w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy polskie procedury potrafiły ciągnąć się latami. Dowódca jednostki ma zyskać możliwość samodzielnego wnioskowania o potrzebne wyposażenie.
Poligonem dla nowych technologii ma być projekt Inteligentna Granica, obejmujący odcinek długości kilkudziesięciu kilometrów. Mają być tam badane nowoczesne systemy używane w Wojsku Polskim. To ważne również dla programu Tarcza Wschód i jego miejsca w strategii bezpieczeństwa. Technologia obronna nabiera wartości dopiero wtedy, gdy przejdzie test w warunkach zbliżonych do realnego działania.
Polski przemysł musi dostać realną szansę
Miliard złotych może pobudzić krajowe firmy, zwłaszcza te, które rozwijają drony, systemy rozpoznania i elektronikę, ale nie mają siły przebicia wielkich koncernów. Potencjał istnieje, co pokazują choćby premiery polskiej Grupy WB na MSPO 2026. Państwo powinno skracać drogę od prototypu do jednostki wojskowej, zachowując kontrolę jakości i bezpieczeństwa.
Zapowiedzi Tomczyka idą w rozsądnym kierunku. Teraz potrzebne są jawne kryteria naboru, szybkie testy i mierzalne efekty. Europejskie finansowanie ma sens wtedy, gdy buduje polską własność intelektualną, miejsca pracy oraz zdolność produkcji w kraju. Dla podatnika liczy się sprzęt działający w rękach żołnierza, nie liczba konferencji i podpisanych regulaminów.
Źródła: Defence24, Ministerstwo Obrony Narodowej
Źródło: Defence24
















