Pożegnania, przemówienia, a potem już tylko rzucenie cum. Dziś po południu niszczyciel min ORP „Mewa” wyruszył na półroczną misję pod flagą NATO. Okręt dołączy do SNMCMG1, czyli jednego z dwóch stałych zespołów sił obrony przeciwminowej Sojuszu. Po raz pierwszy w historii zadanie to zostało powierzone jednostce typu Kormoran II.
Po kilku dniach upałów do Gdyni dotarło załamanie pogody. Dziś od samego rana w mieście padał deszcz, który siłą rzeczy nie oszczędził zgromadzonych w porcie uczestników ceremonii pożegnania ORP „Mewa”. – Dzisiejsza aura jest dowodem, iż polska marynarka wojenna wykonuje swoje zadania w każdym warunkach atmosferycznych – podkreślał kadm. Mirosław Jurkowlaniec, zastępca Inspektora MW. Przypomniał on, iż sytuacja na Bałtyku, ale też na innych akwenach wokół Europy pozostaje mocno skomplikowana. To pokłosie rosyjskiej inwazji na Ukrainę i zaostrzenia retoryki Kremla wobec Zachodu. Ale – jak zapewniał oficer – załoga „Mewy” jest do misji dobrze przygotowana.
Przez najbliższe pół roku niszczyciel min z 8 Flotylli Obrony Wybrzeża będzie realizował zadania w ramach SNMCMG1, czyli jednego z dwóch stałych zespołów sił obrony przeciwminowej NATO. Polacy przejdą pod komendę międzynarodowego sztabu, którym dowodzi oficer z Litwy. Rejon ich odpowiedzialności obejmuje Bałtyk, Morze Północne i część Atlantyku – od Wysp Brytyjskich aż po Islandię. Okręty SNMCMG1 zajmą się doglądaniem szlaków żeglugowych i podmorskiej infrastruktury, będą też brać udział w wewnętrznych treningach i sojuszniczych ćwiczeniach. Do tego dojdą operacje przeciwminowe, które polegają na neutralizacji zalegającej na dnie amunicji z I i II wojny światowej. Zespół wreszcie stanie się ogniwem „Baltic Sentry”. Ta sojusznicza operacja wiąże się z monitowaniem ruchu statków na Bałtyku tak, by ograniczyć aktywność tzw. rosyjskiej floty cieni i ryzyko sabotażu.
REKLAMA
Okręty z Polski operują w zespołach przeciwminowych NATO od początku XXI wieku. – Ostatnio zadania w SNMCMG1 realizował trałowiec ORP „Necko”, wczoraj misję w roli okrętu dowodzenia zakończył ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki” – podkreślał kadm. Jurkowlaniec. Jednak niszczyciela min polska marynarka nie miała w zespole od przeszło dekady. Teraz wraca z okrętem wyjątkowym.
ORP „Mewa” to jedna z trzech służących w tej chwili w 8 FOW jednostek typu Kormoran II. W swojej klasie uchodzą one za najnowocześniejsze na świecie. – Nasza siła wypływa m.in. z posiadania całej gamy podwodnych pojazdów – zarówno autonomicznych, jak i zdalnie sterowanych. Pierwsze z nich służą do poszukiwania min, natomiast drugie do identyfikacji znalezisk, a jeżeli przyjdzie takie polecenie – do ich niszczenia – tłumaczy kmdr ppor. Bartosz Blaszke, dowódca ORP „Mewa”. Oprócz tego okręt dysponuje m.in. wysokiej klasy systemem kierowania walką SCOT-M, jest też zwrotny i cichy, co wydatnie podnosi jego bezpieczeństwo podczas operacji przeciwminowych.
Misja ma więc wieloraki wymiar. – Po raz pierwszy w historii okręt projektu 258 spędzi pół roku na morzu. Będzie to okazja do sprawdzenia systemów, rozwiązań technicznych, ale też okazja do sprawdzenia załogi – podkreślał kadm. Przemysław Karaś, zastępca dowódcy Centrum Operacji Morskich – Dowództwa Komponentu Morskiego. – Przeszliście długi proces szkolenia, przeszliście wieloetapową certyfikację, jesteście przygotowani na wszelkie ewentualności. Wierzę, iż po półrocznym pobycie w zespole wrócicie jako marynarze lepsi i bardziej doświadczeni – dodał. W podobnym tonie wypowiadał się kmdr Artur Kołaczyński, nowo mianowany dowódca 8 FOW. – Nowoczesny sprzęt i wasze wyszkolenie to gwarancja, iż będziecie w stanie podjąć rękawicę, którą może nam rzucić potencjalny przeciwnik – zaznaczał. A zwracając się do zgromadzonych w porcie rodzin, zauważył: – Wiem, iż jest to szczególny okres, początek wakacji, których najbliżsi nie będą mogli spędzić z wami. Ale musicie mieć świadomość, iż oni idą na misję, by nas wszystkich bronić. Musimy to uszanować i wspierać.
Po zakończeniu oficjalnych uroczystości członkowie załogi mieli czas, by pożegnać się z rodzinami. – Na pewno będzie ciężko, ale czeka nas bardzo interesujące doświadczenie. To świetna okazja, by się sprawdzić – mówił st. mat Szymon Labuda. A jego bliscy dodawali, iż już teraz zaczynają odliczać dni do jego powrotu.
Ostatecznie „Mewa” opuściła port wczesnym popołudniem. Do SNMCMG1 dołączy na morzu. Przez kolejne pół roku okręt będzie operował jako Polski Kontyngent Wojskowy „Kormoran” 2026.